Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Świat Według Gasparda
Recenzje, felietony i wszystko, co wpadnie mi do głowy
Gaspard Offline
Dużo pisze
****

Liczba postów: 685
Dołączył: Dec 2016
Reputacja: 0
Post: #1
Świat Według Gasparda
Witam wszystkich!
Zauważyłem, że ten dział od dawna świeci pustkami, więc postanowiłem tchnąć w niego życie i rozpisać się trochę na temat tego, co aktualnie na rynku muzycznym mi się podoba i nie podoba.
Jeśli moja twórczość przypadnie Wam do gustu - będzie mi bardzo miło.
Jeśli nie - przepraszam za zmarnowanie kilku minut z Waszego życia.
Od razu uprzedzam, że moje prace nie są superprofesjonalne i prezentuję w nich tylko i wyłącznie SWOJĄ OPINIĘ. Ale chętnie podyskutuję z każdym, kto ma inne zdanie na dany temat niż ja.

Po tym przydługim wstępie nie pozostaje mi nic innego jak po prostu zaprosić Was do przeczytania recenzji zakupionego przeze mnie wczoraj albumu. Miłej lektury Icon_wink



RECENZJA

Anastacia - EVOLUTON


[Obrazek: Caught-in-the-Middle-Cover.jpg]

Gdyby ktoś zapytał mnie o najbardziej niedocenionego artystę wszech czasów, zdecydowanie wskazałbym Anastacię. Pomimo tego, że "I'm Outta Love" i "Left Outside Alone" zna duży procent przeciętnych słuchaczy popu to mało kto potrafi powiedzieć cokolwiek o ich autorce. I, niestety, nigdy nie będzie już miała okazji zawładnąć światowym rynkiem muzycznym. Od 2008 roku żaden jej singiel nie wszedł do Top10 w jakimkolwiek kraju. Żaden!
Anastacia jednak nie poddaje się i cały czas ciągnie karierę do przodu. Mało która artystka przeszła tyle co ona. Wygranie z rakiem to zdecydowanie jej największy życiowy sukces. Efektem tej walki był album "Resurrection", wydany w 2014 roku, promowany singlem "Stupid Little Things" (który, swoją drogą, uwielbiam i uważam za jeden z lepszych w jej dyskografii). Od tamtego czasu artystka wydała jeszcze dwa albumy live i składankę największych hitów. O jej nowym albumie mówiło się od dawna, ale dopiero w lipcu mogliśmy usłyszeć pierwszy singiel. Poprawny popowy numer, w którym jednak czegoś brakuje. Liczyłem, że na nowym krążku znajdę dużo lepsze piosenki. Niestety nie.
Po otwierającym album lead singlu czeka nas nudny "Redlight" i podobnie mało interesująca "Stamina". Oba utwory najchętniej wywaliłbym na deluxe'a (gdyby takowy istniał) albo chociaż umieścił na końcu krążka. Ciekawie zaczyna dziać się dopiero w utworze numer cztery ("Boxer"), który dzięki świetnym chórkom, ciekawej melodii i bardzo mocnemu refrenowi zdecydowanie wyróżnia się spośród innych utworów na albumie. Potem, niestety, znowu zwalniamy i znowu dostajemy balladę, która, pomimo tego, że jest bardzo ładna, skutecznie gasi cały ogień, który pojawił się po przesłuchaniu poprzedniego utworu. Ech, kto układał tracklistę?!
Kolejnym mocnym punktem krążka jest utwór numer sześć, czyli "Nobody Loves Me Better", którego największą zaletą jest wpadający w ucho refren. Niestety, pomimo tego, że jest naprawdę dobry to jest zbudowany na tym samym schemacie co lead singiel i co najmniej trzy inne kawałki z albumu, czego konsekwencją jest to, że po pierwszych przesłuchaniach mam problemy z ich rozróżnieniem. To chyba największa wada tego albumu - powtarzalność. Po dwóch szybszych utworach czekają nas dwie ładne ballady, czyli "Before" i "Pain". Na plus mogę zaliczyć bardzo ładną warstwę tekstową.
Gdybym miał wskazać utwór, który powinien być kolejnym singlem, wahałbym się pomiędzy wcześniej wspomnianym "Boxer", a znajdującym się pod koniec "Boomerang" (spokojnie, jest dużo lepszy od ostatniego koszmarku autorstwa Ewy Farnej). O dziwo, największą jego wadą jest słaby refren. Za to zwrotki są idealne.
Podsumowując - otrzymaliśmy poprawny album, który nie jest może niczym odkrywczym, ale zdecydowanie nada się, kiedy chcemy zrelaksować się przy muzyce w deszczowe, niedzielne popołudnie. Nie wróżę mu światowego sukcesu i wątpię by którykolwiek ze znajdujących się tu utworów został większym hitem, ale mimo to wierni fani Anastacii mogą poczuć się zadowoleni.

OCENA: 5/10
NAJLEPSZE UTWORY: "Caught in the Middle", "Boxer", "Nobody Loves Me Better", "Boomerang", "Higher Livin"
NAJGORSZE UTWORY: "Redlight", "Stamina", "Why"
16.09.2017 02:38 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Tomekk Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 10,142
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 2
Post: #2
RE: Świat Według Gasparda
Dzięki za ciekawą recenzję.
JA przeczytałem z przyjemnością.
Ocena "5" nie zachęca do posłuchania. "Caught In the Middle" nie jest najgorsze, ale Anastacia straciła tę świeżość w swojej muzyce, która pozwalała jej świecić sukcesy 15 lat temu.
18.09.2017 05:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
adikman Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 67
Dołączył: Aug 2017
Reputacja: 0
Post: #3
RE: Świat Według Gasparda
Napiszesz recenzję nowej Taylor Swift, gdy się już ukaże?
18.09.2017 05:25 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 17,472
Dołączył: May 2008
Reputacja: 8
Post: #4
RE: Świat Według Gasparda
napisz recenzję taylor!

co do anastacii -- nie wiedziałem, że jeszcze próbuje

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
22.09.2017 12:29 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Gaspard Offline
Dużo pisze
****

Liczba postów: 685
Dołączył: Dec 2016
Reputacja: 0
Post: #5
RE: Świat Według Gasparda
Przede wszystkim dziękuję Tomkowi za miły komentarz. Chociaż złota era Anastacii to raczej 2004-05 niż 2000 Icon_wink

(18.09.2017 05:25 PM)adikman napisał(a):  Napiszesz recenzję nowej Taylor Swift, gdy się już ukaże?
Na pewno (zwłaszcza, że mam zamiar dodać ją do mojej muzycznej biblioteczki). Bardzo chętnie przyjmę każdą propozycję zrecenzowania jakiegoś albumu (o ile nie będzie to jakaś superultraalternatywa) Icon_razz

Miałem wstawić dzisiaj recenzję ostatniej Perry, ale nowe wydawnictwo Fergie zmusiło mnie do zmiany planów. Kaśka za tydzień, a my zajmiemy się pastwieniem nad wokalistką Czarnych Groszków Icon_wink


RECENZJA

Fergie - DOUBLE DUTCHESS


[Obrazek: AF8yA6e.jpg]

Zakładam, że nie jestem jedyną osobą, która kiedyś uwielbiała The Black Eyed Peas. "Elephunk" jest ich najlepszym albumem i jednym z lepszych poprzedniej dekady. Przy "Monkey Business" ich poziom znacznie spadł. Gdy miałem nadzieję na wydanie kolejnego albumu przez grupę, świat obiegła szokująca informacja - Fergie wydaje solowy krążek. Można określić go jednym słowem - przebojowy. Pomimo przeważającego R&B i hip-hopu, największą karierę zdecydowanie zrobiła ballada "Big Girls Don't Cry", która do dziś jest najbardziej rozpoznawalnym utworem Stacy
Potem nastała długa cisza w solowej karierze Fergie. Dopiero w 2013 artystka pojawiła się na soundtracku do Wielkiego Gatsby'ego z genialnym (moim zdaniem) utworem, który w świetny sposób łączy ze sobą hip-hop, elektronikę i swing. Niestety, nie pojawił się na chociażby deluxe lub jakiejś innej superplatinum wersji. Za to pod numerem jedenaście znajdziemy wydany prawie trzy (!) lata temu "L.A.LOVE", który pełni rolę pierwszego singla zapowiadającego album. Utwór jest poprawny i osadzony w klimatach typowych dla Fergie, ale mimo to przeszedł jakoś bokiem, jedynie w UK docierając do miejsca trzeciego. Pomimo, że album wyciekł do internetu kilka tygodni temu to oficjalnie został wydany dopiero w piątek, czyli ponad 11 lat po "The Dutchess". Czy warto było czekać? Czy Fergie nas czymś zaskoczy? Zaraz zobaczymy.
Gdy usłyszałem pierwsze dźwięki albumu, zdębiałem. Przepiękne dźwięki, mocny bit, zdecydowanie działają na plus tego kawałka. Nawet rap, który w otoczeniu innych dźwięków uznałbym za beznadziejny, tu brzmi świetnie. Jedynym problemem jest tutaj mega wkurzający Rick Ross, który w ogóle tu nie pasuje i brzmi wyjątkowo paskudnie. Po usunięciu go, otrzymalibyśmy bardzo przyjemne intro. Drugi utwór ("Like it Ain't Nuttin'") brzmi dosyć zwyczajnie i nie wyróżnia się niczym, oprócz dobrego bitu. Dużo lepiej jest w "You Already Know". Nicki po raz pierwszy od dawna naprawdę dobrze tutaj pasuje i brzmi świetnie razem z Fergie. Zdecydowanie powinny więcej nagrywać razem.
Jednym z najmocniejszym punktów albumu jest bardzo przyjemne "Just Like You" ze świetnym refrenem i dobrze brzmiącymi zwrotkami (idź w tym kierunku, Fergie). Dużym zaskoczeniem jest "A Little Work" pod numerem pięć. Gdyby dodać pianino, byłaby z tego bardzo ładna ballada. Chociaż w obecnej wersji, brzmi bardziej nowocześnie. Na plus również głos Fergie, który pasuje tu idealnie i pod koniec utworu wyraźnie słychać jego moc. Następnie dostajemy kolejny wolniejszy kawałek ("Life Goes On"), który pomimo, że jest przyjemny dla ucha, cały czas sprawia wrażenie jakby mu czegoś brakowało.
I teraz czas na tradycyjne narzekanie na tracklistę. Który cymbał, wrzucił chyba najbardziej dynamiczny kawałek ("Milf Money") pomiędzy wolne, spokojniejsze utwory?! Beznadziejne posunięcie! Najchętniej przeniósłbym go gdzieś na początek, najlepiej pomiędzy "Like it Ain't Nuttin'", a "You Already Know".
Teraz dobra wiadomość dla wszystkich fanów delikatnej i wrażliwej Fergie - doczekaliśmy się drugiego "Big Girls Don't Cry". "Save it Til Morning" jest zdecydowanie najlepszym utworem na albumie i jednym z najlepszych w karierze Stacy. Do tego piękny klip (Fergie do twarzy w rudych włosach i retro kostiumach). Proszę, niech zostanie singlem. Myślę, że radia by go polubiły.
Kolejne utwory są dosyć przeciętne i ciekawie robi się dopiero przy "Love is Blind". Przyznam się, że retro stylistyka bardzo mi się podoba. Jedyną wadą utworu jest długość. Pięć i pół minuty to zdecydowanie za dużo, zwłaszcza, że od czwartej praktycznie nic się nie dzieje.
Bardzo przyjemnym zakończeniem albumu jest kolejna przepiękna ballada - "Love is Pain". Tym razem otrzymujemy znowu pięć minut, ale mijają one zdecydowanie za szybko. Gitarowe riffy + mocny głos Fergie + przepiękny tekst = jeden z najlepszych utworów w jej dyskografii.
Podsumowując - Fergie nagrała naprawdę dobry, nowocześnie brzmiący album. Jeśli ktoś lubi takie klimaty - krążek na pewno mu się spodoba. Osoby, które wolą ambitniejszą muzykę niż mleczno-mamuśkowe pieniążki, też znajdą coś dla siebie, więc chyba osiągnęliśmy kompromis. Mam nadzieję, że na kolejny krążek nie będziemy musieli czekać aż tak długo Icon_wink


OCENA: 7,5/10
NAJLEPSZE UTWORY: "Just Like You", "A Little Work", "Save it Til Morning", "Love is Pain"
NAJGORSZE UTWORY: "Like it Ain't Nuttin'", "Milf Money", "Tension"
24.09.2017 04:24 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 13,467
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 2
Post: #6
RE: Świat Według Gasparda
Gaspard napisał(a):doczekaliśmy się drugiego "Big Girls Don't Cry"
Ja bym może nie przesadzał, ale w porównaniu do reszty singli z albumu zdecydowanie na plus.

[Obrazek: prz_rulez.gif]
And we can't reach any higher
If we can't deal with ordinary love...
24.09.2017 04:31 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Tomekk Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 10,142
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 2
Post: #7
RE: Świat Według Gasparda
Gaspard napisał(a):Chociaż złota era Anastacii to raczej 2004-05 niż 2000
W 2000 nagrała "I'm Outta Love", rok potem było "Paid My Dues" - według mnie to jej największy hity i wtedy była na samym szczycie.

Gaspard napisał(a):Bardzo chętnie przyjmę każdą propozycję zrecenzowania jakiegoś albumu (o ile nie będzie to jakaś superultraalternatywa)
No to mogę Ci zadać nową Lorde - moim zdaniem najciekawsza muzycznie popowa (?) płyta tego roku.

Co do Fergii - ocena 7,5 to chyba lekkie przegięcie. Od razu zaznaczam, że płyty nie znam, przesłuchałem pobieżnie to, co wrzucał Szymek do działu z nowymi singlami i śmiem twierdzić, że Fergie już się skończyła i solowo nie ma nic do powiedzenia.

Jej solowy debiut sprzed 11 lat dawał nadzieję na nową jakość w muzyce pop - tym albumem niestety potwierdza, że nawet prowokacje nie pomogą, gdy nie stoi za nimi dobra muza.
24.09.2017 04:32 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 13,467
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 2
Post: #8
RE: Świat Według Gasparda
"Left Outside Alone" poradziło sobie najlepiej na świecie pod względem pozycji. No, może poza USA (taki paradoks, w ojczyźnie słabo zaistniała...).

Tomekk napisał(a):Jej solowy debiut sprzed 11 lat dawał nadzieję na nową jakość w muzyce pop
Jakoś tego nie czułem. "London Bridge" pojawił się u mnie na chwilę", "Big Girls Don't Cry" doceniłem po latach, no ale na pewno nie sądziłem, że to jakaś nowa jakość Icon_lol

[Obrazek: prz_rulez.gif]
And we can't reach any higher
If we can't deal with ordinary love...
24.09.2017 05:16 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Tomekk Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 10,142
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 2
Post: #9
RE: Świat Według Gasparda
prz_rulez napisał(a):no ale na pewno nie sądziłem, że to jakaś nowa jakość
hmm, Fergalicious, "Glamorous" - ja wtedy byłem pod wrażeniem każdego singla. A "Big Gitls Don't Cry" było wisienką na torcie.
24.09.2017 05:20 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
adikman Offline
Użytkownik
***

Liczba postów: 67
Dołączył: Aug 2017
Reputacja: 0
Post: #10
RE: Świat Według Gasparda
Też byłem pod dużym wrażeniem tej płyty, Tomku. Nie był to może pop pierwszej klasy, ale w swojej komercyjnej lidze co najmniej słuchalny i w jakiś sposób ekscytujący swoim rozmachem. Nowa płyta gdzieś przechodzi obok nas, jak setki podobnych produkcji. Niestety jest bardzo słaba z wyjątkiem singla z Nicki.
24.09.2017 06:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Gaspard Offline
Dużo pisze
****

Liczba postów: 685
Dołączył: Dec 2016
Reputacja: 0
Post: #11
RE: Świat Według Gasparda
RECENZJA

P!nk - BEAUTIFUL TRAUMA


[Obrazek: beautiful-trauma-5996f235aefa8.jpg]

Nowy album P!nk był jednym z moich najbardziej oczekiwanych krążków roku (zaraz obok Evanescence i Xtiny, która chyba znowu zapomniała, że jest piosenkarką). Od wydania "The Truth About Love" wokalistka objechała świat podczas swojej szóstej trasy koncertowej, wydała dwa utwory, urodziła drugie dziecko i w końcu rozpoczęła pracę nad kolejnym albumem.
Pierwszy singiel, którym została elektroballada "What About Us" nieco mnie zaskoczył. Spodziewałem się jakiegoś mocnego uderzenia w stylu "So What" lub "Blow Me", a tu niespodzianka. I dobrze! To tylko pokazuje, że P!nk jest w pełni dojrzałą, świadomą okrutności świata kobietą. Miała już oczywiście "Don't Let Me Get Me", "Dear Mr. President" i "Stupid Girls", ale tym razem przeszła samą siebie. Gratulacje, Ala. Zachęcony lead singlem i przekonany o geniuszu muzycznym P!nk, pognałem dziś rano do Empiku i kupiłem właściwie w ciemno. Czy było warto?
Album otwiera przyjemny, wpadający w uchu tytułowy utwór, do którego wczoraj zaprezentowano taneczny teledysk. Typuję na jeden z przyszłych singli, bo tkwi w nim potencjał. Przy utworze numer dwa następuje totalna zmiana klimatu. P!nk powraca do klimatów z "Try This" i "I'm not Dead", czyli do dobrego, starego R&B. Do współpracy po raz kolejny bierze sprawdzonego Eminema (jeśli się nie mylę to już chyba ich trzecia współpraca). Muszę ich pochwalić za to, że świetnie brzmią w duecie. No i tekstowo jest świetnie. Gdy wybrzmiewa ostatnia nuta "Revenge", klimat znów zmienia się na popowy i słyszymy wydany wcześniej jako singiel promocyjny kawałek "Whatever You Want", który również ma potencjał na kolejny singiel. O "What About Us" już mówiłem - mistrzostwo. Następny utwór, czyli "But We Lost It", mógłby spokojnie znaleźć się na "Funhouse" - bardzo podobny klimatycznie do ballad z tamtego krążka. Kolejna pozycja na krążku zaczyna się spokojnie, ale mocniejsze dźwięki pojawiają się przy drugim refrenie. Dodatkowo ponownie dostajemy świetny tekst. Pod numerem siedem kryje się przyjemne "Where We Go?", a pozycję dalej "For Now" z powolnymi, nieco nudnymi zwrotkami i potężnym refrenem. Odwrotną sytuację mamy natomiast w "Secrets" - świetne zwrotki i refren, który mógłby być lepszy i wydaje się nieco niedopracowany. Ostatecznie jest to jeden z lepszych kawałków na krążku, ale cały czas czegoś mi w nim brakuje. Słabym utworem na pewno jest "Better Life", o którego brzmieniu zapomniałem zaraz po jego zakończeniu. Na szczęście zaraz potem dostajemy świetne "I Am Here", które cały czas chodzi mi po głowie. Już sobie wyobrażam jakiś ciekawy klip. Jeśli chodzi o dwa, ostatnie kawałki to tu szału nie ma - typowe ballady w wykonaniu P!nk.
Podsumowując - dostaliśmy naprawdę dobry, nowocześnie brzmiący album, który można spokojnie postawić na półce obok poprzednich krążków Alice. Moim zdaniem, dostaliśmy trochę za dużo smętnych ballad. Zdecydowanie wolę "różową" w nieco mocniejszej wersji (np. "What About Us"). No i szkoda, że nie mamy tu żadnych rockowych akcentów, tak charakterystycznych dla P!nk. Mam nadzieję, że album będzie mocno promowany, a na następny nie będziemy musieli tyle czekać Icon_wink


OCENA: 8,5/10
NAJLEPSZE UTWORY: "Beautiful Trauma", "Whatever You Want", "What About Us", "Secrets", "I Am Here"
NAJGORSZE UTWORY: "Better Life", "You Get My Love"
14.10.2017 02:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Tomekk Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 10,142
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 2
Post: #12
RE: Świat Według Gasparda
Ależ wysoka nota dla nowej Pink Icon_eek
Mi "What About Us" podobało się, utwór tytułowy bardzo się podoba. Natomiast Whatever You Want mimo kilku przesłuchań, niestety do mnie nie trafia.

Szkoda mi najbardziej, że nie ma tu rockowych akcentów, jeśli jest tak jak piszesz...
15.10.2017 06:04 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości