EVENo napisał(a):deFranco napisał(a):
1989 – Vice-mistrzostwo Formuły 1
1993 – Vice-mistrzostwo Formuły 1
Nie ma czegoś takiego.
Tyle w temacie.
Czepiasz się formy zapisu, tak jakby to miało wielkie znaczenie. Myśle, że każdy zakumał o co chodzi.
A tak na marginesie, z ostatnich lat:
"Charles Marc Hervé Perceval Leclerc[1] (ur. 16 października 1997 w Monako) – monakijski kierowca wyścigowy, startujący w mistrzostwach świata Formuły 1 od sezonu 2018. Od sezonu 2019 kierowca zespołu Scuderia Ferrari, zwycięzca ośmiu wyścigów Formuły 1. Wicemistrz świata Formuły 1 (2022), drugi wicemistrz tej serii (2024), a także mistrz Formuły 2 (2017), mistrz serii GP3 (2016)"
żródło: wiki
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.05.2026 12:05 AM przez deFranco.)
LENNOX LEWIS Wielka Brytania - Boks Największe sukcesy:
1988 – Złoto IO
1992-1994 Mistrz Świata federacji WBC
1997-2001 Mistrz Świata federacji WBC
2001-2004 Mistrz Świata federacji WBC
1999 – Mistrz Świata federacji WBA
1999-2001 Mistrz Świata federacji IBF
1999-2001 Mistrz Świata federacji IBO
2001-2004 Mistrz Świata federacji IBO
Najlepszy bokser wśród szachistów i najlepszy szachista wśród bokserów. Co tu napisać ? Wielki pięściarz. Kibicowałem mu trochę na przekór Amerykanom. Chciałem by jakiś Europejczyk zdobywał pasy (Bruno już powoli kończył karierę, a z Gołotą totalnie nie wyszło).
Śledziłem walki Lewisa prawie całe lata 90. Potem boks przestał mnie jarać.
MICHAEL JORDAN USA - Koszykówka Największe sukcesy:
1991-1993 Mistrzostwo NBA
1996-1998 Mistrzostwo NBA
14-krotnie wybrany do Meczu Gwiazd
1984 – Złoto IO
1992 – Złoto IO
Koszykówka to zupełnie nie moja bajka i jeden z koszmarów lekcji wf. Ale nawet taki laik jak ja, wiedział, kim wówczas był Jordan.
W znaczeniu sportowym, ale i dla kultury masowej
MIGUEL INDURAIN Hiszpania - Kolarstwo szosowe Największe sukcesy:
1996 – Złoto IO
1995 – Mistrzostwo Świata
1992-1993 Zwycięzca Giro d’Italia
1991-1995 Zwycięzca Tour de France
Dla mnie najlepszy kolarz lat 90. Przynajmniej tak to pamiętam.
OKSANA BAIUL Ukraina - Łyżwiarstwo figurowe Największe sukcesy:
1994 – Złoto IO
1993 – Mistrzostwo Świata
1993-1994 Wicemistrzostwo Europy
Cudowna, roześmiana, jedyna. Już na zawsze kojarzyć mi się będzie z najlepszym turniejem solistek na Igrzyskach jaki widziałem.
Plejada osobowości, skandale w tle i Polka w top10. Ale to się oglądało.
Nie każdy może pamięta, że Oksana wystartowała na IO, po tym jak pozbierała się po ciężkim wypadku na lodowisku.
Na samym turnieju też pech jej nie opuszczał kiedy to niemiecka łyżwiarka rozcięła jej nogę łyżwą. Niby kontuzja nie ciężka,
ale zawsze to dyskomfort. Koniec końców wygrała złoto jednym punktem (od niemieckiego sędziego). Szybko zakończyła zawodową
karierę i dość szybko popadła w alkoholizm (zgubne skutki przebywania na zawodach w towarzystwie rozrywkowych Ukraińców i Rosjan).
Padła też ofiarą oszustw finansowych ze strony bliskich ludzi (trenerka). Naiwna nastolatka była właściwie sierotą (matka młodo
zmarła na raka, ojciec dał dyla, dwa lata po jej urodzeniu) i może pozbawiona rodzicielskiej ochrony jakoś sobie nie radziła.
Miała więc w życiu obok sukcesów, trochę perturbacji, Jedna z jej alkoholowych eskapad zakończyła się w sądzie. Potem powoli
wyszła z wszystkiego co złe i na nowo ułożyła sobie życie. W Ameryce chętnie była zapraszana do telewizji jako ekspertka od łyżwiarstwa.
Co się z nią dzieje teraz ? Szczerze pisząc to nie wiem. Dla mnie zawsze będzie
małą dziewczynką z bujną fryzurą, tańczącą do Michaela Jacksona.
REGLA TORRES Kuba - Siatkówka Największe sukcesy:
1992 – Złoto IO
1996 – Złoto IO
2000 – Złoto IO
1994 – Mistrzostwo Świata
1998 – Mistrzostwo Świata
1991 – Mistrzostwo panamerykańskie
1995 – Mistrzostwo panamerykańskie
Siatkówka to też nie mój klimat, ale w odróżnieniu od koszykówki, potrafiłem obejrzeć mecz jeśli coś mnie zainteresowało.
Myśląc o kobiecej siatkówce lat 90, od razu przychodzi mi do głowy Kuba. A myśląc o reprezentacji Kuby lat 90, od razu przychodzi mi do głowy Regla Torres. W zasadzie to jedyna zawodniczka jaką pamiętam i chyba to nie przypadek.
Wiem, że była wielka, i to by było na tyle, bo jak wspomniałem, nie do końca to mój klimat.
Blisko topu:
Paweł Nastula
Pete Sampras
Ronaldo
Stefka Kostadinowa
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.05.2026 06:39 PM przez deFranco.)
deFranco napisał(a):Siatkówka to też nie mój klimat, ale w odróżnieniu od koszykówki, potrafiłem obejrzeć mecz jeśli coś mnie zainteresowało.
Czyli odwrotnie niż ja. Siatkówka dla mnie to taki sport, w którego grając człowiek stojąc ziewa i czeka aż w końcu przyjdzie jego czas na serwis (czyli jedyny ciekawy moment). A oglądając no to bardziej emocjonujące jest śledzenie relacji z wynikiem (szczególnie na zczuba ), niż oglądanie samego meczu.
A koszykówka - najabrdziej widowiskowy sport drużynowy, a jak się samemu gra - wystarczy 5-10 minut i jest już tyle ruchu i zmęczenia, ile przez połowę meczu piłki nożnej, nie wspominajac o tym, że częściej jest się przy piłce, czy blisko niej.
kajman napisał(a):Ja nie wierzę, że inni kolarze byli czyści, ale po prostu Armstrong miał pecha. I dla mnie zawsze zostanie ty,m największym.
Przecież wiadomo, że nie byli czyści. Dlatego obecnie nie ma zwycięzców tych TdF, które wygrał, bo całe Top10 by musieli skreślić, jak nie więcej.
W ogóle absurdalne jest to, że jego rekordy skreślono nie dlatego, że wpadł na dopingu (bo nie wpadł), tylko dlatego że się przyznał do niego w wywiadzie, a dodatkowo koledzy z drużyny go pogrążyli swoimi zeznaniami w sądzie (sponsorem była firma państwowa, tamtejsza poczta, dlatego było śledztwo dotyczące sprzeniewierzenia publicznych pieniędzy na doping, koledzy nie chcieli wylądować w więzieniu, więc wszystko wyznali za cenę wolności). A taki Bjarne Riis, który też się przyznał, że swój TdF wygrał na dopingu (w 1996) nie został pozbawiony zwycięstwa. Totalna hipokryzja.
WYgląda to tak, jakby się na Armstrongu zemszczono za to, że był kawałem ch... (bo był) i nikt go w peletonie nie lubił, a dodatkowo był symbolem tego całego badziewia, jakim było EPO (które z kolei w piłce zupełnie zamieciono pod dywan).
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2026 08:42 PM przez Miszon.)
28.05.2026 08:37 PM
deFranco
Stały bywalec
Liczba postów: 1 402
Dołączył: Apr 2024
Ja dlatego od lat mam już kolarstwo totalnie gdzieś i nie sądzę, żebym wrócił. Pogubiłem się w tym bagnie.
kajman napisał(a):Ja nie wierzę, że inni kolarze byli czyści, ale po prostu Armstrong miał pecha
To tak jak Ben Johnson i Carl Lewis. Jeden miał pecha.
A gdy dziś już wiemy, że ten drugi też "brał", to w zasadzie rywalizacja była uczciwa i Johnson jednak lepszy.
Po czystce poarmstrongowej, wprowadzeniu paszportów biologicznych, zmianie przepisów w wielu krajach (we Włoszech doping sportowy jest w kodeksie karnym i można za to trafić do więzienia) peleton się mocno oczyścił, śmiem twierdzić że o wiele mocniej niż inne dyscypliny, gdzie nie było takiej czystki.
Już co prawda chyba ponownie zaczęło to rosnąć, ale i tak bardziej istotny jest obecnie wyścig technologiczny - to z niego biorą się te rekordy na wielu trasach, albo takie fakty jak tegoroczne Paryż-Roubaix, gdzie ostatni zawodnik był szybszy niż zwiecięzca sprzed 20 lat.
I ten wyścig jest naprawdę kosmiczny: w tym roku znamienne były słowa Tadeja Pogačara, który narzekal, że jak miał defekt roweru i musial przez pewien czas jechać na rowerze neutralnym, to powiedzial coś w stylu, że organizatorzy kazali mu jechać na lodówce. A tymczasem był to profesjonalny rower zawodowy używany normalnie w zawodach, tyle że model z 2021.