Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
barb42 Offline
Dużo pisze
****

Liczba postów: 316
Dołączył: Feb 2023
Post: #41
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
Wow, dlaczego dopiero teraz trafiłam na ten temat?!
Tyle dobra tutaj, tyle wspomnień, najpierw doczytam i dosłucham, bo części nie kojarzę, przyznaję.
Dyfeomorfizm, dzięki i wytrwaj w pomyśle!

PS. Patrząc na DB pod nickiem idzie mi płynnie, ale jak pisałam ostatnie zdanie, to trochę myśli zaginęły w przestrzeni. Icon_wink2
17.07.2023 06:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #42
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
(17.07.2023 09:36 AM)kajman napisał(a):  58. Numer 17 w topie Stonesów czyli na pewno na plus. Utwór z ostatniej (czwartej) jak dla mnie wielkiej płyty zespołu.
jak rozumiem dwie z nich to "let it bleed", "beggars banquet", a oprócz tego co? bo u mnie byłby to zdecydowanie mój ulubiony "exile", no ale był wydany po "sticky fingers"

(17.07.2023 09:36 AM)kajman napisał(a):  54. 84 miejsce w topie Katie (ósme na płycie), a to oznacza, że utwór bardzo cenię. Bush to top 3 moich ulubionych artystów
84 miejsce brzmi dość osobliwie, potrafię uwierzyć że może być niżej niż rzeczy z lat 80., ale że 8 na płycie to już uwierzyć ciężko

(17.07.2023 06:27 PM)barb42 napisał(a):  Wow, dlaczego dopiero teraz trafiłam na ten temat?!
polecam również mój ubiegłoroczny top lat 60. - pewnie teraz bym już odrobinę zmienił kolejność, ale tamtą dekadę lubię trochę bardziej i pewnie jest tam trochę więcej "nieoczywistych" genialnych utworów

(17.07.2023 06:27 PM)barb42 napisał(a):  Tyle dobra tutaj, tyle wspomnień, najpierw doczytam i dosłucham, bo części nie kojarzę, przyznaję.
cieszę się i życzę miłego słuchania!
18.07.2023 10:17 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #43
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
Dyfeomorfizm napisał(a):jak rozumiem dwie z nich to "let it bleed", "beggars banquet"
Oczywiście Their Satanic Majesties Request, dla mnie ich płyta nr 1.
Dyfeomorfizm napisał(a):ale że 8 na płycie to już uwierzyć ciężko
Według mnie to świetna płyta ze znakomitymi utworami. No i dużo ich tam jest więc to miejsce w okolicach środka.
18.07.2023 10:26 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #44
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
[Obrazek: m70s51.jpg]
50.
PRINCE
"i wanna be your lover"

1979
perfekcyjnie lśniący, giętki, taneczny i zaśpiewany krawędziową formą falsetu lament nad niegodziwością pewnej kobiety, która notorycznie odrzuca prince'a na rzecz łobuzów

najlepszy moment: brzmiące bardzo jacksonowsko organki, szczególnie gdy pojawiają się w części instrumentalnej


[Obrazek: m70s52.jpg]
49.
THE BEATLES
"let it be"

1970
kawałek pełen paradoksów, bo z zamierzonego surowego, hippisowskiego brzmienia i przesłania wyszedł najbardziej wycyzelowany produkcyjnie utwór fab four, a przy tym na tyle konserwatywny, że nie zdziwiłbym się przesadnie słysząc go na niedzielnej eucharystii

najlepszy moment: wszystkie, w których podczas śpiewania zwrotki paul zdaje się zapadać w mistyczne uniesienie


[Obrazek: m70s53.jpg]
48.
THE BEACH BOYS
"surf's up"

1971
ewolucja the beach boys w pigułce, wszak obok surfingu, przeszywających harmonii wokalnych, swoistej lekkości i niemożliwego do zaśpiewania refrenu mamy arcygęstą psychodelię i iskierki absolutu

najlepszy moment: ekstrawagancka coda i jej morsko-nostalgiczny klimat

warte wspomnienia: "'til i die"


[Obrazek: m70s54.jpg]
47.
ELTON JOHN
"your song"

1970
film o eltonie to zdecydowanie najlepsza biografia muzyka w ostatnich co najmniej 10 latach, a prym wiedzie w nim scena, w której przepełniony sprzecznymi emocjami i próbą zdefiniowania własnej natury elton siada przed fortepianem i śpiewając "your song" tworzy jedno z najpiękniejszych, najbardziej intymnych i zarazem niepatetycznych wyznań miłosnych

najlepszy moment: "i don't have much money, but boy if i did / i'd buy a big house where we both could live"


[Obrazek: m70s55.jpg]
46.
STEVIE WONDER
"superstition"

1972
najbardziej antyzabobonna piosenka wszech czasów, w której stevie samodzielnie nie tylko zaśpiewał, ale też zagrał na perkusji, klawikordzie oraz na syntezatorze mooga, odpowiedzialnym za niepowtarzalne, funkowe flow - można powiedzieć, że tutaj narodziło się rasowe disco

najlepszy moment: otwierający motyw instrumentalny, który jest zapewne jednym z najbardziej ikonicznych riffów jakie ludzkiemu uchu dane było usłyszeć


[Obrazek: m70s56.jpg]
45.
IGGY POP
"lust for life"

1977
jeden z najbardziej ironicznych utworów w historii, bo tytułowa chęć do życia, opis wspaniałości egzystencji oraz pogarda wobec używek w jedyny w swoim rodzaju sposób kontrastują ze zdominowaną przez heroinę biografią iggy'ego - a to i tak nie koniec, bo wszystkiemu patronuje spoglądająca niemożliwa do zaszufladkowania okładka z post-ironicznym, wyszczerzonym do granic uśmiechem iggy'ego

najlepszy moment: "well, i'm just a modern guy / of course, i've had it in my ear before"


[Obrazek: m70s57.jpg]
44.
BRUCE SPRINGSTEEN
"born to run"

1975
dzwonki, motyw szybkiej jazdy samochodem gdzieś po bezbrzeżach nebraski, saksofon i chyba najbardziej zaangażowany wokal bruce'a w jego karierze składają się w ów wybitnie pociągający rockowy hymn dekady

najlepszy moment: łobuzerskie "strap your hand cross my engines" przy jednoczesnym drastycznym wzroście intensywności wokalu


[Obrazek: m70s58.jpg]
43.
VASHTI BUNYAN
"diamond day"

1970
zaśpiewana jeden do jeden głosem magdy umer idealnie melancholijna piosenka z vibem odciętej od żywego świata wioski

najlepszy moment: zdecydowanie każdy, w których słychać flet (w sumie nie wiem czy to flet, ale coś fletopodobnego)

warte wspomnienia: "come wind, come rain"


[Obrazek: m70s59.jpg]
42.
DOLLY PARTON
"jolene"

1974
mocny kandydat do miana najlepszej melodii dekady, a to tylko połowa sukcesu, bo oparcie tej piosenki na motywie kobiety-anioł i jednoczesnej femme fatale w połączeniu z uniżeniem narratorki zwielokrotnia erotyczno-romantyczną wymowę tego przedziwnego psalmu błagalnego

najlepszy moment: jedna z najpiękniejszych apostrof do kobiety w dziejach szeroko pojętej muzyki rozrywkowej "your smile is like a breath of spring, your voice is soft like summer rain, and i cannot compete with you, jolene"


[Obrazek: m70s60.jpg]
41.
BLACK SABBATH
"paranoid"

1970
utwór, który powstał w niespełna pół godziny jako wypełniacz, okazał się nie tylko jednym z największych hard-rockowych arcydzieł, ale też utworem, którego pozornie banalny tekst do dziś jest genialnym balsamem - jak miałem 16 lat to słuchałem "paranoid" kilkanaście razy dziennie i czułem dokładnie to co podmiot liryczny

najlepszy moment: dosłownie każdy wers jest wybitnym połączeniem buzowania hormonów i szczypty korwinizmu, ale chyba najlepszy jest "make a joke and i will sigh and you will laugh and i will cry"
18.07.2023 11:43 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #45
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
50. Z tego co kojarzę to tylko trzy utwory Księcia uważam za dobre (tylko nie mogę sobie przypomnieć jaki był ten trzeci). Ten utwór nie zmieni sytuacja, bo mamy typowy utwór z jego repertuaru, nijaki i męczący jak inne.
49. Na pewno nie jest to mój faworyt spośród utworów Beatlesów, ale niewątpliwie jest znakomity. Mnie najbardziej tam rajcuje piano, ale tak ogólnie to słabości tam nie znajduję.
48. Brzmi to dla mnie jak kiepska podróbka Beatlesów. I o ile pierwsza część wyszła BB całkiem nieźle to druga już męczy, a ostatnia minuta to w ogóle pomyłka.
47. Zdecydowanie jeden z lepszych utworów Eltona. Szkoda tylko, że pętają się tam smyczki, które przeszkadzają w dobrym odbiorze muzyki. Reszta w porządku i całe nagranie na plus.
Przy czym przy całym szacunku dla Eltona pierwowzór nie umywa się do wersji Ala Jarreau, która instrumentalnie nie ustępuje oryginałowei, a wokalnie bije go o kilka klas (to dla mnie bodajże najlepsze nagranie wokalne Ala).
46. Na pewno nie jest to moje ulubione nagranie Wondera, ale ja chyba nie kojarzę nic poza Called czego bym nie lubił. Bardzo dobry utwór ze świetnymi dęciakami i równie dobrym wokalem Steviego.
45. W jakiś sposób przypomina mi to tego Wondera powyżej, ale jest to bardzo ubogi krewny. Ale całkiem dobry utwór co cieszy, bo akurat Iggy z tego okresu kojarzy mi się przede wszystkim z koszmarnym Passengerem.
44. Kompletnie nie rozumiem fenomenu Bossa. Przeciętny artysta nie tworzący w moim odczuciu nic ciekawego (no dobrze, czasem mu się coś przytrafi) i w tym utworze pokazuje, że nie ma nic do przekazania. Ot taki rock, jakiego pełno wszędzie. Słucham
43. Tej pani dotąd nie znałem. I fajnie, że mogłem poznać, bo utwór prezentuje się bardzo dobrze. Nie czuję tutaj kompletnie nic wspólnego z Umer ani wokalnie ani wykonawczo a i sam kawałek to inne klimaty.
42. To jest rewelacyjny utwór, ale w wykonaniu White Stripes. Tutaj wokalnie jest całkiem przyzwoicie (chociaż bez rewelacji), ale za to kompletnie leży strona aranżacyjna i instrumentalna. Ale sam temat powoduje, że i tak jest przyzwoicie.
41. Nieźle, ale taka muzyka coraz mniej mnie rusza (w topie literki B nie załapał mi się żaden utwór od nich). A i z ich twórczości wolę inne rzeczy, jak chociażby z tej płyty Iron Mana i przede wszystkim War Pigs.
Dziesiątka pół na pół, ale te dobre rzeczy są bardzo dobre, a w tych złych nie ma nic fatalnego więc ostatecznie wychodzi z tego nieznaczny plus.
18.07.2023 03:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #46
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
(18.07.2023 03:42 PM)kajman napisał(a):  Z tego co kojarzę to tylko trzy utwory Księcia uważam za dobre (tylko nie mogę sobie przypomnieć jaki był ten trzeci).
jakie są zatem te dwa? znając życie nie należy do nich mój absolutny numer 1, ale jak wierzę nie z takiego powodu, że nie ma w nim nic niezwykłego

(18.07.2023 03:42 PM)kajman napisał(a):  Na pewno nie jest to moje ulubione nagranie Wondera, ale ja chyba nie kojarzę nic poza Called czego bym nie lubił.
bałem się że padnie tam mój ulubiony utwór steviego, ale nie wykluczam, że ten który pojawi się wyżej należy do Twojej czołówki

(18.07.2023 03:42 PM)kajman napisał(a):  Iggy z tego okresu kojarzy mi się przede wszystkim z koszmarnym Passengerem.
jak na mój gust "passenger" to niezła piosenka, ale raczej do niej nie wracam i zdecydowanie nawet w solowej dyskografii iggy'ego znalazłbym z tuzin lepszych

(18.07.2023 03:42 PM)kajman napisał(a):  Kompletnie nie rozumiem fenomenu Bossa. Przeciętny artysta nie tworzący w moim odczuciu nic ciekawego
mam zgoła odmienne odczucia i w moim przekonaniu bruce jest absolutnie jedyny w swoim rodzaju, a pierwsze poważne próby nawiązania do niego nadeszły dopiero w ubiegłej dekadzie (the war on drugs)

(18.07.2023 03:42 PM)kajman napisał(a):  z ich twórczości wolę inne rzeczy, jak chociażby z tej płyty Iron Mana i przede wszystkim War Pigs.
"iron mana" fanem nie jestem, "war pigs" kiedyś pewnie byłoby w top 10 tego rankingu, no ale w ostatnich latach z tej płyty wracam tylko do "paranoid" i uważam że to dużo zgrabniejszy utwór

jako ciekawostkę poinformuję, iż przed nami jeszcze 6 wykonawców, których dotąd nie było, ale zdołali umieścić w top 40 po 2 utwory
18.07.2023 04:33 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #47
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
Dyfeomorfizm napisał(a):jakie są zatem te dwa?
Purple Rain i Nothing Comaress 2 U.
Dyfeomorfizm napisał(a):nie wykluczam, że ten który pojawi się wyżej należy do Twojej czołówki
Ja też nie wykluczam, ale przekonam dopiero jak się pojawi.
Dyfeomorfizm napisał(a):jako ciekawostkę poinformuję, iż przed nami jeszcze 6 wykonawców, których dotąd nie było
To wcale nie tak dużo.
18.07.2023 05:12 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #48
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
(18.07.2023 05:12 PM)kajman napisał(a):  Purple Rain i Nothing Comaress 2 U.
to rzeczywiście mamy tu dość odmienne opinie
20.07.2023 09:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #49
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
[Obrazek: m70s71.jpg]
40.
BIG STAR
"september gurls"

1974
prekursorzy 90sowego indie rocka w swoim najbardziej pozytywistycznym utworze tęsknią za namiętnością, ale jeszcze bardziej tęsknią za prawdziwym życiem

najlepszy moment: gdy pierwszy raz wchodzi refren

warte wspomnienia: "thirteen"


[Obrazek: m70s72.jpg]
39.
FUNKADELIC
"maggot's brain"

1971
"a love supreme" psychodelicznego rocka będące ucieleśnieniem bólu i niebywałego kunsztu, dzięki któremu ów ból zdaje się być nieodparcie piękny

najlepszy moment: cała partia gitarowa, według podania zagrana w jednym podejściu pod wpływem lsd


[Obrazek: m70s73.jpg]
38.
PINK FLOYD
"echoes"

1971
mam wątpliwości, czy utwór ten pasuje do zestawienia, ale niezależnie od wyniku tych rozważań wybija się choćby ilością spektakularnych momentów i kubrickowską otoczką

najlepszy moment: oczywiście siedemnasta minuta, aczkolwiek dziewiętnasta i nagły powrót motywu głównego też wywołuje ciarki na plecach


[Obrazek: m70s74.jpg]
37.
MARVIN GAYE
"i want you"

1975
gęsty, ultrachwytliwy, namiętny i jednocześnie przesiąknięty tęsknotą kawałek z prawdopodobnie najbardziej pokręconym drugim planem w tej dekadzie

najlepszy moment: kilkanaście sekund następujących po wykrzyczeniu frazy "someday somehow"


[Obrazek: m70s75.jpg]
36.
AL GREEN
"let's stay together"

1971
instrumenty dęte w tle i delikatny, ledwo co muskający struny głosowe wokal zapewniają bezgraniczną zwiewność, a sam utwór hipnotyzuje swym rytmem i aurą tak bardzo, że zdaje się nigdy nie dobiec końca - zresztą właśnie te rozmazane, szczere, baśniowe wariacje są dla mnie esencją muzyki lat 70

najlepszy moment: gdy w samym środku al green w towarzystwie kobiecego głosu śpiewa na większej intensywności "whether times are good or bad or happy or sad"


[Obrazek: m70s76.jpg]
35.
JOHN LENNON
"imagine"

1971
dużo by pisać o tekście, johnie, wpływie na świat i miejscu w ścisłej czołówce wszech czasów w niemal wszystkich kręgach, ale poprzestanę na stwierdzeniu, że to prawdopodobnie najlepsza piosenka w historii, biorąc pod uwagę kryteria czysto obiektywne

najlepszy moment: "you may say i'm a dreamer, but i'm not the only one"


[Obrazek: m70s77_1.jpg]
34.
CAN
"vitamin c"

1972
na zielonej płycie znalazło się kilka zgrabnych utworów, ale ten jest zdecydowanie najbardziej chwytliwy, co bynajmniej nie znaczy, że nie jest też absurdalnie powykręcany we wszystkich kierunkach, niepokojący i uwodzący

najlepszy moment: w zasadzie każdy, bo w każdym wybrzmiewa ten pulsujący obłędem bas, ale kapitalna jest też wieńcząca dzieło część keyboardowa


[Obrazek: m70s78.jpg]
33.
STEVIE WONDER
"another star"

1976
na jednej z najlepszych płyt w dziejach tuż po sobie rozbrzmiewają dwa nadutwory, "as" i "another star" - ciężko wybrać lepszy, ale latynoski sznyt tego drugiego i przecudownie drżący głos steviego minimalnie przeważają szalę na korzyść tego drugiego

najlepszy moment: to jeden niewielu tej klasy utworów, gdzie z pełną świadomością można orzec, że najlepszym momentem jest "la la la"

warte wspomnienia: "as", "living for the city", "pastime paradise", "sir duke", "you are the sunshine of my life"


[Obrazek: m70s79.jpg]
32.
CAETANO VELOSO
"you don't know me"

1972
balansująca między radością i smutkiem, zabawą i melancholią, brazylią i europą, portugalskim i angielskim opowieść renegata, który dołączył do grona "egzulów wszystkich czasów"

najlepszy moment: gdy pojawia się kobiecy głos, ale również gdy od tego momentu caetano zaczyna się nakręcać

warte wspomnienia: "it's a long way", "nine out of ten"


[Obrazek: m70s80.jpg]
31.
THE CLASH
"train in vain"

1979
to nigdy nie było nawet top 3 moich ulubionych ich utworów, ale w tym roku szturmem wkradło się na sam szczyt - zaśpiewany z perspektywy poniżonego, niewiedzącego co ze sobą zrobić chłopca, w którym buzują hormony kawałek oszałamia refrenem i poruszającą bezpośredniością tekstu, a przy tym ma tyle energii, że mógłby nią obdzielić wszystkie pozostałe płyty the clash

najlepszy moment: "YOU SAID YOU LOVED ME AND THAT'S A FACT / AND THEN YOU LEFT ME, SAID YOU FELT TRAPPED"

warte wspomnienia: "london calling", "guns of brixton", "ruddie can't fail", "(white man) in hammersmith palais"
19.08.2023 03:38 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #50
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
zostało trzech wykonawców, którzy będą jeszcze dwukrotnie - spróbuję to skończyć niebawem, bo patrząc na dynamikę mojego czasu to wkrótce może zacząć być nieosiagalne
19.08.2023 03:39 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 24 554
Dołączył: May 2008
Post: #51
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
"september gurls" przez wiele lat było w moim corocznym topie, w dalszym ciągu czekam, aż zapałam do big star namiętnością; na razie udało się z kilkoma numerami; chciałbym też bardzo obejrzeć ten słynny dokument o nich, ale jakoś ciągle zapominam -- może jutro?

funkadelic nie słuchałem od wieków; uwielbiam tę dziwaczną ekspresję okładki, ale od dłuższego czasu funk z lat 70. ma u mnie pod górkę

"echoes" to takie pink floyd, jakie wolę widzieć w takich zestawieniach, ale w moim analogicznym z lat 70. pewnie w ogóle by ich zabrakło

"i want you" jest fenomenalne, cała płyta zresztą, namiętne, ale w taki sensualny sposób

ja tego marvina z 37. dałbym jednak przed greenem, ale też greena nigdy więcej nie słuchałem, a marvin to jedna z moich soulowych fascynacji; nie podważam jego kunsztu tego nagrania, lubię to bijące od niego ciepełko

"imagine" trochę mi się osłuchało, ale był moment, że bardzo ten utwór przeżywałem; mocna rzecz

"vitamin c" pewnie byłoby u mnie wyżej; to jeden z tych kawałków, przy których trudno mi uwierzyć, że nagrano je w 1972; obłędna rzecz

przez lata nie umiałem wybrać nic z tej płyty, bo tam są same kilery, ale ostatecznie także poprzestałem na "another star"; majstersztyk

ten caetano jest dość surowy, co czasem mi przeszkadza, żeby tak po prostu go sobie włączyć w tym wydaniu, ale to świetna rzecz; zresztą moje hajlajty z płyty w zasadzie się pokrywają -- i żaden z nich nie jest jakoś wyjątkowo wysforowany przed pozostałe

mam tych clashów na cd, słuchałem ich nawet trochę na studiach, ale od lat jakoś długo długo nic, dobry wybór, ciekawszy niż zgrany numer tytułowy; jak skończę tę zabawę w lata 90. to sobie z przyjemnością włączę ten album -- nie wiem czy z tego cedeka, ale może pokombinuję i się uda Icon_wink

znakomita dziesiątka!

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
19.08.2023 05:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #52
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
Ja to sobie rozbiję na dwie połowy, szczególnie, że utwory krótkością nie grzeszą.40. Big Stars w tym utworze brzmią mi jakby żywcem wyrwani z połowy l. 60-tych (no może początku drugiej połowy). Takie proste granie bez silenie się na cokolwiek. Dobrze się słucha, ale nie chciałbym do tego wracać.
39. Jak nie jestem dobry w wyłapywaniu, co jest psychodelią, a co nie, to tutaj to dla mnie jest to pierwsze skojarzenie. W zasadzie nie lubię zbytniego męczenia gitary, ale tutaj to się znakomicie sprawdza. Na pewno rzecz, do której warto będzie wrócić.
38. Ten utwór znam na tyle dobrze, że całość sobie daruję. Posłucham głównie zalecanego fragmentu i co nieco jeszcze. Utwór ładnie się rozwija, potem zwija i znów rozwija i tak dalej. Może trochę za dużo różnych efektów, ale skoro się sprawdzają, to czemu nie. No i akurat ta siedemnasta minuta jak dla mnie niczym nie zachwyca, zdecydowanie lepiej brzmi mi przełom 19 i 20. Ale to nie jest mój faworyt u Floydów.
37. Do tego kawałka to chyba nigdy się nie przekonam. Wokalnie zupełnie mnie nie bierze, instrumentalnie jest jeszcze gorzej. Niby dużo się dzieje, ale to wszystko jakoś totalnie płasko brzmi. I nawet chórek (czyli coś co w większości bardzo lubię) jakoś do mnie nie przemawia.
36. Właściwie można w tym utworze znaleźć takie same wady jak w poprzednim, ale jednak (może poza wokalem, który też nie przekonuje) reszta jest jakby w lepszym gatunku. Instrumenty jakoś nie przeszkadzają (dęciaki nawet robią dobrą robotę), chórek brzmi jakoś szlachetniej i w ogóle jest nieźle.
Piątka zdecydowanie na plus. Nic zdecydowanie złego, a dwa kawałki są mocarne.
I taka dygresja, bo przy kolejnej piątce mogę o tym zapomnieć. Liczę na jeden podmiot wykonawczy, a nawet na konkretny utwór, ale gdyby ten drugi z GA był to też bym się nie obraził.
21.08.2023 07:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #53
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
(19.08.2023 05:54 PM)AKT! napisał(a):  "echoes" to takie pink floyd, jakie wolę widzieć w takich zestawieniach, ale w moim analogicznym z lat 70. pewnie w ogóle by ich zabrakło
szkoda, ja widzę tak z 10 utworów z tej dekady od nich, które śmiało mogłyby tu trafić

(19.08.2023 05:54 PM)AKT! napisał(a):  mam tych clashów na cd, słuchałem ich nawet trochę na studiach, ale od lat jakoś długo długo nic, dobry wybór, ciekawszy niż zgrany numer tytułowy; jak skończę tę zabawę w lata 90. to sobie z przyjemnością włączę ten album -- nie wiem czy z tego cedeka, ale może pokombinuję i się uda Icon_wink
na pewno warto, tak jak u steviego, tak i tutaj każdy utwór to kiler

(21.08.2023 07:40 PM)kajman napisał(a):  Ale to nie jest mój faworyt u Floydów.
nie wiem w sumie co nim jest, ale istnieje niezerowa szansa, że jeszcze się pojawi

(21.08.2023 07:40 PM)kajman napisał(a):  I taka dygresja, bo przy kolejnej piątce mogę o tym zapomnieć. Liczę na jeden podmiot wykonawczy, a nawet na konkretny utwór, ale gdyby ten drugi z GA był to też bym się nie obraził.
jestem tak słaby w zagadki, że GA kojarzy mi się wyłącznie z georgią; natomiast gwarantuję, że w top 20 pojawi się co najmniej jeden podmiot wykonawczy, którego będziesz darzyć sympatią
22.08.2023 04:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
ajatollah
*****

Liczba postów: 1 076
Dołączył: Oct 2020
Post: #54
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
[Obrazek: m70s61.jpg]
30.
ELECTRIC LIGHT ORCHESTRA
"mr. blue sky"

1977
zaginiony utwór beatlesów z ery białego albumu utrzymany zarazem w stylu "a day in the life" z tymi wszystkimi dziwnymi efektami w tle - całość wychodzi jednak nie tylko chwytliwie i melodyjnie, ale też nad wyraz przejmująco, przechodząc co i rusz z jednej warstwy do kolejnej, zawsze coraz potężniejszej

najlepszy moment: gdy na dwie minuty przed końcem tytułowa fraza zaczyna być wymawiana mięciutko i powabnie w stylu "sierżanta pieprza", a potem pojawia się majestatyczny chór


[Obrazek: m70s62.jpg]
29.
THE DOORS
"riders on the storm"

1971
zwykle doorsów sprowadza się tylko do debiutanckiego krążka, ale choć faktycznie jest najlepszy, nie ma powodu by nie adorować również jeźdźców burzy, którzy obfitują w tak gęsty, skwarny i wilgotny klimat, że każdorazowy odsłuch kończy się refleksją o treści "zapomniałem, że to jest takie dobre"

najlepszy moment: w zasadzie najlepsza jest tu produkcja, ze szczególnym wskazaniem na efekt echa


[Obrazek: m70s63.jpg]
28.
JOHN LENNON
"god"

1970
john ostatecznie rozprawia się z 60sowymi autorytetami, w tym z beatlesami i różnymi własnymi wcieleniami, tworząc nie tylko jeden z najbardziej bezkompromisowych i ekspresyjnych manifestów w dziejach nowej lewicy, ale też oferując swej ukochanej przepotężne wyznanie miłości

najlepszy moment: najcudowniejsze katharsis jakie dało się tu stworzyć, czyli "i just believe in me - yoko and me"

warte wspomnienia: "working class hero", "oh my love"


[Obrazek: m70s64.jpg]
27.
CURTIS MAYFIELD
"the makings of you"

1970
najsłodsza piosenka dekady, której uroczość potęgują przeszywająco czuły głos curtisa oraz leniwie podążająca za nim orkiestra - oczywiście "move on up" ma lepszą melodię, ale sumarycznie największe doznania są obecne właśnie tu

najlepszy moment: lekkie drżenie głosu przy frazie "the joy of children laughing around you"

warte wspomnienia: "move on up", "wild and free"


[Obrazek: m70s65.jpg]
26.
NICK DRAKE
"pink moon"

1972
o twórczości nicka, podobnie jak o twórczości joy division, cieżko coś napisać, z tych samych zresztą powodów, ale to czego słowa nie potrafią zbyt dobrze wyrazić, łatwo poczuć słuchając pogodzonego z jałowością i pustką głosu człowieka, który bez cienia egzaltacji kulturalnie się żegna

najlepszy moment: gdy nick kilkukrotnie wypowiada słowo "pink"

warte wspomnienia: "northern sky"


[Obrazek: m70s66.jpg]
25.
LOU REED
"perfect day"

1972
szalejący ronson i bowie na klawiszach, a nad tym wszystkim lou udający że nie śpiewa o narkotykach - to utwór dużo piękniejszy niż "lust for life", ale prezentujący ten sam rodzaj ironii, a przy tym w jednej ze swych warstw autentycznie podnoszący na duchu

najlepszy moment: smyczkowo-klawiszowy motyw po drugim refrenie, ale również sposób w jaki lou śpiewa "you just keep me hangin' on"


[Obrazek: m70s67.jpg]
24.
DONNA SUMMER
"i feel love"

1977
bowie i eno w latach 70. nazwali ten utwór muzyką przyszłości i słowa te dobrze się zestarzały, w przeciwieństwie do piosenki, która nie zestarzała się w ogóle i do dziś jest najbardziej spektakularnym, lunarnym, erotycznym i pulsującym utworem w dziejach disco

najlepszy moment: gdy kilka nałożonych na siebie wokaliz przebija się przez ścianę syntezatorów


[Obrazek: m70s68.jpg]
23.
PAUL SIMON
"duncan"

1972
czarujący flet, śliczny, zaangażowany wokal simona i smutny, choć w ostatecznym rozrachunku pokrzepiający tekst o różnych obliczach namiętności składają się na najlepszy solowy utwór paula simona - rzadko zdarza się zresztą piosenka, której każda zwrotka kończy się tak spektakularnymi wersami

najlepszy moment: wibrujący głos przy frazie "and i seen that girl as the road to my survival"


[Obrazek: m70s69.jpg]
22.
QUEEN
"bohemian rhapsody"

1975
ograny drastycznie, a po (swoją drogą kiepskim) blockbusterze ograny poza granice przyzwoitości, ale w gruncie rzeczy nie ma to znaczenia, gdy pomyśli się o wszystkich częściach składowych tego utworu, począwszy na pięknych klawiszach, przez podniosły, drapieżny wokal i szaleństwo w operetkowej końcówce, na dotykającym kluczowych pytań o naturę ludzkiej tożsamości tekście skończywszy

najlepszy moment: gdy operetkowa część płynnie przechodzi w hard-rockową furię

warte wspomnienia: "bicycle race"


[Obrazek: m70s70.jpg]
21.
KRAFTWERK
"schaufensterpuppen"

1979
najpotężniejszy utwór kraftwerk, choć tylko w wersji niemieckiej, bo angielska stoi dwie klasy niżej - każda sekunda przepełniona jest tak wielkimi emocjami i mrokiem, że zwykłem sobie ów utwór dawkować

najlepszy moment: główny motyw i dopełniające go "o-o-o-o" - w nim właśnie wydestylowano iskierki okolic dworca industrialnego miasta niebezpieczną porą

warte wspomnienia: "das model", "the hall of mirrors"
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.08.2023 07:18 PM przez Dyfeomorfizm.)
22.08.2023 04:42 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #55
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
Dyfeomorfizm napisał(a):to rzeczywiście mamy tu dość odmienne opinie
Mam wrażenie, że to nietypowe klimaty dla niego, a ja typowych nie lubię. To dla mnie muzyka może do tańca, ale na pewno nie do słuchania.
Dyfeomorfizm napisał(a):istnieje niezerowa szansa, że jeszcze się pojawi
Faktycznie istnieje, bo ich czołówka u mnie to jednak ta dekada.
Dyfeomorfizm napisał(a):jestem tak słaby w zagadki
Gdyby to miała być łatwa zagadka, to bym jej nie zadawał.
Dyfeomorfizm napisał(a):gwarantuję, że w top 20 pojawi się co najmniej jeden podmiot wykonawczy, którego będziesz darzyć sympatią
To by mnie ucieszyło. Mam nadzieję, że to ten, o którym myślę lub (co byłoby jeszcze lepiej) ten, o którym myślę, pojawi się także.
Nagle przyspieszyłeś więc lecąc piątkami mogę być za bardzo w tyle. Więc teraz osiem (brałem pod uwagę siedem, ale stworzy mi się fajna klamra).
35. Bardzo dobry utwór, lecz ja dwa inne cenię sporo wyżej (chociaż ten drugi wolę w przeróbce zespołu, którego poza tym nie lubię). Pewnie jakiś plus ma u Ciebie za słowa, które znam tylko w tłumaczeniu, no i u mnie one wpływu na ocenę nie mają (pewnie jeden z moich ulubionych by na tym zyskał).
34. U mnie trzecie miejsce w topie Can, ale później w topie topów dopiero dziewiąte, co pokazuje, że nie jest to moja muzyka. Całkiem dobrze to brzmi, ale niespecjalnie mnie bierze.
33. Przez osiem minut ma się wrażenie, że utwór się rozpędza i rozwija, a czyni to rewelacyjnie. Wszystko tam brzmi znakomicie i nie ma się do czego przyczepić.
Dyfeomorfizm napisał(a):"as", "living for the city", "pastime paradise", "sir duke", "you are the sunshine of my life"
Poza tym drugim, którego nie kojarzę to też ścisła czołówka Wondera u mnie.
32. Fajna ta bossanowa, ale jak dla mnie trochę zbyt udziwniona, trochę przekombinowana, przez co dla mnie trochę gubi jej duch i wychodzi za mało spontaniczna, zbyt usztywniona.
31. Utwór robi wrażenie mocno ugłaskanego punk rocka, przez to brzmi mocno nijako. Ale z tego co pamiętam to cecha charakterystyczna tego zespołu, który nigdy niczym mnie nie ujął.
30. Są fajne momenty, ale ogólnie jest tylko nieźle, może z lekkim wychyłem w stronę dobrze. Jednak Elektrycy to dla mnie przede wszystkim dwa świetne kawałki z Time, a potem długo nic.
29. Kiedyś to było moje podium Doors, teraz jakoś dla mnie siła rażenia tego utworu zmalała. To nadal jest moje top 10, ale jakoś już tak mnie nie porusza i nie zachwyca. A dzisiaj chyba miałem wyraźnie zły dzień na ten utwór.
28. Nie znałem chyba wcześniej, a przynajmniej bardzo dawno nie słyszałem. Poziomem wydaje mi się porównywalny do Imagine. Mam wrażenie, że to jest dobry temat, ale wykonany nieciekawie.
Dodam, że moje dwa ulubione utwory Johna to Woman Is Nigger i Jealous Boy. Ale ogólnie to zdecydowanie bardziej cenię to, co robił McCartney (przede wszystkim w Wings).
22.08.2023 06:29 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 24 554
Dołączył: May 2008
Post: #56
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
"mr. blue sky" to chyba z perspektywy czasu najbardziej kultowy numer elo; nigdy ich dużo nie słuchałem, więc moje ulubione numery nie wykraczają dalece poza kanon; myślę, że też bym wybrał tak samo

"riders" to byc może moi ulubieni doorsi (a "l.a. woman" ulubiona ich płyta); od dawna się nad nimi nie pochylałem, ale sekunduję ten wybór

z kolei kolejnego lennona się nie spodziewałem; nie słuchałem zbyt dużo tej płyty i nie kojarzyłem tego numeru, ale w sumie spodziewałem się tego typu manifestu -- rozumiem, doceniam introspektywny charakter, ale jednak jest to dla mnie w pewnym momencie dość, z braku lepszego słowa, niezręczne

"the makings of you" to mój ulubiony mayfield, z pewnością trafiłby do mojego top 10 analogicznej listy, ale "move on up" też w tym topie być powinno -- być może nawet bardziej niż "makings"

dawno nie słuchałem "pink moon", nigdy też na tyle dużo, żeby z marszu samemu wskazać jakiś hajlajt -- chętnie wrócę do tej płyty po tej zapowiedzi, ostatnio odkurzyłem debiut

"perfect day" musi być; nie mam osobistego stosunku do tego nagrania, ale ilekroć je słyszę, chcę więcej

"i feel love" ikoniczne; moroder zrobił tu z połączenia smooth soul i disco niewyobrażalny w tamtym czasie i do tej pory niedościgniony progresywny opus; zwłaszcza ośmiominutowa wersja urywa głowę

od simona z tej płyty wybrałbym "me and julio", ale też nie słuchałem tego krążka zbyt dużo -- "duncan" jednak estetycznie trochę mnie triggeruje przez ten flet; za to "still crazy" z 75 znam prawie na pamięć; miałem zresztą w swoim czasie dwie fizyczne kopie Icon_wink

są i zgodnie z zapowiedzią queen; rozumiem

szanuję za wybór spoza ścisłego kanonu kraftwerków; ja na pewno niczego od nich nie umieściłbym u siebie tak wysoko; "schaufen" jest dla mnie zbyt patetyczne i zbyt niemieckie w jakiś taki ludyczny sposób

kajman napisał(a):32. Fajna ta bossanowa, ale jak dla mnie trochę zbyt udziwniona, trochę przekombinowana, przez co dla mnie trochę gubi jej duch i wychodzi za mało spontaniczna, zbyt usztywniona.
bo to nie jest bossa nova Icon_wink są może tu jakieś wspólne z nią elementy, ale muzyka brazylijska to wiele więcej

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
23.08.2023 02:54 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #57
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
AKT! napisał(a):muzyka brazylijska to wiele więcej
Ale w tym utworze to dla mnie niewiele więcej, a to co więcej to kompletnie mnie nie przekonuje. Raczej zaśmieca niż dodaje coś temu utworowi. No i nie zaprzeczam, że jest coś więcej, ale to, co moim zdaniem najpiękniejsze dała światowej to właśnie bossanowa.
23.08.2023 07:26 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 39 986
Dołączył: Jun 2007
Post: #58
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
27. Ten Mafield jest taki słodki, że aż mi się na wymioty zbiera. Musiałem zrobić przerwę, żeby wysłuchać w całości. Do tego koszmarnie brzmi tam orkiestra.
26. Ot takie brzdąkanie w gitarę bez ładu i składu, potem jeszcze pukanie w klawisze równie bez sensu. A wokal też nic ciekawego nie wnosi.
25. Wreszcie coś porządnego, chociaż gdyby wywalić te smyczki to byłoby jeszcze lepiej. Wszystko poza nimi ze sobą współgra, przez co nawet wokal będący najsłabszym elementem utworu brzmi bardzo dobrze.
24. Nie dałem rady przesłuchać w całości. Z tego co przesłuchałem jawi mi się monotonne i beznadziejne muzycznie disco. Katastrofa.
23. Za bardzo skręca w kierunku country żeby podobać mi się bardzo. Ale na plus zapisuję flet, który robi tam wspaniałą robotę utrzymując utwór na plusie.
22. Bardzo dobry utwór, ale jednak zdecydowanie przereklamowany. Zespół miał jednak lepsze utwory, tutaj jest za dużo patosu i w ogóle utwór jest przegadany. Wielka szkoda, że nie zdecydowałeś się na rewelacyjne Bicycle Race.
21. Nawet dało się tego trochę słuchać, bo utwór nie jest tak nachalnie taneczny jak większość tego, co znam. Niestety czym dalej tym gorzej.
Fatalna siódemka. Szczególnie jak się porówna z poprzednią ósemką.
24.08.2023 02:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
santosz Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 974
Dołączył: May 2021
Post: #59
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
(23.08.2023 07:26 PM)kajman napisał(a):  
AKT! napisał(a):muzyka brazylijska to wiele więcej
to, co moim zdaniem najpiękniejsze dała światowej to właśnie bossanowa.
najpiękniejsze co dała światu to Sepultura Icon_cool, ale nie zaprzeczam, że wszelkie klimaty południowoamerykańskie przyjemnie mnie łaskoczą

Karpie zjem!
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.08.2023 03:49 PM przez santosz.)
24.08.2023 03:48 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 24 554
Dołączył: May 2008
Post: #60
RE: Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek
kajman napisał(a):27. Ten Mafield jest taki słodki, że aż mi się na wymioty zbiera. Musiałem zrobić przerwę, żeby wysłuchać w całości. Do tego koszmarnie brzmi tam orkiestra.
kajman napisał(a):24. Nie dałem rady przesłuchać w całości. Z tego co przesłuchałem jawi mi się monotonne i beznadziejne muzycznie disco. Katastrofa.
lol, katastrofa to te komentarze do tych FENOMENALNYCH utworów Icon_wink

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
24.08.2023 07:41 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lata 60. - 100 moich ulubionych piosenek Dyfeomorfizm 104 2 320 12.03.2023 12:09 AM
Ostatni post: mateusz91

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości