Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bezustanny Top WszechCzasów I.5
lata 1995-2000
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 16,754
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #141
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Placebo oscylowali na granicy dobrego rockowego smaku, w późniejszym okresie byli już mało strawni, niestety.
02.02.2019 11:28 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #142
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Niestety, tak jak napisałem, zespół nie rozwinął się tak jak wydawało się, że mógł...

Tymczasem:
Red Hot Chili Peppers AROUND THE WORLD 1999 Californication



(Woodstock 1999. Uwaga na fiuta Flea skaczącego na początku Icon_lol )
Kiedy John Frusciante odszedł z RHCP, pogrążając się głęboko w narkotycznym nałogu (doszło nawet do tego, że jedną z płyt solowych, zresztą okropnych i dołujących w sensie, że jak się jej słucha to człowiek może tylko się załamać, w jakim stanie psychofizycznym się znajdował, wydał jak przyznał tylko po to, by zdobyć kasę na narkotyki. Zresztą potem płytę wycofano z rynku), zespół potrzebował trochę czasu by się pozbierać. Moim zdaniem okres z Dave'em Navarro to nie było to, zresztą Anthony Kiedis też "zaprzyjaźnił" się wówczas z heroiną, co wpłynęło zarówno na jakość, jak i szybkość tworzenia nowego materiału. Między "Blood Sugar Sex Magik" oraz "Californication" zespół wydał tylko jedną płytę. Jeśli chodzi o historię Frusciante, to wspominam 2 wspaniałe audycje dotyczące jego historii: Trójkowy Express Pawła Kostrzewy, jakoś tuż przed wydaniem "Californication" oraz Na Mojej Orbicie Klaudiusza Maliny, rok po wydaniu płyty solowej "The Empyrean", polecam także polską podstronę wiki o Frusciante - arcyciekawa historia walki z samym sobą, upadku i artystycznego i duchowego odrodzenia. Streszczając całość: John był zbyt wrażliwy, by poradzić sobie z tak wielkim sukcesem w tak młodym wieku i wpadł, jak wielu innych wtedy (przełom lat 80/90, o czym zresztą już wspominałem, to "złoty okres" heroiny w Stanach i Europie, podejrzewam że m.in. z powodu wyjścia Sowietów z Afganistanu, co pozwoliło spokojnie uprawiać tam mak i obszary upraw znacznie się zwiększyły) w nałóg. Był bliski śmierci, jego dom był tak "zasyfiały" że w końcu spłonął (w tym kolekcja gitar i taśmy z nagraniami), pomogli mu się podnieść m.in. Johny Depp. John był zagrożony śmiertelnym zakażeniem jamy ustnej (po prostu "zgniła" mu), musiał wyrwać wszystkie zęby (a raczej ich pozostałości), a także przeszczepić skórę przedramion (pełną blizn po wkłuciach) - zasadniczo, materiał na mocny i dość makabryczny film (notabene Depp wraz z Gibby Haynesem z Butthole Surfers nagrali dokument o tym okresie życia artysty, ale przedstawiał tak obrzydliwe obrazy, że nie został wydany)! W końcu Frusciante podjął radykalną i rozpaczliwą próbę odrzucenia nałogu metodą "cold turkey" (z dnia na dzień przestał brać, jest to bardzo niebezpieczne dla zdrowia, przy słabszych organizmie może spowodować śmierć z powodu ostrej reakcji na głód narkotyczny), niestety się nie udało. Dopiero wizyta z klinice odwykowej, oraz medytacje i radykalna abstynencja (także seksualna) spowodowały, że w 1998 wreszcie "wrócił do życia". W tym samym czasie z Red Hotów odszedł Dave Navarro i znaleźli się na skraju rozpadu. Flea doszedł do wniosku, że jedynym ratunkiem jest ponowne zatrudnienie Johna. Zadzwonił do niego, a ten z wielką radością się zgodził (właściwie to aż się popłakał z radości, bo powrót do zespołu był jego marzeniem). Zespół zaczął pracować w szybkim tempie i wkrótce zebrał materiał na nowy album, który okazał się wielkim sukcesem artystycznym i komercyjnym.

Wspominałem, że kiedy usłyszałem "Blood Sugar Sex Magik" w audycji Pół Perfekcyjnej Płyty, byłem oszołomiony i zachwycony energią, jaką niesie ten krążek i następnego dnia pobiegłem do sklepu po płytę (technicznie: kasetę Icon_wink2 ). Kiedy więc RHCP niedługo potem wydali "Californication" spodziewałem się podobnego "pieprznięcia" i wkrótce po usłyszeniu pierwszego singla pobiegłem do Empiku wysłuchać płyty (pamiętacie te czasy, że w ten sposób słuchało się płyt przed zakupem? Icon_smile ). Płyta była dobra, ładna, ale jednak nie do końca tego oczekiwałem. Okazało się, że chłopaki nieco się zestarzały i złagodniały, materiał jest wygładzony, dla mnie trochę zbyt popowo-komercyjny i w ostateczności nie do końca satysfakcjonujący. Oczywiście, moja ocena wynikała z racji oczekiwań, które były nieco skrzywione: nie zauważyłem chociażby upływu czasu, po 8 latach od wydania BSSM przecież to był inny zespół, zmienił się też rynek muzyczny. Po latach zrewidowałem swoją pozytywną co prawda, ale dającą sporo niedosytu ocenę i już nie marudzę na tę płytę.
Ale na pewno spośród nagrań, które wtedy najbardziej mi się spodobały, było "Around the World". Zapewne dlatego, że było najbliższe brzmieniowo "starym RedHotom", niosło najwięcej surowej i dzikiej energii. Zabawny jest moment, kiedy Anthony zamiast tekstu śpiewa "ding dang dang dong", nie wiem czy zapomniał tego fragmentu, czy po prostu nie napisał, dodaje to nagraniu dodatkowego autentyzmu i oddechu.

Ciekawostka: początkowy riff wydaje się znajomy? Owszem, to nic innego jak fragment "Breadfan" zespołu Budgie!

Statystyki:
LPP3 - 2 (jedyny singiel z płyty, który nie doszedł do miejsca pierwszego!)
UK - 35
US - 108

Red Hot Chili Peppers ROAD TRIPPIN' 1999 Californication



(poza nagraniem live, ciekawe materiały z backstage'u)
Ponarzekałem na to, że przy pierwszym zetknięciu "Californication" było dla mnie za spokojne, gładkie i komercyjne, a wrzucam do zestawienia balladę? Ano, paradoksy BTW Icon_lol .
Cóż, nawet już w tym pierwszym przesłuchaniu od razu zwróciłem uwagę na "Road Trippin' ". Ta spokojna ballada była bardzo ładnym zakończeniem płyty, pięknie kojącym, ma piękny klimat i zaskakuje nietypowym, bardzo "wyczyszczonym" brzmieniem, poza tym jest jednym z niewielu nagrań zespołu, które w ogóle nie ma partii bębnów.

Ciekawostka: piosenka opowiada o wyprawie na surfing Anthony'ego, Flea i Johna, którą odbyli wkrótce po powrocie gitarzysty do zespołu. Ponieważ Chad Smith nie surfuje, to nie brał udziału w eskapadzie. I... dlatego nie słychać go w tej piosence! Icon_lol W teledysku zresztą też pojawia się tylko przez chwilę, kiedy przypływa na łodzi.

Statystyki:
LPP3 - 3x1m.
UK - 30
US - nie było (w Stanach nie było singlem)

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2019 09:30 PM przez Miszon.)
02.02.2019 11:44 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
ku3a Offline
Administrator
*******

Liczba postów: 15,570
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 5
Post: #143
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
u mnie płyta była wielkim sukcesem. wcześniej oczywiście Red Hoci bywali na mojej liście, ale właściwie dopiero od czasu tego krążka stali się na niej stałym bywalcem. mimo że nie wszystkie późniejsze dokonania w równym stopniu mi się podobały.
03.02.2019 08:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #144
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Uzupełniłem linki. Kilka mnie rozwaliło, jak Skunk Anansie na festiwalu w San Remo, czy Flea skaczący po scenie z gołym fiutem Icon_lol .

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
03.02.2019 09:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #145
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Steve Hackett IN MEMORIAM 1999 Darktown



Wcześniej nie słyszałem w ogóle o Hackecie, dopiero ze 2-3 lata później (a może jeszcze poźniej) się dowiedziałem, że swego czas grał w Genesis, także było to dla mnie zupełnie świeże odkrycie muzyczne. Najpierw z audycji Noc Muzycznych Pejzaży (jest nawet na płycie-składance z tej audycji), a potem z Listy. Na której zresztą utwór miał ciekawą historię, bo zadebiutował w maju 1999, w sierpniu-wrześniu osiągnął szczyty, potem wypadł z 10-ki, tułał się gdzieś w drugiej, w grudniu wydawało się że spadnie do trzeciej i z Listy, ale nagle odbił i w styczniu-lutym 2000 znowu był w 10-ce (w ostateczności wypadł równo z końcem marca)! Czyli poniekąd mieliśmy zapowiedź tego, co wkrótce dokona na Liście "Again", które niejako powtórzyło drogę "In Memoriam", ale w większej dużo skali (włącznie z dłuższym oczekiwaniem na w ogóle wejście na Listę, nie mówiąc o 30-ce).

Bardzo nastrojowy utwór, z tekstem trochę na pożegnanie z życiem, czy też może rozliczeniem, z arcyciekawym brzmieniem gitary, które mi bardzo przypominało Pata Metheny w moim ulubionej jego wersji, czyli właśnie takiej syntezatorowo-trąbkowej.

Statystyki:
LPP3 - 5
UK, US - nie bylo

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.02.2019 09:55 PM przez Miszon.)
03.02.2019 09:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #146
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Jeśli komuś przeszkadzała powaga i "napuszoność" kompozycji Hacketta, to teraz czas na muzykę powiedziałbym że wręcz głupią:

Bloodhound Gang THE BAD TOUCH 1999 Hooray for Boobies



Bo trudno nie nazwać tego inaczej, jak muzycznym kabaretem. Na polskim podwórku dużo wcześniej i chyba lepiej robił to Big Cyc, który zresztą jednak nie przekraczał aż tak granicy dobrego smaku, jak wkrótce miały to robić chłopaki z Pensylwanii. Muzyczny, tekstowy i graficzny wygłup, debilowaty image, ostatecznie był to humor skupiający się na kwestiach fizjologicznych, przez co przestali być śmieszni, a stali raczej obrzydliwi. Ale momentami bardzo fajne, dlatego, być może ku zgorszeniu niektórych, w zestawieniu umieszczają aż dwa kawałki.

Statystyki:
UK - 4
LPP3 - 30
US - 52

I na drugą nóżkę:

Bloodhound Gang ALONG COMES MARY 1999 Hooray for Boobies



(hah, pod koniec wpletli "Bailamos" Icon_wink2 )

Właściwie, to rok źle podałem. Owszem, numer był na tej płycie, ale zespół nagrał go już w 1997, a w 1998 pojawił się na soundtracku do komedii "Żółtodzioby".

Ciekawostka: ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu, jest to cover piosenki z lat... 60-tych! Ale nietypowy cover, bo nie muzyczny, tylko tekstowy. Znaczy się - Bloodhound zachowali słowa, ale napisali nową muzykę. Oryginalni wykonawcy też mieli zacięcie kabaretowe, spójrzcie na ten występ:




Ciekawostka 2: płyta "Hooray for Boobies" została w Stanach wydana z opóźnieniem z tego powodu, że w piosence "Right Turn Clyde" nabijają się Pink Floyd, śpiewając w refrenie: "All in all you're just another dick with no balls." Icon_lol . Obawiano się procesu (ale Waters jest wpisany jako współautor Icon_wink2 ), bo rzecz jasna o pozwolenie na tę parodię się nie pytali Icon_wink2 .
Trzeba tego posłuchać:



Rotfl

Ciekawostka 3: czytając recenzje tego albumu można się natknąć na piękne słowo "plądrofonia". Zacytujmy wiki:
Cytat:est terminem stworzonym przez Johna Oswalda, kompozytora, który napisał w 1985 roku esej pt. "Plądrofonia, czyli piractwo dźwiękowe jako kompozytorski przywilej".

Pojęcie to ma zastosowanie w odniesieniu do każdego rodzaju muzyki powstałej przez wykorzystanie jednego lub więcej nagrań dźwiękowych i przetworzenie ich w nową kompozycję. Nie chodzi przy tym o ukrycie faktu, że dźwięki użyte w nowej kompozycji zostały bezpośrednio zapożyczone, czasem wręcz mogą pochodzić z powszechnie znanych źródeł. Plądrofonia jest uważana za formę kolażu dźwiękowego.

Proceder wykorzystywania nagrań dźwiękowych (samplowania) w komponowaniu utworów można odnaleźć również w innych gatunkach muzycznych (zwłaszcza w muzyce hip-hop), ale plądrofonia zazwyczaj opiera się na samym samplowaniu bez dodawania innych dźwięków podczas tworzenia utworu.
Człowiek uczy się całe życie! Rozkoszne słowo! Icon_smile2

Statystyki:
brak, nie weszło na żadne z tych 3 list (ale m.in. było na #6 w Niemczech)

Blisko BTW: Fire Water Burn, The Ballad Of Chasey Lain

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.02.2019 12:27 AM przez Miszon.)
05.02.2019 12:22 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #147
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Bomfunk MC's FREESTYLER 1999 In Stereo



(koncert w ojczyźnie, 2000)

Zważywszy na to, z jaką muzyką kojarzy się Finlandia (dyskotekowy pop oraz ciężki metal), to jest to zapewne zaskoczenie, że to pierwszy i co więcej chyba nawet jedyny przedstawiciel tego kraju w BTW! Icon_eek
Mnie w każdym razie zaskoczyło, kiedy się dowiedziałem, że są z Finlandii. Przez lata byłem pewien, że to jest w ogóle jakiś solowy/poboczny projekt członka któregoś z zespołów rockowych (nie pamiętam w tej chwili którego), dopiero szperając w necie przygotowując BTW dowiedziałem się, że jest zupełnie inaczej.
Ogólnoeuropejski hit, wielki przebój lata 2000, ciekawy miks hip hopu i elektroniki (dance plus breakbeat?).

Statystyki:
Europejska - 1x1m.
UK - 2
LPP3 - 3x32m. (i jeszcze parę razy na 33. W sumie 19 tygodni w Poczekalni, wtedy wydawało się, że to bardzo długo...)
US - brak

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2019 10:22 PM przez Miszon.)
05.02.2019 12:35 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #148
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Aimee Mann WISE UP 1999 Magnolia: Music from the Motion Picture



(z koncertowego DVD "Live at St. Ann's Warehouse")
Kolejna piosenka filmowa i w tym przypadku gdyby nie film, myślę że na 100% nie pojawiłaby się w zestawie. "Magnolia" to niesamowity film w altmanowskiej narracji (przypomnę: tak nazywamy film złożony z wielu historii, które się splatają w kilku momentach/miejscach, ponieważ zabieg taki zastosował Robert Altman w swoim "Pret-a-Porter", stąd nazwa), z genialnymi rolami (nawet Tom Cruise tutaj pokazał że umie grać, a nie tylko występuje w filmach!), poruszający i niesamowicie wciągający do środka swego świata. W dodatku ze świetnymi motywami muzycznymi, w większości w wykonaniu omawianej tu artystki: na sam początek filmu jest genialna scena wprowadzająca nas w środek świata, przedstawiająca bohaterów, której towarzyszy idealnie pasujące w tej chwili [b]"One"[/b] śpiewane też przez Aimee (cover Harry'ego Nilssona). A w kulminacyjnym momencie filmu, który coraz bardziej stacza się w mrok i "depresję", słyszymy piosenkę "Wise Up", bohaterowie stopniowo włączają się do śpiewania jej, w końcu śpiewa cały ich chór (każdy w swoim "własnym mikroświecie") i po słowach "to nigdy się nie zmieni, więc odpuść", nagle następuje totalne przewrócenie wszystkiego do góry nogami: w ciągu kilku minut mroczny nastrój jest znika jak za dotknięciem magicznej różdżki. Mamy tu do czynienia z sytuacją podobną do "Szóstego zmysłu": film oglądany drugi raz nie jest już thrillerem, lecz melodramatem. "Magnolia" w ten sposób jawi się nie jako dramat, lecz komedia romantyczna. Ten przewrót o 180 stopni jest wiarygodny tylko dzięki temu, że dzieje się "za sprawą" piosenki, która nadaje takiemu zwrotowi akcji umowności. Wspaniały zabieg filmowy. I piękna piosenka.

Warto dodać, że Aimee była wcześniej cenioną artystką, ale niszową. Nagle w wieku 39 lat nagrała 2 utwory (drugi to "Save Me"), dzięki którym w 2001 dostała 3 nominacje do Grammy, a także do Oscara, Złotego Globu, MTV Video Music Awards i paru innych. Nagrody przyszły jeszcze później, bo zdobyła Grammy w 2006 i 2018.

Ciekawostka: wcześniej Aimee miała na swoim koncie jedną poważną nagrodę, wygraną w American Video Awards w roku... 1985! Grała wtedy na basie w zespole 'Til Tuesday, nagrali piosenkę "Voices Carry" (doszła do #8 na Billboardzie). Potem nie odnosiła sukcesów komercyjnych, choć jej nazwisko było cały czas znane i cenione w muzycznym świecie.
"Voices Carry" leciało tak:



(Aimee wyglądała chyba starzej niż 15 lat później Icon_wink2 )

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2019 10:34 PM przez Miszon.)
05.02.2019 03:53 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #149
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Dido HERE WITH ME 1999 No Angel



(koncert w Brixton Academy)
Piosenka niefilmowa, ale znalazła się w zestawie nieco dzięki filmowi. Wcześniej owszem lubiłem, ale jakoś bez szału. I to wcale nie mam na myśli serialu "Roswell", gdzie była zdaje się motywem tytułowym, tylko film "To właśnie miłość", gdzie znalazła się w scenie, po której dotarło do mnie w kinie, że właśnie oglądam super film (wcześniejsze sceny tego nie zapowiadały, co więcej sam początek sprawił że miałem pewne obawy, że będzie to raczej głupawa komedia, niż klasyczny z dzisiejszego punktu widzenia kom-rom).

Dido "odkryła" dla szerokiego rynku jej współpraca z Eminemem, czyli wykorzystanie przez niego fragmentu piosenki "Thank You" w singlu "Stan". Ciekaw jestem, o ile później jej kariera by rozkwitła, a jeśli to czy tak mocno?

W nagraniu podoba mi się ciekawy nastrój, do którego idealnie pasuje głos Angielki, a także brzmienie (na czele z klawiszem i tym "echem" w perkusji).

Statystyki:
UK - 4
LPP3 - 5
US - 116 (#21 na Adult Top 40)

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2019 10:44 PM przez Miszon.)
06.02.2019 06:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #150
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Garbage THE WORLD IS NOT ENOUGH 1999 OST: The World is Not Enough



(występ u Davida Lettermana)
Skoro o filmach mowa, to wracamy do serii z Jamesem Bondem i witamy w zestawie trzeci z rzędu motyw z niego. Garbage zagrało zupełnie w nie swoim stylu, co zresztą można poczytywać jako minus: zatracili własny charakter, poddając się bondowskiemu nastrojowi i światu. W sumie nic dziwnego: autorami piosenki są David Arnold, który napisał muzykę do "Świat to za mało" oraz Don Black, "nadworny" tekściarz bondowych piosenek, Garbage tutaj tylko grają (i współprodukują). Jeden z lepszych bondowskich tematów i przebojów zespołu, choć jakby się uprzeć faktycznie można się zżymać, że nie wnieśli wiele od siebie i równie dobrze mógł tu grać ktokolwiek inny.

Mnie (i pewnie wielu innym też) piosenka kojarzy się też z ostatnią audycją Tomasza Beksińskiego, ta piosenka była zagrana zdaje się w miarę wcześnie (kończyła pierwszą godzinę?) i jeszcze nie spałem. Tak się składa, że dziwnym trafem słuchałem tej audycji na żywo, zupełnie przypadkiem, bo zwykle raczej nie słuchałem Go, poza tym wtedy dopiero zaczynałem słuchanie późnowieczornego/nocnego radia.

Ciekawostka: chyba to był już znak czasów, bo mamy do czynienia z drugim już w zestawieniu singlem, którego premiera została przyśpieszona (o tydzień) po tym, jak do sieci (i stacji radiowych z Los Angeles) wyciekł niskiej jakoś rip mp3.

Ciekawostka 2: Frank P. Fogerty i Nathan Crow pozwali Eon, MGM, Universal Music i Universal Studios, oskarżając ich o kradzież ich pomysłu na piosenkę: w lutym 1999 przedstawili MGM Studios utwór "This Game We Play", który chcieli by wykorzystano w filmie "Afera Thomasa Crowna". Konkretnie chodziło im o cztero-nutowy fragment identyczny z wykorzystanym w piosence do "Świat to za mało". Sąd uznał, że Arnold skomponował swój motyw niezależnie i nie kompozycje nie mają punktów wspólnych pozwalających twierdzić inaczej, co więcej nie znaleziono dowodu, jakoby Arnold miał dostęp do kompozycji autorstwa powodów, z drugiej strony w dniu kiedy zaprezentowali oni MGM swój pomysł temat do Bonda był już na tyle zaawansowany, że zmiany później poczynione były niewielkie (tyczyły się lekkiej zmiany tekstu, usunięcia jednej z linijek kompozycji i trzy-nutowego motywu).

Statystyki:
LPP3 - 5
UK - 11
US - brak

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2019 10:47 PM przez Miszon.)
06.02.2019 06:31 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #151
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
uzupełniłem linki

Piosenka wrzucona do zestawu jako jedna z ostatnich, pod wiosny 2017:

Jennifer Lopez LET'S GET LOUD 1999 On the 6




Specjalnie wrzuciłem to wideo, które wrzuciłem, bo choć pod obrazek z występu wstawili nagranie studyjne, robiąc z tego oficjalny teledysk, to w sumie się nie dziwię. Tamto wykonanie (na otwarcie MŚ kobiet w piłce nożnej?) zrobiło na mnie DUŻE wrażenie i pozostało w moim sercu na długo Icon_wink2 , z takich piłkarskich okazji to dopiero Shakira uczyniła podobnie (ale nie wiem, czy przebiła JLo, musiałbym nad tym się zastanowić, a wybór trudny Icon_razz ).

Jennifer znałem wcześniej jako aktorkę, oglądałem "Selenę" gdzie grała wokalistkę i wspólnie z kolegami stwierdziliśmy zgodnie, że jest naprawdę niezła (nie ocenialiśmy gry aktorskiej rzecz jasna Icon_wink2 ). Tak swoją drogą, to właśnie ta rola naprowadziła ją na myśl, czy aby nie spróbować kariery muzycznej, przesłała swoje demo do Sony, Tommy Mottola stwierdził, że jest w tym potencjał, dostała najlepszych producentów i autorów i wydała płytę, która z miejsca zapewniła jej komercyjny sukces muzyczny, jaki przypadł niewielu aktorkom przed nią. Ja strasznie na to wybrzydzałem, wcześniejsze single był z mojego punktu widzenia okropne (a późniejsze "Jenny from the Block" to już w ogóle ultrakoszmar), a Lopez uznałem za przedstawicielkę fali wokalistek, która skorzystały na popularności Britney Spears (właściwie to miałem rację) i właśnie przejmowały rynek muzyczny. Dopiero 5 singiel z płyty okazał się dla mnie strawny. A dzięki późniejszym skojarzeniom z nim (i temu zjawiskowemu występowi), choć nadal żałowałem że Lopez przestała grać w filmach, a zaczęła "jęczeć w rytmach latino-r'n'b", to z tego całego grona popowych kobiet patrzyłem na nią przychylniej niż na inne.

Co do skojarzenia: wspominałem wcześniej, że chodziłem na studiach przez kilka semestrów na taniec towarzyski w ramach WF-u. Jednym z utworów, które ćwiczyliśmy, było "Let's Get Loud", w takiej "uczaczowionej" wersji (oryginał to salsa), którą tańczyło się bardzo fajnie i był to jeden z moich ulubionych kawałków na tych zajęciach. To dołożyło kolejny kamyczek do znalezienia się piosenki w BTW.

Ciekawostka: piosenkę napisała Gloria Estefan, ale uznała że jest zbyt podobna do jej wcześniejszych nagrań (w sumie racja) i nie zdecydowała się nagrać, lecz odstąpiła Jennifer.

Stastystyki:
LPP3 - 22 (w sumie to zastanawia mnie, że Lopez miała na Liście aż 6 utworów, w tym "If You Had My Love" aż na 5! Niedźwiedź miał do niej słabość? Icon_wink2 ) W ogóle trochę zabawne, że na LPP3 weszło, a jak widać niżej...
UK - brak
US - brak

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
07.02.2019 11:21 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,310
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #152
RE: Bezustanny Top WszechCzasów I.5
Piąta z rzędu piosenka śpiewana przez kobietę!

Eurythmics I SAVED THE WORLD TODAY 1999 Peace



(chyba wszystkie lepszej jakości koncertowe nagrania tej piosenki są w wersji akustycznej, niewykluczone że zawsze tak grali)

Eurythmics po 14 latach wracają do BTW. Bo też płyta "Peace" była powrotem po 10 latach i jak się okazało tylko jednorazowym wystrzałem, po którym powrócili do swoich solowych karier. A szkoda, bo nadal trzymali formę i pokazali że grają świetny pop. Może zaryzykują jeszcze kiedyś nowe nagrania pod starym szyldem?

Piosenka ma brzmienie, które uparcie kojarzy się z tematem filmowym i przyznam, że świetnie pasowałoby jako temat do przygód Jamesa Bonda (hah, nawet tytuł: "Dziś ocaliłem świat", pasowałby na tytuł kolejnej części Icon_biggrin3 ), ta oprawa smyków, ten nastrój, wszystko brzmi filmowo. Jest też taki moment w refrenie, że nie mogę się powstrzymać i nie śpiewać drugiego głosu, tak to się na maxa narzuca (zresztą Annie też tak czyni, tylko chyba nie w każdym refrenie i krócej jakoś), jest też taki moment, który od razu mi się skojarzył z fragmentem jakiejś innej piosenki, niestety do dziś nie rozgryzłem jakiej i zresztą po pewnym czasie nie było to możliwe, bo już zapamiętałem ten kawałek i zapomniałem, jaka nieco inaczej rozwijająca się linia melodyczna mi wtedy przychodziła na myśl).

Ciekawostka: płyta "Peace" miała przesłanie pacyfistyczno-ekologiczne i z tej okazji premierowe jej wykonanie miało miejsce na słynnym "Tęczowym Wojowniku", krążowniku organizacji Greenpeace. Co więcej, cały dochód z trasy koncertowej został przekazany na rzecz Amnesty International i Greenpeace! Mieli gest!

Statystyki:
LPP3 - 2x2m. (zablokował ich Myslovitz z "Długością dźwięku samotności", czyli chyba nie muszą się wstydzić)
UK - 11
US - brak (nie było singla)

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
07.02.2019 11:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bezustanny Top WszechCzasòw odsłona I.4 (1989-1994) Miszon 14 1,753 28.08.2018 02:22 PM
Ostatni post: AKT!
  Bezustanny Top Wszechczasów - odsłona I.3 (1982-1990) Miszon 161 26,736 28.10.2016 12:56 PM
Ostatni post: Miszon
  Bezustanny Top Wszechczasów - odsłona I.1. Miszon 89 71,822 30.07.2013 12:41 AM
Ostatni post: Miszon

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości