Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 0 Głosów - 0 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Muzyczna autobiografia
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #1
Muzyczna autobiografia
(Przy okazji: podsumowania statystycznego roku nie będzie, bo byłoby to trudne, przy zmieniającej się liczbie utworów na liście, poza tym nie byłem tu przez cały rok. Na blogu w pierwszym tygodniu stycznia pojawi się subiektywne podsumowanie albumów i singli).

Jak widać udzielił mi się ostatni wysyp topów wszech czasów i tym podobnych zestawień Icon_smile Nie będzie tu obowiązywał mój ulubiony przepis: "Wpisy, że ledwo wieje będą banowane" Icon_smile, ale tak jak Dziobas w hitach swojego życia będę się tu obnażał. Postaram się, żeby nie była to wyliczanka w stylu "ten się już do mnie nie odzywa, tamta mnie rzuciła i ogólnie w życiu mi nie wyszło", chociaż mam ciągle wrażenie, że w kwestiach pozamuzycznych najlepsze dopiero mnie czeka i na pewno będziecie o mnie po zakończeniu tego cyklu wiedzieli o mnie o wiele więcej niż ktokolwiek na świecie Icon_smile Ale głównym bohaterem ma być muzyka. Będzie to dla mnie okazja, żeby potem cztery razy nie pisać tego samego w różnych miejscach, ale mam nadzieję, że czymś Wam pozytywnie zaskoczę. Uważam też, że warto zapisywać niektóre rzeczy, zanim się o nich po prostu zapomni. Mam cichą nadzieję, że napiszę kiedyś książkę o muzyce ostatnich lat z lekką nutą autobiograficzną. Łudzę się (pewnie naiwnie), że znajomości, które pewnie nawiążę w kręgach wydawniczych jako początkujący naukowiec, mi w tym pomogą...

Więc ZACZYNAMY!

***

Może Was to zdziwi, ale do 13 roku życia muzyka rozrywkowa była dla mnie bardzo mało istotna. W moim domu i rodzinnym samochodzie nie było zwyczaju słuchania radia, nie było też talerza satelitarnego. Był za to normalny telewizor, a w nim różne teledyski. Sam się sobie chwilami dziwię, że tak wiele ich zapamiętałem po latach, a przecież musiałem je widzieć około 1990 roku, czyli jako 3-4latek. Ale przecież wiele z nich to były obrazki do wielkich przebojów.



(tych to było pełno w TVP!)



(tych też, pamiętam serial animowany Icon_wink









(nauczycielka z tego klipu to była pierwsza kobieta, która kiedykolwiek mnie podnieciła Icon_wink Potem chyba była dopiero Naomi Campbell na billboardzie Triumpha, kiedy w Elblągu pojawiły się takie cuda marketingu)





Kiedyś wydawało mi się, że widziałem klip z Jasonem Donovanem robiącym striptiz, ale to chyba jednak było to Icon_wink

Te teledyski leciały w programach i blokach poświęconych muzyce. W następnych latach oglądałem takie filmiki głównie przed filmami animowanymi na TVP 2. Dominowały cztery:



Do dziś mnie cholernie wzrusza



Wtedy mnie tylko interesowało, jakiej naprawdę płci są baletnice Icon_wink





I jakiś klip prawie na pewno Clannad, chyba coś tam było o łabędziach i dużo zieleni na wizji. Ktoś może kojarzy?

Ale największym telewizyjnym muzycznym wydarzeniem mojego dzieciństwa była zdecydowanie śmierć Freddy'ego Mercury'ego. Jak ja się wtedy bałem tego klipu... Obejrzyjmy jeszcze raz (więcej o Queen niedługo)





W następnym odcinku - pierwsze spotkania z radiem i może coś o kasetach.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2016 10:04 PM przez Kordian.)
14.12.2012 12:54 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
saferłel Offline
Paweł
*****

Liczba postów: 21,786
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 8
Post: #2
RE: Muzyczna autobiografia
Wszystko lubię, najmniej Roxette, a Annie Lennox przegenialna - jej najlepszy numer chyba z cudnym klipem Icon_biggrin Aleś mnie uradował tym postem. I to DCD, którego w życiu bym po Tobie nie oczekiwał. Bomba! Aerosmith ze swojego złotego okresu. Piękną młodość miałeś Icon_biggrin

Call it performance, call it art/I call it disaster if the tapes don't start.
14.12.2012 12:57 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #3
RE: Muzyczna autobiografia
Dzięki za koment, ale tak dla jasności zaznaczam, że to nie jest właściwie numer Annie Lennox, tylko cover niestety już zapomnianej kapelki The Lover Speaks. Jakby ktoś nie znał, to daję



A to ich wokalista w duecie z Alison Moyet.




To była bardzo wczesna młodość i jeszcze nie skończyłem jej opisywania. Chciałbym jutro dać kolejny odcinek, ale pewnie będzie dopiero w sobotę :/

Dead Can Dance skojarzyłem po latach po tytule.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2016 10:06 PM przez Kordian.)
14.12.2012 01:07 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 18,433
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 3
Post: #4
RE: Muzyczna autobiografia
Kordian napisał(a):Może Was to zdziwi, ale do 13 roku życia muzyka rozrywkowa była dla mnie bardzo mało istotna.
O masz, kolejny! Ale przynajmniej pamięć Cię nie zawodzi.

Takie jest przynajmniej moje zdanie.
14.12.2012 08:26 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 20,013
Dołączył: May 2008
Reputacja: 8
Post: #5
RE: Muzyczna autobiografia
Bardzo lubiłem "No More I Love You's" wówczas! Zupełnie zapominam o tym nagraniu, ale pamiętam, że bardzo mi się podobało, przy czym w teledysku wówczas nie widziałem niczego dziwnego - jakoś nie zwracałem uwagi na te baletnice Icon_smile

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
14.12.2012 12:15 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #6
RE: Muzyczna autobiografia
Mnie po prostu dziwiło, że zamiast od razu pokazać, kto śpiewa, pojawiają się jakieś baletnice. Myślałem, że musi być w tym haczyk Icon_biggrin Pewnie bezpośrednio przed tym widziałem jakiś bardziej kontrowersyjny teledysk.

Jeszcze przypomniał mi się taki obrazek często emitowany w TVP 2.





A z repertuaru stacji radiowych, które jednak od czasu do czasu grały w radiu naszego żółtego malucha najbardziej zapamiętałem trzy piosenki, których tytuły i wykonawców poznałem dopiero po latach.









U nas w rodzinie nikt nie znał angielskiego - mój tata kiedyś powiedział: "to jest mądra piosenka - o LUDZIACH" (bo gdzieś wychwycił słowo "people") Ciekawe, czy to wtedy leciało w Radiu Gdańsk, bo do dziś czasem leci.





(Bardzo się wzruszyłem, kiedy zidentyfikowałem tę piosenkę dzięki Sylvii z forum.80s.pl)

A potem niestety sam zacząłem uczyć się angielskiego latem i musiałem na przykład zgadywać, o czym to jest. Myślałem, że o...butach (już chyba wtedy coś słyszałem o Nancy Sinatra)





Ale prawdziwym hitem było słuchanie Lata z Radiem z dziadkami w wakacje! Koncert życzeń prawie każdego dnia nie mógł się obyć bez tych dwóch nieśmiertelnych kawałków









BTW, płomienie miłości to jedna z dwóch dyskotekowych piosenek z lat 80., które moja mama do dziś toleruje (generalnie uważa, że za dużo wtedy imprezowała i stara się wyprzeć je z pamięci). Druga to "Venus", przy której wygrała konkurs tańca z tatą. Kurde, nie mogła wygrać przy It's a Sin? Icon_razz2

PS. Anegdotę o spodniach Andy'ego Bella podczas występu w Sopocie już chyba opisywałem.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2016 10:09 PM przez Kordian.)
14.12.2012 12:50 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 18,433
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 3
Post: #7
RE: Muzyczna autobiografia
Kordian napisał(a):generalnie uważa, że za dużo wtedy imprezowała i stara się wyprzeć je z pamięci
Icon_lol To takie typowe: "gdzie Ty się szlajasz? Ja w Twoim wieku..." (a w myślach: "robiłam gorsze rzeczy....")

Takie jest przynajmniej moje zdanie.
14.12.2012 06:17 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
kolej_grzesiek Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 2,461
Dołączył: Feb 2009
Reputacja: 0
Last.fm NK.pl YouTube
Post: #8
RE: Muzyczna autobiografia
Fine Young Cannibals - She Drives Me Crazy - jeden z pierwszych zachodnich hitów na mojej liście po jej otwarciu na świat w 1989 roku. Wcześniej były na niej jedynie krajowe utwory.
Fancy - Flames Of Love - dopiero na początku lat 90 skojarzyłem ten tytuł z utworem, który był emitowany w stacjach radiowych co najmniej od połowy lat 80.

Lista na WORDPRESS i YOUTUBE

낼 함깨 함깨 가야만해
Nine Muses WILD
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.12.2012 08:31 PM przez kolej_grzesiek.)
14.12.2012 08:30 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
dziobaseczek Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,797
Dołączył: Nov 2008
Reputacja: 11
Facebook Last.fm
Post: #9
RE: Muzyczna autobiografia
Kordian napisał(a):Do dziś mnie cholernie wzrusza
Madonna na plus - faktycznie świetna kompozycja. Fancy - to był killer dyskotek, moje pierwsze miłości poznawałem przy tych dźwiękach Icon_smile Kanibale też słuchałem jak opętany. Niezapomniany kawałek, choć ja wolę osobiście inne kawałki Icon_smile Skin Deep - świetne - mi też świdrowało głowę. Exhale - Łitnej w wysokiej formie, nawet jak słodziła, to pławialem się w tym lukrze. Dlatego mnie zawsze ciągnie do list caligooli i marka Icon_smile Czasem odpływam sobie raz na ruski rok. The Lover Speaks - wiedziałem że to był cover, bo pochodzi z Medusy, która tylko covery zawierała Icon_razz2 Annie nie ma się czego wstydzić. Innuendo - cóż nie przepadam za queen ale ta piosenka to arcydzieło!

http://www.mycharts.pl/forumdisplay.php?fid=111 Icon_wink
15.12.2012 02:16 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
meni Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 757
Dołączył: Feb 2011
Reputacja: 7
Last.fm
Post: #10
RE: Muzyczna autobiografia
Ładne masz te wspomnienia telewizyjne, muszę przyznać. A utkwienie w pamięci Dead Can Dance to już zupełnie brzmi jak sytuacja kompletnie nierealna. Icon_smile Ja tam z telewizora to pamiętam przede wszystkim Piejo kury piejo. Icon_lol

Kordian, ja mam nadzieję, że później pojawią się również trochę "inne" utwory (wiesz do czego piję, w końcu to autobografia), bo tu na razie prawie wszystko lśni nieskazitelnością. Icon_smile

http://rateyourmusic.com/~meni
15.12.2012 10:59 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #11
RE: Muzyczna autobiografia
Jeżeli chcecie disco polo - nie ma sprawy Icon_wink Będą też wpisy słodko-gorzkie, więc może ludyczna (i ludowa) głupawka nie jestem złym pomysłem Icon_wink

Myślałem, że napiszę coś o kasetach, ale pociągnę jeszcze wątek telewizyjny (nie, nie chodzi o Disco Relax Icon_smile Już w latach 90. zaczęła się moja obsesja na punkcie list przebojów. Nie wiedziałem jeszcze, co to Billboard, ale po co mi Billboard skoro były takie atrakcje, jak 30 Ton! Lista, Lista. Tyle, że kiedy trafiałem na ten program, miałem tylko jeden cel: znaleźć dowód na - jak mi się wydawało - kolosalną popularność pewnego kawałka OMD (ten zespół też mama wspominała ciepło). I nie znalazłem, a przez swoją obsesję niewiele z tych notowań zapamiętałem Icon_razz2 Z późniejszych jak najbardziej sporo, choćby epicką walkę "Takiego tanga" i "12 groszy" z "Jenny" Icon_wink, a potem "Frozen" z "My Heart Will Go On". No i oczywiście przezabawne "stałe cykle" napisów towarzyszących teledyskom. Na okres popularności Grzegorza z Ciechowa przypadła akurat "Encyklopedia 30 Ton!", hasło "tyranozaur" i komentarz - "jedynym drapieżnikiem w Ciechowie jest Burek" Icon_biggrin Pamiętam też ubogie propozycje koncertowe :/





W TVP Gdańsk bodaj we wtorki o godz. 16.30 w latach 90. emitowany był program, który chyba jeszcze bardziej lubiłem. Prezentowano w nim dziesięć najlepszych zdaniem widzów (głosowali na nie na kartkach pocztowych! Naprawdę!) teledysków polskich wykonawców. Tam m.in. po raz pierwszy usłyszałem o Myslovitz





Pidżamie Porno









Regularnie pojawiały się też Kury, no ale oni są z Trójmiasta (kończyłem to samo liceum, co Tyman i chłopaki z Apteki, tyle, że dużo później Icon_wink









Przez program przewinęło się też sporo bardziej efemerycznych formacji. Pamiętacie? Icon_wink

"Coś mnie tak za serce chwyta, grupa Rotary - Satelita!" Rymował w pewnym odcinku prowadzący





http://sunny-and-angel.wrzuta.pl/audio/6...caluj_mnie

"Nawet Piramida Cheopsa słucha grupy Hopsa!" (patrz wyżej)

http://w295.wrzuta.pl/audio/2McRmMmgiwM/hopsa_-_serce





No i była Joasia z chłopakami ("Harry" też był).





Pamiętam konkurs na rozszyfrowanie nazwy zespołu Crew (prezenter nie był pewny wymowy Icon_wink Wygrała propozycja: "po angielsku załoga, a moim zdaniem - Całkiem Rockowa Energia Wolności" Icon_smile

Numerem 1 podczas pierwszego notowania, które oglądałem, była piosenka z filmu Toy Story (Stanisław Sojka). Żeby urozmaicić rywalizację, długo wstrzymywali się ze zgłoszeniem "Orła cień". Późno pojawiła się też "Aicha", ale w tym wypadku po prostu późno powstał klip.
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2016 10:13 PM przez Kordian.)
17.12.2012 10:51 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Remo Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 3,809
Dołączył: Aug 2010
Reputacja: 2
Last.fm
Post: #12
RE: Muzyczna autobiografia
Mnie z listą 30 ton kojarzą się te dwa kawałki:



oraz

17.12.2012 10:56 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
dziobaseczek Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,797
Dołączył: Nov 2008
Reputacja: 11
Facebook Last.fm
Post: #13
RE: Muzyczna autobiografia
Sporo polskich hitów, niektóre faktycznie już mocno zapomniane. Bo kto dziś pamięta Hopsa i Rotary. Pidżamie Porno podziękowałem - nie znoszę Icon_smile
Kordian napisał(a):znaleźć dowód na - jak mi się wydawało - kolosalną popularność pewnego kawałka OMD (ten zespół też mama wspominała ciepło)
ta twoja mama to spoko babka, takiej fajnej muzyki słuchała. Wyśmienity obraz do Walking ... Zrobić dobry teledysk, to też duża sztuka. Bo kręciłem nosem na tę piosenkę nieco wtedy. Ale z każdym przesłuchaniem złe wrażenie pękało. Powiedz mi kto śpiewa w chórkach pod koniec. Jeśli to Twoja mama, to koniecznie muszę z nią wieczór karaoke zapodać Icon_smile Fajny poranek z muzyczna autobiografią Kordiana Icon_smile

http://www.mycharts.pl/forumdisplay.php?fid=111 Icon_wink
18.12.2012 07:56 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 17,861
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #14
RE: Muzyczna autobiografia
Kordian napisał(a):"Nawet Piramida Cheopsa słucha grupy Hopsa!"
O jak fajnie że wspomniałeś o tym zapomnianym zespole, byli u mnie nawet w Top 10 ze swoim "Sercem" Icon_smile
Do dziś trzymam ich kasetę wygraną w "Brumie", bo płyty chyba się już nie zdobędzie...
18.12.2012 04:17 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #15
RE: Muzyczna autobiografia
W przerwie podsumowań - kolejny odcinek i zupełna zmiana klimatu. Tak jak obiecywałem, chciałem napisać kilkanaście (kilkadziesiąt?) zdań na temat kaset, które pojawiały się w naszych rodzinnych magnetofonach - samochodowym i domowym. Ulubionymi wykonawcami taty od zawsze byli Elvis Presley, The Beatles i Queen. Żadnych kaset z utworami "króla" nie pamiętam, za to Fab Four - jak najbardziej. Nie mam oczywiście pojęcia, jak się nazywała, pamiętam za to, że na pewno znajdowały się na niej "She Loves You", "Love Me Do", "Help", "Michelle", "Girl", "Eleanor Rigby", "All You Need Is Love", "Across the Universe" i "ob-la-di-ob-la-da", wtedy kojarzone ze znienawidzonego przeze mnie serialu "Dzień za dniem", który dostarczał moim "kolegom" repertuaru do przezwisk dla mnie (Kordian-Korek-Corkey-Thatcher-Down). Ta ostatnia kończyła stronę A. Jestem ze wsi Icon_biggrin, dlatego raz podczas jazdy samochodem strona A skończyła się kiedy akurat poprzez drogę przeciągał jakiś drób, co mój tata skwitował bardzo celnie: "Gdy przejdą indyki, to nie ma muzyki" Prawie mu uwierzyłem Icon_smile





Kasety Queen pojawiły się w moim życiu o wiele później - kiedy już chodziłem do gimnazjum. Była to pierwsza część ich Greatest Hits, ta dotycząca lat 70. na drugą się chyba nigdy nie poważyłem, bo nie przepadałem wtedy za rockiem, za to pierwszą zgrałem do białości i już się jej nie da słuchać Icon_smile Kiedy po nią sięgałem, znałem tylko "We Are the Champions", ale "Bohemian Rhapsody" od razu mnie wciągnęło, tak samo "Killer Queen", "Bicycle Race", a przede wszystkim "Don't Stop Me Now".





Aby nie wracać już do tej załogi, dodam, że w 3 klasie liceum również mieszkałem w internecie z wielkim fanem tej kapeli i tego ostatniego utworu. Kiedy miał nastrój, katował nas również Jealousy (i raz miał przez 3 dni fazę na Heaven for Everyone - ech...no, ale on w przeciwieństwie do mnie nie słuchał radia i nie wiedział, że to było wtedy w playliście RMF...)





A mama? Mama zawsze mi mówiła, że kocha rock'n'roll, ale tak na prawdę chyba go nie cierpiała Icon_wink, bo był dla niej zbyt surowy, za to uwielbiała pop przełomu lat 50. i 60. Poniżej kilka przykładów (przede wszystkim dwa pierwsze):





















Nie chcę już mnożyć linków w nieskończoność, więc dorzucę jeszcze nieśmiertelnego "Speedy'ego Gonzalesa", "The Shoop-Shoop-Song", "Rubber Ball" Booby'ego Vee i ten chyba nieco mniej znany utwór





To oczywiście lata 60. przez pryzmat soundtracków i reklam lat 80. i 90. (na pewno gdzieś tam było też "Reet Petite"), ale ja je wszystkie do dziś bardzo lubię. Z tej drugiej składanki, którą chwyciłem dopiero w gimnazjum, podobali mi się też Jan & Dean, do których podczas wspólnego słuchania nigdy nie doszliśmy Icon_wink

Nie mogło się obyć bez nagrywania składanek do jazdy samochodem. Niewiele pamiętam z tego mydła i powidła, co pamiętam to daję Icon_smile





(ale ja wtedy czułem niesamowity klimat w tym utworze...)





Tak już wtedy się zaczęło! W swej naiwności wydawało mi się, że to piosenka o jakiejś greckiej wyspie Pirlipagos Icon_smile

Jakaś wersja tego:





Jakaś piosenka Erosa Ramazottiego, niestety pamiętam tylko, że w refrenie były słowa "amore mio" Szkoda, chętnie bym jej jeszcze kiedyś posłuchał Icon_wink

No i na pewno ówczesna polska muzyka chodnikowa z Białym misiem i Czarownicą Icon_razz2 Ech, wszyscy byliśmy wtedy bardzo młodzi... Może coś sobie jeszcze przypomnę przed końcem cyklu.

Następnym razem (mam nadzieję, że już niedługo) nawiążę do ówczesnego rozkwitu euro-dance Icon_smile Mam nadzieję, że meni będzie zadowolony, a reszta sobie z przyjemnością powspomina (jeśli oczywiście ma co Icon_wink
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.08.2016 10:18 PM przez Kordian.)
01.01.2013 04:51 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #16
RE: Muzyczna autobiografia
Sam się sobie dziwie, ale po prawie sześciu latach, w końcu powstał dalszy ciąg tej historii, a brzmi on tak:

Ważną nauczką było dla mnie pojawienie się w 2000 r. w TVP 1 telewizyjnego odliczania najczęściej emitowanych utworów w polskich stacjach radiowych. W tym czasie dzięki dyskotece prowadzonej przez rodziców na plaży w Sztutowie, a także po części Hop-Bęcowi, miałem bowiem częściej do czynienia z "obiegiem klubowym" muzyki w Polsce, dlatego wydawało mi się, że w takim programie powinno być dużo ATB i Scootera. Dopiero z czasem uświadomiłem sobie, że to, przy czym dobrze bawią się ludzie w mojej okolicy nie musi przebojem w całym kraju, ani na dobrą sprawę...nigdzie. W latach 90. repertuar DJ-a, przynajmniej w moich stronach, opierał się na przypadkowych składankach kupionych za gastarbeiterską pensję w Niemczach, na początku stulecia zaś - oczywiście na równie przypadkowo ściągniętych empetrójkach. To samo mogę powiedzieć o gimnazjalnym radiowęźle. W ten sposób megahity tworzyły się z album tracków typu Heat of the Night Aquy albo In Stereo Bomfunk MC's. W dodatku wszyscy diskdżokeje, z którymi miałem do czynienia, byli wyjątkowo leniwi i puszczali w nieskończoność te same kawałki, np. This Goodbye Is Not Forever Touché, Sexy Sexy Lover Modern Talking, Santa Maria niejakiej Tatjany (produkcja Stocka i Aitkena, ale bez Watermana), czy zawieruszone gdzieś pomiędzy stupid housem i happy hardcorem niezremiksowane You're a Woman Bad Boys Blue. Dużą popularnością cieszyły się organizowane przez tatę Smerfodyskoteki (względnie Smerfoteki) dla dzieci. Oczywiście, tracklisty pierwszych wydań serii Jacka Cygana łatwo odnaleźć w Internecie, jednak korzystaliśmy też z pirackich klonów z eurodance'owymi coverami, a czasem z kasety Jacka Skubikowskiego "Żółta żaba żarła żur".

Ta wszechobecność tanecznej łupanki (na Coronę albo Le Clic można było też trafić w TVP, np. w programach o nauce tańca) na pewno popchnęła mnie w stronę "electro nowej przygody". Być może zostałbym rockistą, gdybym posiadał indoktrynujące mnie starsze rodzeństwo (zaobserwowałem taki proces u niektórych kolegów z klasy). Z disco polo moi rówieśnicy drwili (przynajmniej jawnie), zresztą nawet nie oglądając Disco Relaxu, a mieszkając na wsi, nie można było się odizolować od takich dźwięków z powodu dominacji muzyki biesiadnej na różnego rodzaju festynach. Pod tym względem miałem wyjątkowego pecha, ponieważ jako syn trenera piłkarskiego mieszkałem przy gminnym stadionie. Z czasem tancbuda przeniosła się nad rzekę i do lasu nad morzem, jednak budowa potrzebnej infrastruktury trochę trwała. Miałem trochę do czynienia z bardziej konwencjonalnymi (czytaj: głównie power-dance'owymi, jak wtedy mówiono) propozycjami Polsatu, bawiąc się pilotem od telewizora, kiedy miałem "wolną chatę" i akurat nie było "Playboya nocą" Icon_wink Lepiej pamiętam program "Big Star Party" w TVN, ponieważ pojawił się w moim życiu najpóźniej - w 1999 r. Były w nim emitowane klipy bardzo różnego rodzaju (Roxette, hardcore'owy Dog Eat Dog), w tym sporo muzyki klubowej w niezłym guście (Cassius, Phats & Small).

A kiedy telewizja nie była w stanie mnie niczym zainteresować, sięgałem po kilka kaset, które leżały koło rodzinnego magnetowidu. To im zawdzięczam pierwszy kontakt z anglojęzyczną muzyką "mainstreamową". Jedna z nich zawierała piosenki w oryginalnych wersjach, druga utanecznione remiksy. Mimo, że wydały je różne wytwórnie, tracklisty były podobne: Hanson, To the Moon and Back Savage Garden, Something About the Way You Look Tonight Eltona Johna, Black Eyed Boy Texas, How Come How Long Babyface'a ze Steviem Wonderem, boysbandziarze (As Long As You Love Me Backstreet Boys, Open Road Gary'ego Barlowa) oraz...nie wiedzieć czemu, będący wtedy wyjątkowo passé Jason Donovan. Stamtąd oczywiście było już niedaleko do regularnego słuchania radia, do którego prowadził mnie też opisywany dwa akapity wyżej program nazwany z czasem "Kolejka" (RIP Marcin Kołodyński), ale o tym w kolejnym odcinku.

Kiedy pisałem ten post na blogu, zapomniałem, że powstała już część o telewizyjnych listach przebojów. Nową redakcję znajdziecie tu: https://blog-goes-pop.blogspot.com/2018/...odc-3.html

Playlista do wpisu: https://www.youtube.com/watch?list=PLI5X...3fqn1aBZ5Q
04.12.2018 06:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
prz_rulez Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 18,433
Dołączył: Jun 2007
Reputacja: 3
Post: #17
RE: Muzyczna autobiografia
Świetnie się to czytaIcon_exclaim

Takie jest przynajmniej moje zdanie.
04.12.2018 09:35 PM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
dziobaseczek Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 6,797
Dołączył: Nov 2008
Reputacja: 11
Facebook Last.fm
Post: #18
RE: Muzyczna autobiografia
Dzis w robocie jestem sam w pokoju - to sobie zapuszczę playlistę na głośniku Icon_smile
Kordian napisał(a):W tym czasie dzięki dyskotece prowadzonej przez rodziców na plaży w Sztutowie,
To musiały być imprezy -
Kordian napisał(a):Dopiero z czasem uświadomiłem sobie, że to, przy czym dobrze bawią się ludzie w mojej okolicy nie musi przebojem w całym kraju, ani na dobrą sprawę...nigdzie.
To chyba były narodziny szynszylowej świadomości, która powodowała ten fantastyczny głód poznawania.
Kordian napisał(a):z którymi miałem do czynienia, byli wyjątkowo leniwi i puszczali w nieskończoność te same kawałki,
To było dla mnie zadziwiające zjawisko na rockotekach, bo na takowe chadzałem - lęk przed nieznanym. Ale był kiedyś na kultowych rockotekach w Bravo w Gliwicach DJ, który we wczesnych godzinach na rozkręcanie imprez potrafił poważnie zaskakiwać (np. the presidents of the united states of america, Filter czy Rollins Band)
Kordian napisał(a):stupid housem i happy hardcorem
Zrobiłeś dzień tą klasyfikacją
Kordian napisał(a):Z disco polo moi rówieśnicy drwili (przynajmniej jawnie)
Znam to - często skrycie lubili Icon_smile
Kordian napisał(a):akurat nie było "Playboya nocą"
Czyli nie byłem jedynym fanem tego programu
Kordian napisał(a):pamiętam program "Big Star Party" w TVN,
Pamiętam dobrze jak ten prowadzący artykułowa tak hiphopowo z należytą nonszalancją słowo Big Star Party.
Kordian napisał(a):wyjątkowo passé Jason Donovan.
wrócił do mody

Dobrze żeś wócił!

http://www.mycharts.pl/forumdisplay.php?fid=111 Icon_wink
10.12.2018 08:39 AM
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Kordian Offline
the only Kordian in this village
*****

Liczba postów: 1,355
Dołączył: Apr 2012
Reputacja: 6
Facebook Last.fm Twitter
Post: #19
RE: Muzyczna autobiografia
(04.12.2018 09:35 PM)prz_rulez napisał(a):  Świetnie się to czytaIcon_exclaim
Wielkie dzięki, to był mój pierwszy post po kilku miesiącach przerwy, obawiałem się, że wyjdzie z tego wyłącznie zlepek długich zdań pozbawionych większego sensu. Pomyślałem, że kolejny odcinek cyklu ze tłumaczeniami piosenek byłby szczytem lenistwa, więc wziąłem się za inny przerwany cykl. Tym bardziej, że teksty mam na dysku, a wspomnienia mogą uciec, poza tym ten wątk się tak urwał, jakbym czegoś się wstydził Icon_smile
(10.12.2018 08:39 AM)dziobaseczek napisał(a):  To chyba były narodziny szynszylowej świadomości, która powodowała ten fantastyczny głód poznawania.
Dla mnie to były dziwne czasy, bo przypadkowo usłyszane piosenki w radiu były dla mnie odkrywcze...jeżeli nie znałem ich z telewizji. W telewizji zresztą można było trafić na różne rzeczy. Raz czy dwa widziałem w TVN listę przebojów Vivy, a w niej dość wysmakowane r&b (Erykah Badu, Macy Gray, żeby było jeszcze zabawniej z The Black Eyed Peas na feacie), może kwestia przypadku.
(10.12.2018 08:39 AM)dziobaseczek napisał(a):  
Kordian napisał(a):stupid housem i happy hardcorem
Zrobiłeś dzień tą klasyfikacją
W tym temacie więcej wiedzy ma meni, ale pewnie uważa, że są lepsze tematy do dyskusji i trudno się z nim kłócić Icon_smile
(10.12.2018 08:39 AM)dziobaseczek napisał(a):  Ale był kiedyś na kultowych rockotekach w Bravo w Gliwicach DJ, który we wczesnych godzinach na rozkręcanie imprez potrafił poważnie zaskakiwać (np. the presidents of the united states of america, Filter czy Rollins Band)
Co w takim razie było puszczane "normalnie"? Iron Maiden? Creed? Icon_smile
(10.12.2018 08:39 AM)dziobaseczek napisał(a):  
Kordian napisał(a):pamiętam program "Big Star Party" w TVN,
Pamiętam dobrze jak ten prowadzący artykułowa tak hiphopowo z należytą nonszalancją słowo Big Star Party.
Dużym problemem dla odwiedzających program gwiazd np. Pera Gessle było wymówienie słowa "oglądacie" Icon_smile
(10.12.2018 08:39 AM)dziobaseczek napisał(a):  Dobrze żeś wócił!
W planach: podsumowanie roku (na blogu musi być, bo to tradycja, ale tu przynajmniej ktoś je przeczyta) i coś w rodzaju niedawnej specjalnej edycji listy vingoe. A na razie kolejny
, bardziej rockowy odcinek:

Z ostatniego odcinka moglibyście wyciągnąć wniosek, że jako nastolatek niczego nie robiłem poza oglądaniem telewizji. Miało to swoją ponurą przyczynę - w tym czasie często chorowałem i nawet w szkole pojawiałem się nieregularnie.
Nie wspomniałem o jeszcze jednym programie, który często oglądałem - Rowerze Błażeja. Jak przystało na propozycję dla młodzieży, było w nim mnóstwo muzyki, także na żywo. Można było natrafić na niemal wszystko, choć zazwyczaj tylko we fragmencie - od Eiffel 65 przez Travis po Tiamat. Oglądałem go w komplecie z krótkim muzycznym fleszem o 16.00 prowadzonym przez Artura Orzecha. Oczywiście, newsy muzyczne wciąż pojawiały się też w Teleexpressie. Już wtedy byłem świadomy idei złotych płyt (wyedukował mnie RockFan, czyli muzyczna telegazeta TVP 2) i nieźle męczyłem się z zapisywaniem ich zdobywczyń podawanych przez Korneliusza Pacudę w jego kąciku. Pewnie łatwo zgadnąć, kim naprawdę są Lianna Raysure i Shiannana Fey Icon_smile

Dzisiaj myślę o twórcach "Roweru Błażeja" z większym szacunkiem, właśnie ze względu na spory eklektyzm ich propozycji. Wtedy byłem już na etapie przekornego stosunku do muzyki typowego dla piętnastolatków, ponieważ zmieniły mi się inspiracje. Rodzice zamknęli dyskotekę, mniej chorowałem, więc miałem więcej kontaktu z rówieśnikami, tak jak napisałem - wychowywanymi muzycznie przez starsze rodzeństwo. Nagle Britney Spears i Robbie Williams zaczęli wydawać się obciachowi (skądinąd, dowiedziałem się, kim jest Robbie Williams dopiero, gdy ruszyła "Kolejka", wcześniej myślałem, że to źle podpisany Robin Williams, bo nigdy nie mogłem na niego trafić w 30 Tonach) i "babscy" (choćby dlatego, że samorząd szkolny z braku lepszych pomysłów dekorujący ściany plakatami z "Bravo" był zdecydowanie zdominowany przez dziewczyny)...tylko, że poza popem niewiele znaliśmy. Na fali byli Eminem, Kazik, The Offspring, Red Hot Chilli Peppers i Limp Bizkit, nieco później Linkin Park, w szkole w Sztutowie był też mały fanklub Korna. Kiełkowało zainteresowanie polskim hip-hopem, wtedy ograniczone głównie do tych, którym udawało się złapać Radiostację (krążyła wieść gminna, że w tym celu trzeba było wbić widelec w antenę radia). Ze starszych stażem wykonawców największym szacunkiem cieszyły się Metallica i - jakkolwiek trudno to dziś zrozumieć - U2. Jedynym naprawdę rozpoznawalnym dzięki szerokiej promocji zjawiskiem indie było Myslovitz.

Prowadziłem w tym czasie w pewnym stopniu podwójne życie. W szkole słuchałem i chwaliłem to, co lansowali w danej chwili najhałaśliwsi (miałem trochę agresywnych, na szczęście głównie werbalnie, kolegów, z którymi lepiej było się nie kłócić). W domu, kiedy miałem "wolną chatę", coraz częściej włączałem Hop Bęca, który przy całym prymitywizmie prezentowanych tam brzmień, nadal był przez nas uważany za "głos pokolenia" - nawet jeżeli pojawiali się w nim dość często artyści starszego pokolenia. (więcej moich refleksji o "starym" Hop-Bęcu: https://blog-goes-pop.blogspot.com/2012/...czyli.html W weekendy, kiedy nie było Hop-Bęca, słuchałem czego popadnie, czyli przeważnie Zetki, RMF FM i Radia Plus, w poszukiwaniu piosenek z "Kolejki". Żałuję, że tzw. goldy zainteresowały mnie dopiero na etapie liceum. Wcześniej byłem chyba zbyt dużym miłośnikiem list przebojów, m.in. siedziałem po uszy w udostępnionych w Internecie statystykach LP3. Byłem podekscytowany faktem istnienia notowań, które mają więcej miejsc niż Hop-Bęc Icon_biggrin, ale na regularne słuchanie miał dopiero przyjść czas.

Młodszym czytelnikom na pewno trudno wyobrazić sobie RMF, w którym dominują ballady, ale na początku poprzedniej dekady w polskim eterze nie było zbyt wiele dance'u (klubowe audycje miało nieistniejące już Radio El z Elbląga). Jak pewnie niektórzy pamiętają, w latach 2001-02 wszechobecna była Kylie Minogue, Roxette i A-Ha, wielkim hitem było Baila (Sexy Thing) Zucchero, w polskim pop-rocku trwała rywalizacja Kasi Kowalskiej z Anitą Lipnicką (przy całej sympatii do Jestem powietrzem mało co mnie tak nudziło, jak singiel Moje oczy są zielone). Sporymi wydarzeniami była współpraca Krzysztofa Krawczyka ze Smolikiem, nowa wokalistka Varius Manx, czyli Monika Kuszyńska, oraz Zakochany Pan Tadeusz Michała Żebrowskiego. Był to też jeszcze okres masowej popularności Ich Troje, którzy akurat byli w stanie radzić sobie bez airplayu (poza stacjami regionalnymi). Wreszcie był to czas, gdy dzięki Home and Dry zaczynałem kojarzyć Pet Shop Boys! (przypis - to akurat nieprawda, ale zdążyłem naściemniać na ten temat na Facebooku, więc nie poprawiałem na blogu - TVP emitowała też teledysk do New York City Boy, a już jako dziecko kojarzyłem Go West, bo akurat klip leciał w telewizji podczas wizyty u cioci).

Pod koniec gimnazjum, czyli wiosną 2002 r. - znowu - dzięki Hop-Bęcowi szkolne "dupki" i "szpanerzy" znaleźli wspólny taneczny język w postaci kilku promowanych wtedy w Polsce kawałków r'n'b (Survivor, Family Affair, Miss California, Perfect Gentleman Wyclef Jeana). Z czasów przygotowań do testu kompetencji pamiętam też dzień, w którym postanowiłem przełamać tabu "babskości" i aby urozmaicić sobie wagary z pozalekcyjnych lekcji programowania kupiłem "Bravo" i "Popcorn". Wśród moich kolegów te magazyny miały fatalną reputację ze względu na mainstreamowość i kącik "Mój pierwszy raz", ale czy naprawdę były takie złe? Z perspektywy czasu publikowanie średniej wyników 30 Ton! z dwóch tygodni sprawia bardzo słabe wrażenie, podobnie jak przesłodzone (zapewne opłacone) recenzje płyt, irytowało silenie się na pełen anglicyzmów młodzieżowy slang i uparte nazywanie nu-metalu crossoverem, choć w konktekście muzycznym najczęściej to słowo kojarzy się z country. Jeżeli ktoś jednak się uparł, mógł znaleźć coś ciekawego w działach o rocku i czarnych brzmieniach, np. o Aaliyah. Nieco później zaskoczyła mnie jak najbardziej pozytywna recenzja singla Somebody Told Me The Killers, być może miało to związek z objęciem funkcji naczelnego przez byłego redaktora "Teraz Rocka" Igora Stefanowicza. Wydaje mi się też, że "Bravo" było jedynym polskim środkiem przekazu, które wystawiło wyższą notę The Best of U2 1990-2000, niż Justified Justina Timberlake'a! Justin musiał zadowolić się czterema gwiazdkami, które w tym samym numerze otrzymał Nick Carter, którego solową płytę inne media raczej wyśmiały. Z tego co zaobserwowałem, "Popcorn" był jeszcze bardziej nastawiony na śledzenie zachodnich przebojów, m.in. pisał o kompletnie mi nieznanym Usherze jak o starym znajomym.

W wakacje przed pójściem do liceum po raz pierwszy trafiłem w gdańskim Radiu Plus na alternatywną audycję Adama Czajkowskiego. Wtedy wydawało mi się, że nigdy nie polubię takiej muzyki, jak Coldplay czy nawet Toploader. Miało się to zmienić już kilka miesięcy później, o czym napiszę w kolejnym odcinku. Wyjaśnię w nim także, dlaczego tak bardzo zależało mi na dobrych recenzjach U2...

Do posłuchania: https://www.youtube.com/watch?list=PLI5X...CIyK3ec4kE
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2018 09:13 PM przez Kordian.)
10.12.2018 07:58 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
neo01 Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 1,498
Dołączył: Dec 2009
Reputacja: 0
Post: #20
RE: Muzyczna autobiografia
Kordian napisał(a):(więcej moich refleksji o "starym" Hop-Bęcu: https://blog-goes-pop.blogspot.com/2012/...zyli.html)
"Sorry, the page you were looking for in this blog does not exist." Icon_sad
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2018 08:12 PM przez neo01.)
10.12.2018 08:11 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości