Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Lata 70. - top płyt
Dyfeomorfizm Offline
zwykły użytkownik
*****

Liczba postów: 1 158
Dołączył: Oct 2020
Post: #21
RE: Lata 70. - top płyt
(19.01.2026 05:59 PM)AKT! napisał(a):  szybko przeszliśmy do etapu "zero wspólnych" xd
będziemy mieli całkiem sporo wspólnych - zakładając że skutecznie przewiduję które znajdą się w Twoim top 10

(19.01.2026 05:59 PM)AKT! napisał(a):  serrat zawsze mi się bardziej kojarzył z końcówką lat 70., znam tę okładkę i nawet widzę, że słuchałem płyty, ale totalnie jej nie pamiętam -- dodaję na plejlistę za pamięci!
daj prosze znac jak Ci się podoba
19.01.2026 06:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 15 635
Dołączył: Aug 2008
Post: #22
RE: Lata 70. - top płyt
kajman napisał(a):A to nie było jakieś 10 lat później.
Pewnie tak, ale jakie to ma znaczenie.

W tej piątce nic dla mnie.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
19.01.2026 06:06 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
neo01 Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 14 411
Dołączył: Dec 2009
Post: #23
RE: Lata 70. - top płyt
(19.01.2026 04:54 PM)kajman napisał(a):  Ale chyba i tak zdecydowanie lepszy od Jednego.
Aż sprawdziłem i w ostatnim topie "Jednego serca" - 298., "Bema..." poza top 357 (wiem, szokujące).
19.01.2026 06:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 26 044
Dołączył: May 2008
Post: #24
RE: Lata 70. - top płyt
Dyfeomorfizm napisał(a):daj prosze znac jak Ci się podoba
właśnie słucham, brzmi bardzo jak "la paloma" z 69, której kiedyś dużo słuchałem; może aranż jest trochę bardziej progresywny niż barokowy, ale sposób śpiewania ten sam -- może to mi trochę zgrzyta, ale ogólnie przyjemnie; on ma taki akcent, że nawet z moim kaprawym hiszpańskim jestem w stanie ogarnąć, o czym są te numery Icon_razz2

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
19.01.2026 06:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
neo01 Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 14 411
Dołączył: Dec 2009
Post: #25
RE: Lata 70. - top płyt
A ja posłuchałem sobie tego Bossa i jest naprawdę w porządku (choć jednak trochę męczy jego wokal na dłuższą metę).
W latach 80. próbowałem "Born..." i mi nie podeszło, dlatego tu w ogóle go już nie sprawdzałem (może niesłusznie).
Skaldów za to sprawdziłem i jednak poza tytułowym utworem, który jest świetny niewiele tam dla siebie znalazłem.
19.01.2026 06:56 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 50 139
Dołączył: Jun 2007
Post: #26
RE: Lata 70. - top płyt
neo01 napisał(a):jednak poza tytułowym utworem, który jest świetny
Świetny to fakt, ale u mnie na podium płyty by się nie znalazł. Ale obecność płyty w top 50 jak najbardziej cieszy.
19.01.2026 11:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
zwykły użytkownik
*****

Liczba postów: 1 158
Dołączył: Oct 2020
Post: #27
RE: Lata 70. - top płyt
40. Fripp & Eno - Evening Star
1975

[Obrazek: p-yty70s-11-1.jpg]

Bardzo lubię ambient i staram się być na bieżąco z gloryfikowanymi tu i ówdzie premierami w obrębie gatunku. To powiedziawszy, rzadko która z tych płyt odciska na mnie trwałe piętno. Mogę się przez moment umiarkowanie pozachwycać, ale ambientowych albumów, do których wracam jest w porywach kilkanaście. Listę godnych powracania krążków otwiera "Evening Star", owoc współpracy dwóch wybitnych, a przy tym bardzo różnych estetycznie tuzów rocka lat 70. Lata temu zachwyciłem się utworem tytułowym - prześlicznym, kojącym i oddającym nastrój granatowego gwieździstego nieba i prawa moralnego we mnie z iście dworską gracją. Kolejne kompozycje, przedstawiające bardziej nocne niż wieczorne pejzaże, zachwycają tym, że nie poprzestają na powolnym, jednorodnym brzmieniu. Zamiast tego nieustannie wzbogacają je o subtelne, ale pełne magii detale. ♫ "Evening Star" ♫

39. The Rolling Stones - Exile on Main St.
1972

[Obrazek: p-yty70s-12-1.jpg]

Nazwijcie mnie boomerem, ale "Exile on Main St." wciąż pozostaje moim ulubionym albumem Stonesów. Ich najlepsze piosenki znajdziemy wprawdzie gdzie indziej, ale choć usilnie próbuję pokochać "Let It Bleed" w całości, choć mocno doceniłem "Their Satanic Majesties Request" i choć bardzo lubię "Sticky Fingers", prawdziwe emocje wywołuje u mnie tylko tak zwany "ostatni wielki album" zespołu. To właśnie tu Stonesi wrócili do swoich rockowo-bluesowych korzeni, serwując jeden za drugim utwory bezbłędne, odjazdowe i pełne przestrzeni. Jagger, Richards i reszta udowodnili, że nie trzeba wymyślać koła na nowo - "Exile" nie wychodzi poza swoją strefę komfortu, bo przy tak znakomitym zestawie składników naprawdę nie musi zmieniać receptury. Ostatnimi czasy wszyscy szaleją za "Tumbling Dice", ale mnie zawsze najbliżej było do jego następcy - "Sweet Virginii". ♫ "Sweet Virginia" ♫


38. Dżamble - Wołanie o słońce nad światem
1971

[Obrazek: p-yty70s-13-1-1.jpg]

Płyty z bardziej gwiazdorską obsadą próżno szukać w historii polskiego rocka. Zadziwia jednak, że choć Dżamble zgromadziły najlepszych polskich instrumentalistów XX wieku, "Wołanie o słońce nad światem" nie zawiera nawet cienia arogancji. To zbiór czystych, melodyjnych piosenek - w większości lekkich i przyjemnych - w których wirtuozeria jest niczym innym niż przepiękną, rozkoszną ozdobą. Spora w tym zasługa Andrzeja Zauchy, który tradycyjnie dokonuje wokalnych cudów. "Naga rzeka" od dekady należy do ścisłej czołówki moich ulubionych polskich piosenek wszech czasów, a "Wymyśliłem ciebie" czy "Muszę mieć dziewczynę" już swoimi tytułami jednoznacznie rozstrzygają, że Dżamble antycypowały "In the Aeroplane Over The Sea". ♫ "Naga rzeka" ♫


37. Funkadelic - Maggot Brain
1971

[Obrazek: p-yty702-14-1.jpg]

Mój pierwszy kontakt z twórczością Funkadelic upłynął pod znakiem przekonania - wzmocnionego zresztą samą nazwą zespołu - że to legendy czarnej muzyki. Ich funkowe piosenki znajdowały się ledwie dwa kroki od kiełkującego hip hopu i nierozłącznie kojarzyły się z estetyką epoki znaną choćby z pobocznych projektów George'a Clintona, takich jak Parliament. Pewnym szokiem okazał się zatem pierwszy odsłuch "Maggot Brain". Rozpoczynający album utwór tytułowy niewiele ma bowiem wspólnego z czarną muzyką. To rasowy psychodeliczny rock, z jednymi z najpiękniejszych gitarowych pasaży dekady i pomrukami przywodzącymi na myśl "A Love Supreme" Coltrane'a. Kolejne utwory powracają wprawdzie do brzmienia z pogranicza funku, soulu i twórczości Sly Stone'a, ale rockowy pazur ujawnia się w niemal każdym z nich. ♫ "Maggot Brain" ♫


36. Battiato - Sulle corde di Aries
1973

[Obrazek: p-yty70s-15-2.jpg]

Nie potrafię odtworzyć okoliczności, w których poznałem trzeci album sycylijskiego prog rockowego multiinstrumentalisty Battiato, ale pamiętam że od pierwszych chwil czułem, że to dzieło warte grzechu. Roi się tu od eksperymentów z elektroniką (choć przeważnie są to eksperymenty dość wyważone), a to nie jedyne ogniwo łączące "Sulle corde di Aries" z twórczością SBB. Album zaczyna się potężnym szesnastominutowym bangerem, a później eksploruje rejony kreutrocka, space rocka czy quasi-liturgicznego minimalistycznego folku. Kilkukrotnie aż prosi się, żeby Battiato zawołał, iż właściwie nie ma nic nadzwyczajnego w spożywaniu owocu ani w nim samym. Zaspojleruję, że to się niestety nigdy nie dzieje, ale bynajmniej nie umniejsza skrajnie pozytywnych wrażeń. ♫ "Sequenze e frequenze" ♫
20.01.2026 07:39 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 50 139
Dołączył: Jun 2007
Post: #28
RE: Lata 70. - top płyt
Dyfeomorfizm napisał(a):38. Dżamble - Wołanie o słońce nad światem
Wielka radość. Dla mnie rewelacyjna płyta.
Dyfeomorfizm napisał(a):Płyty z bardziej gwiazdorską obsadą próżno szukać w historii polskiego rocka.
Mam wrażenie, że i w historii polskiego jazzu tak silnego składu jak na tej płycie nie znajdziesz.
Dyfeomorfizm napisał(a):Spora w tym zasługa Andrzeja Zauchy, który tradycyjnie dokonuje wokalnych cudów.
Cenię sobie Encyklopedię polskiego rocka, ale to co Szkaradziński napisał "soulowo śpiewający Zaucha udowodnił, że bliskie jest mu konwencjonalne piosenkarstwo, co obniża generalną ocenę WOSNŚ" woła o pomstę do nieba. No ale płyta Anawa została wspomniana w zasadzie jednym zdaniem przy okazji Grechuty.
20.01.2026 08:05 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
neo01 Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 14 411
Dołączył: Dec 2009
Post: #29
RE: Lata 70. - top płyt
Bardzo cieszą ci Stonesi - dwupłytowy album, który (mimo, co naturalne, kilku słabszych fragmentów) trzyma poziom do samego końca, zaskakując tu i ówdzie polotem i niekonwencjonalnością w obrębie blues-rockowej stylistyki.
20.01.2026 08:37 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 26 044
Dołączył: May 2008
Post: #30
RE: Lata 70. - top płyt
franco battiato do nadrobienia, znam go tylko z jednej płyty (którą bardzo lubię)
funkadelic super, mam ich na liście do wsłuchania się od zawsze, bo nie słuchałem tej płyty w czasach streamingu nigdy, ale jakoś zawsze zapominam -- a to przecież kopalnia motywów i sampli; no i jedna z najbardziej ikonicznych okładek w historii
dżamble ok, ale nigdy w całości ten album mnie nie brał -- jest w nim coś naiwnego, co mi zgrzyta
stonesów po latach 60. za bardzo nie lubię, a tej płyty nie rozumiem w szczególności -- wiem, że to wielki klasyk i ma ogromny cult following wśród fanów rocka, ale ja nie znalazłem tam choćby jednego numeru, który by ze mną został
eno bardziej szanuję niż lubię jego solowe płyty, ale może ten z fripp go tu trochę przełamie, jak umieli to robić bowie, budd czy hassell; może, bo nie słuchałem tej płyty Icon_wink

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
20.01.2026 09:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
zwykły użytkownik
*****

Liczba postów: 1 158
Dołączył: Oct 2020
Post: #31
RE: Lata 70. - top płyt
eno i frippa na pewno warto co najmniej sprawdzić testując utwór tytułowy
21.01.2026 07:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
zwykły użytkownik
*****

Liczba postów: 1 158
Dołączył: Oct 2020
Post: #32
RE: Lata 70. - top płyt
35. Gang of Four - Entertainment!
1979

[Obrazek: p-yty70s-16-1.jpg]

Zabrałem się za punkowe klasyki w czasie pandemii i przez kilka lat miałem na nie fazę. Choć wciąż wracam do niektórych kultowych krążków oraz poznaję nowe, niewiele 70sowych czy 80sowych płyt może rywalizować w moich uszach z współczesnymi twórcami pokroju Soul Glo czy Jeffa Rosenstocka. Gang of Four nie jest tu wyjątkiem, choć "Entertainment!" pozostaje dla mnie perfekcyjnym artefaktem swojej epoki. To piosenki bardzo proste aranżacyjnie, zadziorne tekstowo i melodyjnie, z wyraźnym tanecznym sznytem. Od 1979 roku patent Gang of Four powielały - z różnym skutkiem - dziesiątki tysięcy muzyków, co dowodzi jego uniwersalnej siły. Dziś ciężko spaść z krzesła wskutek wrażeń wywartych przez "Entertainment!". To jednak płyta, która rewelacyjnie broni się po latach i bije na głowę brzmiących topornie Sex Pistols czy skrajnie monotematyczne Ramones. ♫ "Damaged Goods" ♫

34. Serge Gainsbourg - Histoire de Melody Nelson
1971

[Obrazek: p-yty70s-17-2.jpg]

We francuskiej kulturze ery powojennej (mam na myśli I wojnę światową) drzemie potencjał, z którym jeszcze się dostatecznie nie zmierzyłem. "Histoire de Melody Nelson" to klasyczny wybór, jeśli chodzi o 70sową muzykę znad Sekwany, ale choć wierzę, że istnieją lepsze filmy epoki niż "Do utraty tchu", lepsze książki niż "Mdłości" i lepsze płyty niż wspomniany album Gainsbourga, to dotychczas właśnie one niepodzielnie królują w moim osobistym panteonie. Nie jest zresztą tak, że przyzwyczajenie i swoista ignorancja to jedyne argumenty na obronę "Histoire". Mało która płyta potrafi bowiem opowiedzieć historię w sposób pozwalający namacalnie jej doświadczyć osobie niewładającej danym językiem. Co więcej, oprócz wszechobecnej namiętności, poczucia zagrożenia i żaru, Gainsbourg zadbał o wybitne aranżacje - szczególnie w pierwszym i ostatnim utworze. To niespełna pół godziny napiętego brzmienia kontrastującego ze słodziutkim głosem Melody. W Paryżu nigdy nie byłem, ale gdy to się zmieni, będę niewątpliwie zwiedzać go przy dźwiękach "Histoire". ♫ "Melody" ♫


33. Leonard Cohen - Songs of Love and Hate
1971

[Obrazek: p-yty70s-18-1.jpg]

Cohen musiał czekać na swój najlepszy album jeszcze 45 lat, lecz "Songs of Love and Hate" wstydu mu przez ten czas nie przyniosło. Znajduje się tu "Famous Blue Raincoat" - bezdyskusyjne arcydzieło melancholijnego folku dla smutnych mężczyzn z dziurawym płaszczem - co samo w sobie świadczy o randze płyty. Cohen na tym jednak nie poprzestaje, gdyż wszystkie pozostałe utwory urzekają świetnymi refrenami, mrocznym klimatem, a czasem rockową zadziornością - rockową przynajmniej w skali cohenowskiej. Niejedną zimę spędziłem ogrzewając się w poetyckim cieple muzyki Cohena i wczuwając się w opowiadane historie. Uderza w nich najbardziej to, że pomimo ogromnych dramatów, które się w nich rozgrywają, emocje wydobywają się z nich w sposób stopniowy i kameralny, niczym w opowiadaniach Carvera. Ta skłonność do godzenia się z losem, jakikolwiek by nie był, wróciła po 45 latach. ♫ "Famous Blue Raincoat" ♫


32. Wire - Pink Flag
1977

[Obrazek: p-yty70s-19-2.jpg]

O ile "Entertainment!" jest spektakularnym reliktem starego punku, o tyle "Pink Flag" do dziś nie zatracił nic ze swoich walorów. W kategorii zbiorów punkowych miniaturek z lekką pretensją artystyczną nigdy nie powstało bowiem nic lepszego. Wire są punkowi pełną gębą - wrzeszczą, umieszczają na pierwszym planie drapieżne brzmienie gitary elektrycznej, a perkusja pracuje pełną parą. Utwory na "Pink Flag" emanują jednak melodyjnością, większość refrenów jest cholernie dobra i nośna, a każdy kolejny kawałek wnosi nowy intrygujący efekt. Album padł wprawdzie ofiarą mojej tendencji do skupienia się na współczesnym punku kosztem klasyków, ale zupełnie niesłusznie. To płyta do słuchania na co dzień i benchmark dla wszystkich twórców pragnących wnosić punk na wyższy poziom. ♫ "Mannequin" ♫


31. Paul & Linda McCartney - Ram
1971

[Obrazek: p-yty70s-20-1.jpg]

Z jakiegoś powodu aż do 2026 roku nie miałem świadomości istnienia tej płyty. Nigdy przesadnie nie intrygowała mnie solowa twórczość Beatlesów, z kilkoma oczywistymi wyjątkami w postaci najsłynniejszych piosenek Johna Lennona. Nagle w mojej bańce zrobiło się jednak głośno o "Ram", więc postanowiłem dać jej szansę. Już pierwsze kilka utworów rozwiało wątpliwości, że będzie to moja ulubiona płyta okresu ex-Beatlesów. "Ram" ma w sobie coś beach-boysowskiego, ale dla mnie brzmi jak wydestylowana esencja najlepszych momentów "A Day in the Life", rozłożona w różnych melodyjnych i strukturalnych konfiguracjach. Cenię "All Things Must Pass" Harrisona, lecz to "Ram" - lekkostrawny, hipnotyzujący chwytliwymi melodiami i korelujący z moją definicją przyjaznego duszy popu - ma potencjał być albumem, do którego wracam bez powodu. ♫ "Dear Boy" ♫
21.01.2026 08:22 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 50 139
Dołączył: Jun 2007
Post: #33
RE: Lata 70. - top płyt
Cohen mimo Prochowca dopiero na 150 (bardziej podszedł mi New Skin), a Ram na 101. Ale to bardzo dobra i znakomita płyta, obydwie w innych dekadach pewnie by w top 50 były (P&L) na pewno.
21.01.2026 08:36 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 26 044
Dołączył: May 2008
Post: #34
RE: Lata 70. - top płyt
wrzuciłem funkadelic -- zapamiętałem ten krążek jako żywszy, to ogólnie moje klimaty i nie mogę odmówić tej muzyce kunsztu, ale jakoś, cholera, nie umiałem się w to wczuć teraz

kolejna piątka to kolejne wyzwania -- znam wszystkie płyty, tego mccartneya, wiesz zresztą już, ubóstwiam, i cieszę się, że podzielasz moje zdanie <3

gainsbourga nawet kiedyś sobie przywiozłem z paryża kiedyś, bardziej dlatego, że był w promocyjnej cenie, niż z potrzeby serca -- lubię gainsbourga, ale w tym wydaniu nie aż tak -- to raczej taki album, żeby sobie leciał w tle niż jakiś szczególny artystyczny manifest; doceniam aranże, ale znowu, bardziej doceniam, niż to czuję

podobnie z gang of four, zdaję sobie sprawę, że to dość wyjątkowa rzecz, ale dla mnie od zawsze trącała mocno myszką; to co wtedy było modernistyczne i śmiałe, dzisiaj brzmi pypciowato, niestety

a wire nigdy nie lubiłem

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
22.01.2026 02:07 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
zwykły użytkownik
*****

Liczba postów: 1 158
Dołączył: Oct 2020
Post: #35
RE: Lata 70. - top płyt
zauważyłem że nie jesteś wielbicielem art punku - niebawem pojawi się jeszcze jeden słynny album z tej niszy, którego też nie lubisz

co do funkadelic, mam trochę odwrotnie, bo właśnie nie wiem czy to do końca moje klimaty, ale w co najmniej samo "maggot brain" potrafię się czuć; a później następuje seria kultowych utworów, które może nie śnią mi się po nocach, ale kojarzą się z dowiadywaniem się czym 70sy w ogóle były

"new skin" cohena też bardzo lubię, posłucham sobie wkrótce - jednak zawsze ceniłem wyżej "songs"
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.01.2026 02:28 PM przez Dyfeomorfizm.)
22.01.2026 02:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 50 139
Dołączył: Jun 2007
Post: #36
RE: Lata 70. - top płyt
Dyfeomorfizm napisał(a):jednak zawsze ceniłem wyżej "songs"
Przed topem też tak myślałem. No ale po przesłuchaniu zmieniło się. Świetna, równa płyta plus dwa kilery: Chelsea Hotel #2 i zamykające Leaving Green Sleeves.
22.01.2026 02:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 26 044
Dołączył: May 2008
Post: #37
RE: Lata 70. - top płyt
Dyfeomorfizm napisał(a):zauważyłem że nie jesteś wielbicielem art punku - niebawem pojawi się jeszcze jeden słynny album z tej niszy, którego też nie lubisz
can't wait <3 xd

Dyfeomorfizm napisał(a):co do funkadelic, mam trochę odwrotnie, bo właśnie nie wiem czy to do końca moje klimaty, ale w co najmniej samo "maggot brain" potrafię się czuć; a później następuje seria kultowych utworów, które może nie śnią mi się po nocach, ale kojarzą się z dowiadywaniem się czym 70sy w ogóle były
ja sobie jeszcze ten krążek dam w lepszych okolicznościach, to było pierwsze wrażenie pierwszego odsłuchu od stu lat Icon_wink teraz wrzuciłem parliament na drugą nóżkę

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
22.01.2026 03:26 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Dyfeomorfizm Offline
zwykły użytkownik
*****

Liczba postów: 1 158
Dołączył: Oct 2020
Post: #38
RE: Lata 70. - top płyt
30. Chico Buarque - Construção
1979

[Obrazek: p-yty70s-21-1.jpg]

Moja relacja z "Construção" polega przede wszystkim na adoracji utworu tytułowego, który wykorzystuje orkiestrowe brzmienie rodem z dreszczowców do przedstawienia tragicznej historii. Utwór ten, jak również cała płyta, wiodą prym w zestawieniach najlepszej brazylijskiej muzyki. Łatwo zrozumieć ów fenomen, gdy dostrzeże się, jak sprytnie Chico Buarque wplótł bossa novę w wyrafinowane, progresywne struktury i nieortodoksyjne aranżacje. Jednak choć podziwiam "Construção", jest to dla mnie album trudny i budzący niedookreślony lęk. Głos Buarque brzmi jak wyjęty z antycznej tragedii, a wplecenie elementów samby wcale nie nadaje pogodnego nastroju, lecz tworzy coś na kształt niepokojącej psychodelii w stylu "Midsommar". Ilekroć wracam do "Construção", znajduję kolejny frapujący element. Nie zamierzam zatem przerywać relacji łączącej mnie z tą płytą - choć zapewne nigdy nie docenię jej tak jak należy. ♫ "Construção" ♫

29. Jethro Tull - Aqualung
1971

[Obrazek: p-yty70s-22-1.jpg]

Dziesięć lat temu szalałem za progresywnym rockiem, a jego folkowa wariacja wyeksponowana przez Jethro Tull działała na mnie szczególnie mocno. W bieżącej dekadzie wracałem do "Aqualung" incydentalnie, lecz nostalgia i poczucie elementarnej przyzwoitości domagają się, by oddać mu sprawiedliwość. Płyta zresztą zestarzała się zaskakująco dobrze - jej hard rockowy pazur brzmi równie godnie jak początki twórczości Black Sabbath, a kolejne piosenki nie rozciągają się w nieskończoność. Na każdy utwór Jethro Tull mieli jakiś pomysł i sprawnie go zrealizowali. Nie bez znaczenia jest też flet, którego popisy czarują przede wszystkim w perfekcyjnym "My God". Sięgałem również po inne płyty zespołu, ale mimo ukrytych perełek nie porywały mnie w całości w podobnym stopniu jak "Aqualung". Żaden opis albumu nie byłby kompletny bez zachwytu nad okładką, która w dobie "Disco Elysium" rezonuje jeszcze bardziej. ♫ "My God" ♫


28. Anawa - Anawa
1973

[Obrazek: p-yty70s-23-1.jpg]

Rzadki w polskim muzycznym ekosystemie przykład doskonałego koncept albumu. "Anawa" przemyca wizję człowieka osadzoną między egzystencjalizmem a chrześcijańskim humanizmem. Piosenka po piosence Zaucha wyśpiewuje, z kontrolowanym namaszczeniem, znakomite teksty: sięgając zarówno po epos o Gilgameszu i myśli Giordano Bruno, jak i po polskich poetów komentujących kondycję jednostki u schyłku drugiego milenium. Na nic by się to jednak nie zdało bez fenomenalnej oprawy muzycznej. Gęste, z lekka taneczne "Abyś czuł" z kapitalnym motywem głównym, intensywne brzmienie "Stwardnieje ci łza" czy zaśpiewana po rockowemu "Ta wiara" to utwory, do których wracam regularnie od wielu lat. Jednak siłą "Anawy" jest brak dysproporcji między kolejnymi piosenkami - dlatego wracam prawie zawsze do płyty w całości. Wówczas nawet najokazalsze składniki zdają się smakować lepiej. ♫ "Abyś czuł" ♫


27. Vashti Bunyan - Just Another Diamond Day
1970

[Obrazek: p-yty70s-24-1.jpg]

Zmagam się z wyrzutami sumienia wobec Vashti Bunyan. Ma ona potencjał, by stać się jednym z najważniejszych dla mnie wykonawców, a jej "Train Song" zacementowała pozycję wśród ulubionych piosenek. Od pierwszego przesłuchania czułem też, że "Just Another Diamond Day" to totalnie muzyka dla mnie. Niewiele gatunków lubię bardziej niż smutne folkowe piosenki śpiewane przez wokalistkę o łagodnej duszy. Vashti barwą głosu do złudzenia przypomina Magdę Umer, a struktura jej utworów zahacza o estetykę solowych piosenek Adrianny Lenker (choć Vashti jest zauważalnie bardziej kameralna). Czekam na dzień, w którym pozwolę tej płycie stać się moją kołysanką - otulającą ślicznymi partiami fletu czy smyczek, urzekającą brzmieniem harfy. Na razie się to jednak nie wydarzyło. Vashti wciąż pozostaje w mojej orbicie i ilekroć słucham jej płyty, wiem, że to wybitne dzieło - lecz póki co, to nie w pełni zinternalizowane przeze mnie 70sy. ♫ "Diamond Day" ♫


26. Tom Waits - Closing Time
1973

[Obrazek: p-yty70s-25-1.jpg]

Twórczość Toma Waitsa pozostaje dla mnie tajemnicą. Staram się jednak stopniowo docierać do kolejnych albumów z jego przepastnej dyskografii. Eksperymentalne albumy, na czele z "Bone Machine" i "Rain Dogs", zapewne pozostaną moimi faworytami, lecz poznanie "Closing Time" należało do najmilszych muzycznych odkryć 2025 roku. Na swoim debiucie Waits łączy blues i jazz z iskierkami mrocznej estetyki, która stanie się wkrótce jego znakiem rozpoznawczym. Na "Closing Time" urzeka jednak przede wszystkim pianino. Potrafi prowadzić utwory i wzmacniać melancholijny ton kreowany przez głos i słowa Waitsa, ale także doskonale je wieńczyć - co w szczególnie spektakularny sposób dzieje się na "Ice Cream Man". Nie potrzebowałem wiele czasu, by uznać, że "Closing Time" to muzyka z mojej bajki - pasująca tam znacznie bardziej niż 70sowe płyty Dylana, Younga czy Van Morrisona. ♫ "Ice Cream Man" ♫
22.01.2026 03:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kajman Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 50 139
Dołączył: Jun 2007
Post: #39
RE: Lata 70. - top płyt
Z Jethro bardziej mi podeszły Minstrel i Songs, ale też się nie przebiły. Z Waitsa sprawdzałem tylko debiut i jakoś nie chciało mi się brnąć przez wszystko.
Anawa to moja płyta wszechczasów, więc oczywiście cieszy najbardziej.
22.01.2026 05:16 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
neo01 Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 14 411
Dołączył: Dec 2009
Post: #40
RE: Lata 70. - top płyt
2/5 to bardzo dobry wynik Icon_smile
22.01.2026 05:45 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Lata 10. - 100 moich ulubionych piosenek Dyfeomorfizm 1 131 11.02.2026 06:18 PM
Ostatni post: AKT!
  1990s - top 50 płyt Dyfeomorfizm 69 15 690 29.09.2023 02:16 PM
Ostatni post: Dyfeomorfizm
  Lata 70. - 100 moich ulubionych piosenek Dyfeomorfizm 78 7 560 13.09.2023 07:10 PM
Ostatni post: kajman
  Lata 60. - 100 moich ulubionych piosenek Dyfeomorfizm 104 9 963 12.03.2023 12:09 AM
Ostatni post: mateusz91

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości