Odpowiedz 
 
Ocena wątku:
  • 1 Głosów - 5 Średnio
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #1
Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
OK. Żeby nie było od razu hurra - druga część BTW ruszy dopiero w nowym roku. Ale to nie przeszkadza temu, by się do niej psychicznie przygotować Icon_smile2 . A przede wszystkim: ogarnąć pytania do konkursu.

Żeby było ciekawiej, ponieważ w tej części Topu jeszcze trwają przetasowania, dosłuchy i dopisywanie braków, dlatego też część odpowiedzi na pytania jest nieznana nawet mnie Icon_cool2 . Nawet nie wiem, ile dokładnie kawałków będzie w tej części. Ale na pewno mniej, bo mniej będzie króciutkich (myślę, że całość w granicach 130 paru się zmieści. Czyli sporo mniej niż poprzednio, gdzie było blisko 160). Mimo to, można już zacząć strzelanie. Jak poprzednio, będą nagrody Icon_smile2 .

Oto zatem pytania (chyba nawet jeszcze trudniejsze niż poprzednio Icon_wink2 ). Za to punktacja jest bardziej wyważona, tak aby nie było ważniejszych i mniej ważnych pytań, a przede wszystkim daje nadzieje na większe wyniki punktowe niż ostatnio:
1. Jaki zespół/wykonawca ma w zestawie najwięcej utworów i ile? (1p za artystę i 1p za liczbę, 1p dla tego, kto był najbliżej w przypadku jeśli nikt nie zgadnie dokładnej liczby)
2. Z jakiej płyty pochodzi najwięcej utworów i ile? (1p. za tytuł i 1p. za liczbę, 1p dla tego, kto był najbliżej w przypadku jeśli nikt nie zgadnie dokładnej liczby)
3. Z którego roku jest najmniej kawałków i ile? (1p za rok i 1p za liczbę, 1p dla tego, kto był najbliżej w przypadku jeśli nikt nie zgadnie dokładnej liczby)
4. Ile utworów śpiewanych jest nie po angielsku?(2p za dokładną liczbę, 1p dla tego, kto był najbliżej w przypadku jeśli nikt nie zgadnie dokładnej liczby)
5. Ile utworów jest instrumentalnych? (2p dokładną liczbę, 1p dla tego, kto był najbliżej w przypadku jeśli nikt nie zgadnie dokładnej liczb)
6. Ile trwają najdłuższy i najkrótszy utwór? (po 1p za kawałek za dokładny czas w sensie zgadnięcia jakie to były kawałki lub po prostu za zgadnięcie czasu bez podawania tytułów. Co oznacza, że można podać liczbę lub po prostu tytuł. 1p dla tego, kto się pomylił w sumie o najmniej)
7. Ile utworów The Beach Boys będzie w tej części Topu? (1p dokładną liczbę)


W tej części będzie około 105 kawałków. Byłoby kilkanaście więcej, ale po dodaniu 10 (a nawet chyba 13) zapomnianych do poprzedniej części, te kilkanaście utworów przesunęło się na drugą płytę, spychając z niej odpowiednią liczbę kawałków na trzecią płytę.

Swoje typy wysyłamy na PW do mnie.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2013 09:43 PM przez Miszon.)
04.12.2012 01:34 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 17,865
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #2
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
tu napisał thestranglers, ale na jego prośbę post został edytowany Icon_smile
04.12.2012 04:11 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #3
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Nie sprawdzałem jeszcze szczegółów, ale mogę napisać, że jeśli chodzi o jedno pytanie to: WOW!
Icon_cool

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
04.12.2012 07:02 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 17,865
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #4
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
w ogóle piszemy tutaj odpowiedzi?Icon_rolleyes
04.12.2012 07:03 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #5
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
W zasadzie to wypadałoby wysłać na PW. Jeśli oczywiście tak chcesz. Szczególnie, że nagroda ma jakąś wartość finansową (poprzednio była to płyta zespołu Cocodraże. I jeszcze płytka z Topem, ale to już każdy mógłby sobie wypalić w domu Icon_wink2 ).
Aczkolwiek poprzednio tylko ty brałeś udział z tego forum (no i dziobas, ale on nie doczytał zasad i kompletnie od czapy strzelił). Więc w sumie możesz tak zrobić i zedytować swój post ten wyżej.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
04.12.2012 07:27 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
thestranglers Offline
Moderator
*****

Liczba postów: 17,865
Dołączył: Dec 2014
Reputacja: 8
Post: #6
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Tyle że w tym wątku mam wyłączoną edycję
04.12.2012 07:44 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #7
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Ha. No to lipa. Licz na to, że sebastosowcy tu nie zajrzą Icon_wink2 . Chyba że moda jakiegoś poprosisz.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
04.12.2012 10:30 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #8
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Na razie odważyło się 2 śmiałków. niestety, nikt nie wymyslił 7 pytania...

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
09.12.2012 12:00 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #9
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Mamy na razie 5 konkursowiczow. Ktos jeszcze odwazny? Mam nadzieje zaczac po Trzech Kròli.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
04.01.2013 12:40 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
AKT! Offline
jegomość
*****

Liczba postów: 20,018
Dołączył: May 2008
Reputacja: 8
Post: #10
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Ja, ja, ja. Jutro wyślę!

— ——————
—— ——— ——————
————— ———————
————
— ————— — ——
———
04.01.2013 06:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #11
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
W środę mam wolne, to pewnie wtedy początek prezentacji. Zebrało się aż 8 konkursowiczów. Są nimi:

- bear
- thestranglers
- Kertoip
- albarn
- wwas
- TomaszBr
- aaktt
- Krzysiek

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
07.01.2013 09:43 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #12
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
OK. Czyli mamy już jasność co do pierwszych 6 pytań. Zatem oto wasze typy (7 pytanie 3 osoby jeszcze myślą i może mnie zaskoczą jak bear, więc na razie nie wklejam Icon_wink2 ):

1. Jaki zespół/wykonawca ma w zestawie najwięcej utworów i ile?
2. Z jakiej płyty pochodzi najwięcej utworów i ile?
3. Z którego roku jest najmniej kawałków i ile?
4. Ile utworów śpiewanych jest nie po angielsku?
5. Ile utworów jest instrumentalnych?
6. Ile trwają najdłuższy i najkrótszy utwór?


bear
1. Queen, 13
2. News Of The World, 4
3. 1979 – 5
4. 5
5. 5
6. 19:47, Cheerio - nie pamiętam ile ma

the stranglers
1. Pink Floyd, 9
2. The Dark Side of the Moon, 4
3. 1974 – 6
4. 5
5. 9
6. "Tubular Bells, Pt. 1" - 25:36 ; "C'mon Everybody" – 1:56

Kertoip
1. Queen - 18
2. "Dark Side Of The Moon" - 6
3. 1981 – 7
4. 6
5. 12
6. najdłuższy - Shine on you crazy diamond (26:02), najkrótszy - jakieś Sex Pistols Icon_razz

albarn
1. Pink Floyd, 11
2. Dark Side of the Moon, 4
3. 1980 – 3
4. 2
5. 2
6. Najdłuższy 26 min (całość SOYCD), najkrótszy: 2 min

wwas
1. Pink Floyd, 13
2. The Dark Side of the Moon, 4
3. 1976 – 7
4. 4 (Dassin, Bijelo Dugme i pewnie jeszcze coś, chociaż nie mam pomysłu, bo "Paroles, paroles" ani żadnego italo disco raczej się nie spodziewam Icon_wink2 )
5. 6 (Oldfield, Mangione, Santana, Jarre, Vangelis i jakaś niespodzianka)
6. Najdłuższy - 25:30 (Tubular Bells) Najkrótszy - nie przychodzi mi na myśl żaden konkretny, ale niech będzie 2:20, bo zbyt wielu krótszych pewnie nie ma Icon_smile2

TomaszBr
1. Black Sabbath, 9
2. "Heroes", David Bowie, 4
3. 1980 – 6
4. 8
5. 3
6. 2:13 i 9:41

aaktt
1. Pink Floyd, 14
2. "The Wall", 5
3. 1975
4. 6
5. 12
6. 25 minut i niecałe 2 minuty (1:45 Icon_wink2 )

Krzysiek
1. Zepellini - 7
2. Dark Side of The Moon - a ze 3
3. 1981 – 5
4. 11
5. 9
6. 2:23 i 13:34

Jak widać - ogólnie duża zgodność w typach. Niektóre wprawiły mnie w zdumienie (celnością), inne w rozbawienie (jej brakiem Icon_razz ), ale za wszystkie serdecznie dziękuję, a was proszę o rozgrzeszenie i naznacze... a nie, to nie ta okazja. Icon_wink2
A TomaszBr jak na razie jest najbliżej zgadnięcia czasu najdłuższego kawałka. No, chyba że będą dłuższe niż Free Bird, ale przynajmniej przez chwilę może się czuć liderem Icon_wink2 .

Dodam, że nie wiem kto wygrał, bo narazie tylko sprawdzałem kto dobrze czasy zgadł.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 09:57 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #13
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
No dobra, trzeba powiedzieć A. A jak...

Lynyrd Skynyrd FREE BIRD 1973 (pronounced 'lĕh-'nérd 'skin-'nérd)
w BTW od: 2008-9




(wersja z festiwalu w Knebworth w 1976)
Kawałek poznałem jakoś w 2007 roku, ponieważ był ostatnim kawałkiem, który można było "zagrać" w Guitar Hero II. Tzn. mam wrażenie, że słyszałem go wcześniej kilka razy, ale jakoś nie przebił się do mojej świadomości, cóż to i któż to. Skoro był ostatnim kawałkiem, znaczyło że najtrudniejszym. Przyznam, że grałem go tylko w wersji Hard, na Experta nie próbowałem (bo tak daleko nie doszedłem. A dlaczego o tym niedługo), więc trudno mi powiedzieć jak ciężkie to było wyzwanie. Utworów poznanych i polubionych dzięki GH II będzie w tej części BTW sporo. Także - gry ucząc bawią, bawiąc uczą Icon_wink2 . Pracowałem wówczas w empiku i jak się pojawił XBox360, a konkretniej GH na niego, to było stanowisko na którym można było sobie pograć. I zostawało się czasem po pracy trochę pograć (nawet do godziny!, albo przychodziło kilkanaście minut wcześniej żeby sobie sieknąć 1-2 kawałki na rozluźnienie Icon_biggrin3 . W ten sposób przeszedłem całą "kampanię" na normalu (albo nie całą, bo już mnie znudziła jako za łatwa jakoś po 2/3?) i całą na hardzie. Plus odblokowałem chyba wszystkie "płatne" kawałki (za "kasę" zdobywaną w trakcie tournee można było kupować sobie nowe gitary, zmieniać gitarzystę - najdroższy był pod postacią Śmierci, który/a grał/a na gitarze wystruganej z jakichś kości, jak grał solówkę, to leciały pioruny Icon_mrgreen , a także odblokowywać dodatkowe nagrania, zwykle mniej znanych zespołów współczesnych). W tym kawałku lubiłem używać dużo wajchy, co prawda dawało to różne dziwne fałsze, ale urozmaicało powolną część pierwszą. No i zbierało "magiczną energię" na ciężkie chwile w drugiej połowie kawałka Icon_wink2 .

Nie miałem wówczas jeszcze świadomości, jakim kultem Free Bird jest otoczony w Stanach, dopiero później trochę poszperałem, czy też spotkałem się z tym w różnych filmach czy serialach (na co wcześniej pewnie bym nie zwrócił uwagi, nie znając rzeczy). Może też nie tylko w Stanach, bo jak się na nich patrzy i trochę posłucha, nawet tego kawałka (czy spojrzy na instrumenty na jakich grają), to widać że ta southernrockowa kapela (ikona gatunku) wywarła spory wpływ np. na Dżem. Tyle że Dżem miał też inne inspiracje. Ale Lynarda słychać u nich sporo.
No właśnie - "czytajcie 'lĕh-'nérd 'skin-'nérd " głosi tytuł pierwszej płyty zespołu, który najwyraźniej uznał za konieczne wyjaśnienie fanom, jak się zespół nazywa. A nazwa ma zabawne pochodzenie - Leonard Skinner był nauczycielem wf-u w liceum. Wyjątkowo surowym nauczycielem, który tępił szczególnie chłopaków noszących długie włosy. W tym Gary'ego Rossingtona, gitarzystę zespołu, który w końcu nie dał rady z belfrem i musiał zmienić szkołę. Przedziwny sposób upamiętnienia swego prześladowcy, przyznacie. Zespół istniał zresztą już od połowy lat 60-tych, ale dopiero po zmianie nazwy w 1970 zaczęły się dla niego dobre lata. Więc może jednak Leonard jakoś odpłacił Gary'emu te prześladowania? Icon_wink2 .
Niekończącą się solówkę (także dlatego, że wyciszoną na płycie) gra tu jednak Allen Collins (a potem w pewnym momencie 2 gitary grają równocześnie solo). Od połowy kawałka nic innego nie istnieje, tylko solówka. Plus bardzo charakterystyczne wykorzystywanie techniki slide. Jest to nawet w pewien sposób nużące, bo zarówno slide'u, jak i samej solówki jest zdecydowanie za dużo, ale energia z jaką zespół wykonywał ten kawałek na koncertach, zapewniła mu (i jej) nieśmiertelność. Bo to właśnie koncerty sprawiły, że o LS stało się głośno w połowie lat 70-tych i dzięki temu stali się jednym z najpopularniejszych wykonawców tamtego okresu w Stanach.

Ciekawostka: zespół zawsze grał ten kawałek na koniec swoich koncertów. Także ostatniego. Ale o tym później.

Ciekawostka 2: mimo że płyta wyszła w 1973, ten kawałek znalazł się na singlu dopiero pod koniec 1974, przez to nie był pierwszym przebojem grupy, stał się nim w 1975 (wyprzedził go inny, który też tu będzie). Pisałem, że wersja z debiutu jest wyciszona. Później wydano dłuższą wersję, z normalnym zakończeniem.

Ciekawostka 3: Pierwsze słowa: "If I leave here tomorrow, would you still remember me?", zostały wypowiedziane, jeszcze w latach 60-tych, przez późniejszą żonę, a ówczesną dziewczynę Allena Collinsa, Kathy, w czasie jak mieli kryzys związku.

Ciekawostka 4: przez 2 lata po powrocie zespołu w nowym składzie w 1987, kawałek ten wykonywano jako instrumentalny. Na środku stał pusty mikrofon, na który było skierowane światło reflektora. Ale pewnego razu w 1989 publiczność wymogła na zespole, by nowy wokalista jednak go zaśpiewał i od tego czasu już wykonywano go "normalnie".

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 10:06 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #14
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
To znaczy chciałem napisać, że trzeba powiedzieć A jak:

Aerosmith DREAM ON 1973 Aerosmith
w BTW od: ok. 2003




(wersja z 1991, z orkiestrą pod dyrekcją Michaela Kamena, z okazji specjalnego koncertu na 10-lecie MTV, Świetna wersja!)

Pamiętam ten zaskok, jak pierwszy raz to usłyszałem. Zdaje się, że Kostrzewa to puścił w Trójkowym Expressie, nie zapowiadając cóż to będzie, ale anonsując że może dla niektórych niespodzianka. Dla mnie była Icon_smile2 . Na początku coś mi świtało brzmieniowo ale nic, potem czułem że coś dzwoni ale nie wiedziałem gdzie. I dopiero około 3:30 olśnienie: Aerosmith! Bo o ile głos Stevena przez te prawie 30 lat kiedy pierwszy raz tego posłuchałem zmieniły mocno dragi, sex i alkohol (zespół to zdaje się jeden z klasyków wcielania w życie hasła "sex drugs and rock'n'roll Icon_razz ), to tego charakterystycznego melodyjnego wrzasku nie sposób było nie rozpoznać/pomylić z kimś innym. No i mylił mnie z początku też ten klawesyn, czy co tam jest. Nie miałem wówczas pojęcia, że Aerosmith zaczynali tak wcześnie. I to była bardzo miła niespodzianka. Na szczęście trzymałem rękę na pulsie (a raczej na klawiszu "record") i nagrałem wówczas ten kawałek Icon_smile2 .
Jakoś rok później wykorzystał go Eminem w swoim hicie i teraz już niestety nie mogłem się pochwalić że znam zespół w ich pierwszym przeboju, bo znali to niemal wszyscy (choć niektórzy mówili słysząc oryginał: "o! Eminem!").

Ciekawostka: Zaraz po wydaniu kawałek nie dał zespołowi już ogólnokrajowej sławy, ale stał się wielkim przebojem w okolicach ich rodzinnego Bostonu. Dopiero przy reedycji w 1976 była pierwsza 10-ka na Billboardzie.

Ciekawostka 2: Steven Tyler twierdził w wywiadach, że to jedyny kawałek na debiucie, gdzie zaśpiewał swoim "prawdziwym" głosem. Na pozostałych, nie będąc pewnym jak zostanie przyjęte taki wokal, śpiewał niżej, bardziej w stylu wokalistów soulowych.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 10:06 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #15
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
A teraz zmiana klimatu. Chociaż kto wie? Wszak Tyler twierdził, że progresja akordów w Dream On przyszła mu do głowy już w dzieciństwie, kiedy leżąc pod pianinem słuchał grającego na nim ojca, muzyka z wykształcenia. Może ojciec grał też kawałek, który stanowi podwaliny kolejnego utworu?
A kawałek ten leci tak:



(wykonanie Adam Harasiewicz)

W Topie zaś jest:
Barry Manilow COULD IT BE MAGIC 1973 Barry Manilow
w BTW od: 2010




Opowiadałem o tym kiedy w HJ (przy audycji z okazji 200 rocznicy urodzin Chopina): Barry, inaczej niż Muse, umieścił Fryderyka jako współautora utworu, dzięki czemu ten mógł szaleć na listach przebojów (w tym #6 na Billboardzie).
Bo przebój to faktycznie był. I to zupełnie "oddolny" - płyta wyszła w 1973, kawałek stał się popularny "sam z siebie" i dopiero w 1975, kierując się jego popularnością, wydano go na singlu (trochę jak z Free Bird). Istnieje jego kilka wersji, różniących się długością, ale powala szczególnie najdłuższa, blisko 7 minutowa wersja. Od połowy robi się naprawdę magicznie, natchnione zawołania Barry'ego, w tle lejące się smyki. No i te zarąbiste, chopinowskie akordy. Nawet na gitarze świetnie to brzmi (ale są to ciężkie do zagrania chwyty, od razu ostrzegam, że trzeba szybko układać palce!)

Barry to artysta wybitnie amerykański, w tym sensie że w Europie mniej znany, a w Polsce podejrzewam to w ogóle słabo. Ja słyszę ten utwór w radio raz na kilka lat, zawsze w Markomanii (istnieje więc zagrożenie, że poza Niedźwiedziem nikt tego nie gra? :roll: ). Mam w związku z tym pewne skojarzenie: rzecz leciała właśnie w tej audycji w sobotę, kiedy to jechałem z Warszawy (musiałem koniecznie być rano tam) do Stąporkowa, gdzie wieczorem miałem ślub i wesele. I tak jak jakoś mnie to wtedy chwyciło za serce (tzn. chwyciło jak poprzednio usłyszałem, z rok wczesniej, ale tu potwierdziło), że dodałem do BTW Icon_smile2 .

Mam jednak wrażenie, że utwór ten znam z dzieciństwa, tyle że nie wiem czy znowu od Niedźwiedzia, czy z jakiegoś coveru. Grunt, że rzecz jest świetna i chwyta za serce!

Ciekawostka: pamiętacie Cata Stevensa w BTW i jego Wild World? Tam było we zwrotkach takie "baby I love you". To tutaj brzmi jak żywcem wycięte z tamtego kawałka.

Blisko BTW: Mandy - ogólnie mógłbym powtórzyć wszystko co powyżej napisane (poza CHopinem, Stevensem i weselem), tyle tylko że brakuje mu własnie tego, żeby się z czymś skojarzyło. No i słyszę jeszcze rzadziej (3 razy słuchałem w zeszłym roku, przygotowując Top, a wcześniej nie wiem czy słyszałem w tym wieku).

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2013 10:08 PM przez Miszon.)
16.01.2013 10:08 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #16
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Teraz mocna zmiana klimatu. Czyli ostre rockowe pieprznięcie:

Alice Cooper feat.Donovan BILLION DOLLAR BABIES 1973 Billion Dollar Babies
w BTW od: 2009/10




(Alice zapewne stwierdził, że "I feel so stoned", bo na takiego też wyglądał Icon_wink2 )

Wystarczy zobaczyć ten występ, by stwiedzić że facet był psychiczny w jakiś kompletnie pokręcony sposób (albo brał takie dziwne rzeczy) - wygląda jak skrzyżowanie Lady Gaga z Gorgorothem i robi strasznie chory show.
Ale muza jest świetna: w wersji studyjnej mamy przeplatające się wokale Alice'a i Donovana (tak, tego balladziarza - czyli znowu 2 nieprzystające do siebie rzeczywistości muzyczne), wspomagane przez świetny duet gitar, wymieniających się w roli riffowania i grania solówki. No i ta lekko pieprznięta perkusja. Klasyczny mocny rock.

Publika też się poznała na sprawie, bo płyta (już szósta w dorobku wykonawcy) była największym sukcesem Alice Cooper i weszła na szczyty sprzedaży po obu stronach Atlantyku.

Kawałek poznałem również w Guitar Hero II i był on tam jednym z moich ulubionych jeśli chodzi o granie Icon_smile2 .

Ciekawostka: płytę produkował Bob Ezrin (tak, ten m.in. od Floydów). A kiedy Alice Cooper zaczął nagrywać jako wykonawca solowy, a nie jako zespół (co stało się po 1974), część członków zespołu utworzyła własną kapelę, pod nazwą Billion Dollar Babies.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 10:09 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #17
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
The Allman Brothers Band JESSICA 1973 Brothers and Sisters
w BTW od: ok. 2010




Tym razem nie będę pisał o kawałku, tylko o Guitar Hero. Bo to kolejny kawałek, który poznałem (chyba, bo nie kojarzę abym wcześniej znał) dzięki tej grze. I który stał się powodem mojej ogromnej frustracji. Z tej racji, że nie potrafiłem go przejść na expercie (próbowałem 3, albo 4 razy). A z racji tego, że to był ostatni kawałek na danym koncercie (czyli serii 5 utworów plus 6 nieobowiązkowy bis, którego nie trzeba było "zaliczyć"), to przez niego nie mogłem się dostać do następnej puli kawałków (gdzie było m.in. Hush i Sweet Child O'Mine, które bardzo lubiłem grać na poziomie hard).

Powyżej specjalnie wrzuciłem wideo z tego powodu, by można było zobaczyć, że rzecz jest rzeczywiście ciężka. Dla niewtajemniczonych wyjaśnię na czym polega gra. Otóż, jest kontroler, który wygląda tak:
[Obrazek: 225px-Guitar_Hero_II_guitar_controllers.jpg]
(w wersji na XBoxa była ta biała gitara)
Zadaniem naszym jest odpowiednie wciskanie klawiszy na gryfie, a także w tym samym czasie szarpanie za "strunę" prawą ręką (czasami nie trzeba szarpać, ale wchodźmy w szczegóły techniczne dostępne jedynie tym, którzy grali na conajmniej hard Icon_wink2 ). Jak widać w wideo wyżej, każdy przycisk od lewej ręki ma swój kolor. Kiedy na ekranie pojawia się "nutka", wtedy wciskamy odpowiadający jej kolorem przycisk. Na poziomie Easy gra się tylko na 3 klawiszach, na Normal na 4, na Hard na wszystkich 5, a na Expert na 5, ale po prostu jest trudniej (szczególnie w solówkach Icon_twisted ). Zabawa ogólnie jest przednia i, cytując mojego kolegę, mogę powiedzieć że nie znam nikogo, kto by w to próbował zagrać i mu się to nie spodobało Icon_biggrin3 .
Jeśli wciskamy dobrze, wskazówka po prawej stronie ekranu przesuwa się w prawą stronę, na zielone pole, jeśli źle, w prawo na czerwone, by ostatecznie zakończyć nasz nieudany występ wygwizdaniem przez publiczność. Z lewej strony toru jest z kolei licznik punktów, należy zwrócić uwagę że każda dobra nuta daje punkty i dodaje się, by po 10 dobrych z rzędu stworzyć mnożnik x2, aż do x4, a w pewnych okolicznościach, o których za chwilę, więcej. Te okoliczności to sytuacja, w której co jakiś czas pojawiają się specjalne nutki, otoczone gwiazdkami, które dają nam dodatkową "moc", która po pierwsze pozwala zdobywać ten większy mnożnik, a po drugie chroni nas nieco przed opadaniem wskazówki, dając swego rodzaju "nieśmiertelność" (bo publika wiwatuje i nie zwraca takiej uwagi na źle wciśnięte nuty). Oczywiście nie całkowitą, ale ogólnie potrafi to uratować tyłek Icon_wink2 .

Co do Jessiki - jak tak patrzę, to wydaje mi się, że za ostatnim razem dojechałem jakoś do 3:45, a poprzednie razy jakoś ok. 3:25 padłem. Na pewno utrudniało mi fakt to, że nie kojarzyłem za bardzo kawałka, więc nie mogłem grać ze słuchu, tylko zdać się na wzrokowe ogarnianie co się dzieje (a rzecz jest na tyle złożona, że trudno zapamiętać melodię, musiałbym naprawdę dobrze znać). Druga rzecz jest taka, że nuty z gwiazdkami pojawiają się złośliwie w niespecjalnie łatwych do zebrania "energii" miejscach (aby zebrać energię, trzeba wszystkie nuty z gwiazdkami pod rząd zagrać dobrze), a trzecia oczywiście taka, że w utworze jest mało miejsca na oddech, trzeba niemal nonstop się spinać, od samego początku jest ciężko, zanim się odrobi straty z trudniejszych momentów i z czerwonego przesunie wskazówkę na zielone pole, to jest kolejna seria, która niszczy pracowicie zbieraną przez nas przewagę nad przepaścią. No i czwarta rzecz taka, że z racji że sam nie posiadałem, tylko grałem gdzieś po pracy, albo jak mi się zdarzyło spotkać na stoisku demo w sklepie, to nie było okazji poćwiczyć. Tak czy inaczej, w GH II Jessica była moim pogromcą.

Chyba dobrze wyjaśniłem Icon_smile2 .

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 10:10 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #18
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Teraz standardy:

The Rolling Stones ANGIE 1973 Goats Head Soup
w BTW od: 1997, wcześniej tylko Satisfaction mieli





Zapomniałem dodać przy Aerosmith, że witamy w Topie "Paszczaka nr 1 rock'n'rolla", jak na Stevena mówiliśmy moja siostra, moje 2 koleżanki (z któryche jedna widziała podobno jego zdjęcie z całym bananem włożonym w paszczę Icon_wink2 ) i ja. Tym razem żegnamy (przynajmniej w tej części Topu) "Paszczaka nr 2 rock'n'rolla". Bo Mick też paszczę ma dużą Icon_wink2 .

Okres 1970-74 to szczytowy okres możliwości Stonesów, nagrali swoje najbardziej cenione kawałki, grali też najbardziej różnorodnie. Co raczej ich nie cechuje, ale dzięki czemu nagrali m.in. taką słodziutką balladkę, której co prawda z początku nie lubiłem za bardzo (jako programowo nie lubiący Stonesów), ale potem mi to minęło i dziś Angie lubię, a może nawet bardzo.

Był to numer 1 w Stanach, Kanadzie i Australii, kilku krajach europejskich, a także "zaledwie" #5 w UK.

Na pianinie gra kumpel zespołu, Nicky Hopkins, o którym pisałem w poprzedniej części BTW.

Ciekawostka: doszukiwano się przez lata, kim była opisywana w piosence Angie. Padały nazwiska pierwszej żony Bowiego Angeli, aktorki Angie Dickinson, wówczas urodzonej córki Jaggera - Dandelion Angeli, a nawet (już zupełnie sensacyjnie) żony McCartneya, Lindy (że niby Mick miał z nią romans. Ale to już złośliwcy chyba takie coś wymyślili). Tymczasem jako autor słów i muzyki wpisany jest Keith Richards. W jego niedawno wydanej autobiografii, której nie czytałem ale którą przeglądałem i wyglądała mi na ciekawą książkę (a także dostała świetne recenzje, m.in. gorąco ją polecano w Tygodniku Kulturalnym), napisane jest coś kompletnie innego niż te wszystkie teorie - że Angie to heroina, a piosenka opowiada o jego walce z nałogiem w trakcie detoxu w klinice w Szwajcarii.

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 10:13 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #19
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Budgie PARENTS 1973 Never Turn Your Back on a Friend
w BTW od: 2004





To jest ciekawy przykład, że zagraniczny zespół może być przez całe lata popularniejszy w Polsce niż za granicą. I to w zasadzie dzięki jednemu dziennikarzowi. Piotr Kaczkowski zachwycił się tym kawałkiem, a potem przez częste nadawanie zespołu w latach 70-tych sprawił, że jest to u nas zespół kultowy, uznawany za jeden z ważniejszych w nurcie (a także załatwił koncert ich w Polsce w 1982, w stanie wojennym!). Było zresztą jeszcze kilka takich "Kaczkowskich" grup, ale to jest chyba sztandarowy przykład. Bo przecież na Zachodzie to zespół raczej mało znany (może poza UK), aż do momentu kiedy Metallica scoverowała ich Breadfan i Crash Course In Brain Surgery na Garage Inc. i zaczęła opowiadać, jak uwielbia tę grupę i jaki wywarła ona na nich wpływ, był to nawet zapomniany zespół (dziś zresztą więcej info o płytach zespołu jest na polskiej wiki niż na angielskiej). Tym zresztą Metallica z kolei mnie zaskoczyła, bo nie wydawało mi się, żeby zespół wykonywał podobną do nich muzykę, raczej nie słyszałem tam heavy metalu (i do dziś nie słyszę, choć podobno to ogólnie zespół uznawany za prekursora drugiej fali metalu, czyli NWOBHM). Mnie się raczej ich muzyka kojarzy z dwoma innymi zespołami: Wishbone Ash i Uriah Heep, ale nie wiem jak fachowo bym nazwał tę odmianę rocka.

Piotr Kaczkowski przeprowadził także kilka niezwykle ciekawych wywiadów ze śpiewającym basistą i liderem zespołu, Burke'em Shelley'em. Polecam sobie poczytać, jest spory fragment o tym kawałku (i te słynne "słuchajcie swoich rodziców").

Kawałek jest najbardziej znany ze swoich charakterystycznych gitar, w pierwszej części zawodzących, a pod koniec kląskających niczym mewy. Gary wpominał na forum.lp3, że on kiedyś myślał, że tam naprawdę są nagrane mewy. Ja od razu słyszałem tam gitary, tylko nie wiem czy dlatego, że wczesniej zetknąłem się z takimi dźwiękami gitar w innych nagraniach (ale pochodzących z lat 90-tych, a nie sprzed 1973), czy dlatego że pan Piotr (bo zapewne to u niego usłyszałem po raz pierwszy) powiedział że to gitary są przed zapuszczeniem nagrania.

Poza gitarami w tym kawałku, zespół zasłynął także specyficznym głosem wokalisty (tutaj brzmiącym normalnie), nawet nie to że wysokim, ale bardziej chodzi o to, że niekiedy sprawiającym wrażenie puszczonego na przyśpieszonych obrotach, trochę jak "chomiki" Icon_wink2 (Breadfan to klasyczny przykład). Nieco mnie on śmieszy zresztą momentami i jestem pewien, że dawniej często też przeciwnicy zespołu naśmiewali się z tego. Mamy też tutaj całą masę solówek, nadających kompozycji niemal instrumentalnego charakteru (choć sławna się stała także ze względu na tekst). Warto napisać, że gitarzystą grupy był (do 1988, z przerwą 1978-82) Tony Bourge. Zresztą, grupa była klasycznym power trio, za perkusją przez większość płyt siedział Steve Williams (ale na tej płycie jeszcze Ray Phillips, to była ostatnia z jego udziałem)
Charakterystyczne dla nich jest też przeplatanie w utworach fragmentów spokojnych, niemal akustycznych i mocnej riffowanej jazdy.

Jak wspominałem, ta najsłynniejsza prawdopodobnie w Polsce ich płyta, nie odniosła za granicą sukcesu. Mimo świetnych recenzji krytyków (to zresztą było charakterystyczne dla wielu płyt grupy: świetne oceny i średnia sprzedaż. Najlepiej poszło Squawk, który zdobył złotą płytę w UK, dla reszty płyt pozostawało conajwyżej miejsce w 4 dziesiątce list sprzedaży na Wyspach. Paradoksalnie, kiedy nadeszły złote lata dla heavy metalu, zespół przeżywał kryzys i nawet na kilka lat się rozpadł. Tak to bywa z prekursorami?

Ale okładka, autorstwa Rogera Deana (tego od okładek Yes), na pewno stała się klasyką:
[Obrazek: 220px-NeverTurnYourBackonaFriend.jpg]
(na okładkach zawsze mieli jakieś ptaki, bo budgie to przecież taka papużka)

Blisko BTW: Napoleon Bona Part One & Two, wspomniany Breadfan, Time to Remember, I Turned to Stone. Sporo tego i szkoda, że nic więcej nie ma w BTW, jednak nie mogłem się konkretnie zdecydować, a wrzucenie wszystkich byłoby jednak przesadą.
Na pewno jest to zespół, który mam na liście tych "do głębszego poznania" (jakoś obok Rush, Uriah Heep i Thin Lizzy).

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
16.01.2013 10:14 PM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Miszon Offline
Stały bywalec
*****

Liczba postów: 5,606
Dołączył: Aug 2008
Reputacja: 0
Post: #20
RE: Muzyczny BTW część I.2 (1973-1982)
Chyba czas na wyjaśnienie pierwszej zagadki. A może nie tyle wyjaśnienie, co częściowe jej uchylenie. Chodzi oczywiście o płytę, z której jest najwięcej nagrań w tej części BTW. Na razie nie wiadomo, czy to będzie ta płyta, ale zaraz się okaże ile z niej utworów. Co może naprowadzić nieco na odpowiedź na owo pytanie:

Pink Floyd TIME including Breathe (Reprise) 1973 The Dark Side of the Moon
w BTW od: ok. 2002




(ciekawe wideo)

Myślę, że o moim odbiorze płyty będę jeszcze pisał w swoim Topie Płyt (który raczej ukaże się po zakończeniu forowego głosowania. Tak go planowałem już ponad pół roku temu i nie zmienię harmonogramu. Ale oczywiście zagłosuję, bo kolejność mam od 10 lat niemal taką samą). Tutaj napiszę tylko, że po przejechaniu odrzutowca, który zrzuca z nóg swoim hałasem, następuje lekkie wyciszenie (spowodowane zapewne chwilową głuchotą), a potem nagłe obudzenie. To zegarki nagrane przez producenta płyty, Alana Parsonsa, w sklepie u zegarmistrza, w celu przetestowania systemu kwadrofonicznego. Kiedy zespół nagrywał płytę, na której miał się znaleźć kawałek o upływającym czasie, Alan zaproponował im, że "ma coś takiego, może się przydać". Zespół był zachwycony, idealnie pasowało. Po symfonii na budziki, mamy fragment przy którym przy pierwszym przesłuchaniu płyty padłem na tapczan, lewitując z zamkniętymi oczyma i już się do końca nie zwlokłem, powalony wspaniałością krążka.
Nick gra tutaj na dziwnie brzmiących bębnach, roto-tomach. To coś takiego:
Płyty słuchali Sowieci na Sojuzie, mam wrażenie że ten kawałek brzmiał tam najlepiej Icon_smile2 . Szczególnie ten pierwszy fragment.
Potem mamy przyśpieszenie i kiedy w tekście jest mowa o zbyt późnym ruszeniu do startu, nadchodzi wspaniałe gitarowe solo Rogera. Gilmourowska klasyka - głównie skala dorycka plus bluesowanie, długie dźwięki. Jedna na najbardziej "jego" solówek. A potem - repryza utworu Breathe, nr 2 na płycie. Dzięki której nie umieściłem samego Breathe w BTW (co może niektórych wkurzyć w kontekście konkursu Icon_wink2 ).

Płyta określana jako "rzecz o szaleństwie", swoim uniwersalnym przesłaniem i poruszanymi tematami, bliskimi sercu każdego człowieka (życie, śmierć, cierpienie, mijający czas, pogoń za pieniądzem, etc.) trafiła do milionów słuchaczy. Przez 15 lat (do 1988! Icon_eek2 ) nie schodziła z pierwszej dwusetki sprzedaży w Stanach, dała zespołowi upragniony sukces komercyjny (i pierwszy duży przebój, Money. Time było drugim singlem, ale nie tak dużym przebojem) i pozwoliła się odbić finansowo od dna, w jakie wpędziło ich nagrywanie Atom Heart Mother, zakończyła także drogę zespołu w poszukiwaniu własnej tożsamości po odejściu Syda Barreta. Stopniowe szlifowanie brzmienia, wygładzanie go, znajdowanie indywidualnego stylu, te wszystkie zadania zostały tutaj zakończone. Stała się ich kamieniem milowym, najlepiej sprzedającą płytą (ponad 50 mln, czołówka sprzedaży wszech czasów). I sprawiła, że potem wielokrotnie inne mówiły o swoich przełomowym płytach, że to "ich Czarna Strona Księżyca". A także olśniewała techniczą maestrią nagrania, bo robiono to na świetnym sprzęcie, który pozwolił na umieszczenie w nagraniach wielu warstw, setki smaczków i ukrytych dźwięków (Polskie Nagrania coś takiego zdobyły dopiero jakieś z 15 lat później Icon_wink2 ).

A o czym jest ten kawałek. Niech przetłumaczy Tomasz Beksiński:

Cytat: Mijają chwile składające się na nudny dzień
Marnujesz, tracisz te godziny tak niedbale
Szarpiąc się na kawałku ziemi
W twym rodzinnym mieście
Czekając na coś lub na kogoś
Kto ci wskaże drogę

Jesteś zmęczony leżeniem w słońcu,
Patrzeniem przez okno na deszcz,
Jesteś młody, życie jest długie
I dużo w nim czasu do zabicia
Aż nagle pewnego dnia spostrzegasz,
Ze minęło tak dziesięć lat
Nikt nie powiedział ci biegnij,
przegapiłeś start

I wtedy zaczynasz biec,
Aby dogonić słońce co zachodzi za horyzontem
I ziemię okrąża dookoła
Aby wyjść z drugiej strony
Słońce jest właściwie to samo,
Tylko ty już nie jesteś tak młody,
Brakuje ci oddechu,
Jesteś o jeden dzień bliżej śmierci

Lata stają się coraz krótsze,
Czasu zaczyna brakować
Plany spełzają na niczym,
Lub kończą się nabazgraniem pól strony
Bezczynność w cichej desperacji
Jest, owszem, bardzo angielska,
Czas przeszedł, kończy się piosenka,
Myślałem, że mam więcej do powiedzenia (pisałem o tym u Kertoipa - ja to interpretuję inaczej, jako nieco ironiczne zwrócenie się do fana: "hej, myślałeś że zaśpiewam ci jeszcze coś mądrego? Nie, to już koniec, nie mam więcej do powiedzenia")

W domu, znowu w domu
Lubię tu być kiedy tylko mogę
Gdy do domu wracam
Zziębnięty, zmęczony
Dobrze jest kości ogrzać przy kominku

Daleko, za łąkami
Słychać bicie dzwonu
Co wieczornych nawołuje do modlitwy
Do wysłuchania
cicho szeptanych magicznych zaklęć...

Ciekawostka: to "tykanie zegara w tym spokojnym pierwszym fragmencie to tak naprawdę bas Watersa, który tłumił 2 struny, na zmianę w nie uderzając (ja zawsze sądziłem, że to też jakiś bębenek, typu "puk-wypuk")

Ciekawostka 2: album był tylko tydzień na pierwszym miejscu sprzedaży w Stanach (z ponad 700 obecności na liście). Ale do dziś sprzedaje się świetnie - np. w 2002 - 400 000 sztuk.

Ciekawostka 3: za swoją sztukę płyty zapłaciłem jedynie 13,50 PLN Icon_mrgreen . Miała taką okładkę:
[Obrazek: yPoCDDS.jpg] a do tego w zestawie taki magazyn, gdzie m.in. sporo o zespole: [Obrazek: yPoCDSMd.jpg]
ale to nie robiło mi wówczas różnicy. Grało świetnie! Icon_biggrin3 (miałem też od nich: The Piper at the Gates of Dawn, Meddle, Atom Heart Mother, Obscured by Clouds. Już bez gazetki, więc za 8,50 każde Icon_wink2 ).

-----------------------------------------------------------------------

Płynnie przechodzimy do następnego nagrania. Płyta lekko przyśpiesza, dzięki czemu zmieniamy tonację. I gramy: h F F(H5) F F6 F F(H5) F H F/A g7 C9 g7 C9
F7+ B7+ Es7+ c7 c7 F7 B7+ Es7+ B

i czas na "pieśń o cierpieniu":
Pink Floyd THE GREAT GIG IN THE SKY 1973 The Dark Side of the Moon
w BTW od: 1999 (płytę kupiłem w 1998, czyli jako pierwsze z płyty)




I to jest ten moment płyty, kiedy już leżę powalony po Time, ale jeszcze nie obudzony przy Money. Leżę i kwiczę, oddając się transcendentalnej podróży poza ciałem Icon_wink2.

Rick Wright miał akordy, ale zespół wiedział po nagraniu ścieżki instrumentalnej, że czegoś tu brakuje. W 1972, kiedy sporo kawałków z płyty grano na koncertach, często lektor czytał wówczas jakieś fragmenty z Biblii. Nie pasowało to chłopakom do ogólnego konceptu albumu i postanowili to zmienić. Nieopodal nagrywała niejaka Clare Torry. Zaprosili ją do studia, opowiedzieli w kilku zdaniach, o czym ma być płyta, Rick zagrał jej raz kawałek i 3 razy zaimprowizowała potem pod fortepian swój wokal. I sobie poszła. Zespół wryło w ziemię, jak tego posłuchali. Z tych 3 podejść wybrali najlepsze momenty i w ten sposób powstał jeden mój ulubiony fragment na płycie, jeden z najulubieńszych kawałków zespołu.
Clare tak dała czadu, że potem na koncertach wokalizę śpiewały zwykle aż 3 wokalistki.

Ciekawostka: smutne to trochę, bo źle świadczące o zespole, ale nie umieścili jej jako współautorki utworu, a że ona nie miała wówczas specjalnie pojęcia o prawach autorskich, się tego nie domagała. Dostała jedynie 30 funtów za wykon. W 2004 jednak pozwała zespół i wygrała sprawę, od 2005 jest dopisana jako współautor kawałka. Choć oczywiście kwestie finansowe nie są jeszcze do końca wyprostowane.
Ale już wcześniej, w 1990, kiedy utworu użyto w reklamie Nurofenu (sic!) Rick zaprosił Clare, by ponownie użyła swojego wokalu i dostała za to kasę jako współautorka (nagrano to wtedy na nowo, nie z oryginału korzystając).

Ciekawostka 2: Clare z początku odrzuciła zaproszenie do studia, bo wolała obejrzeć koncert Chucka Berry. Ale przełożono sesję na następny weekend i wtedy na szczęście do niej doszło Icon_smile2 .

Ciekawostka 3: jakoś około 2000 australijscy słuchacze jednej z popularniejszych rozgłośni wybrali ten kawałek jako nr 1 na liście "utworów do uprawiana sexu". Nie próbowałem stosować w takich okolicznościach (poza całowaniem), więc się nie wypowiadam Icon_wink2 .

-----------------------------------------------------

Nie słyszałem winyla, gdzie przecież to była już druga strona (i wielokrotnie się zastanawiałem, gdzie się zaczynała druga strona, bo nigdzie mi nie pasowało w środku płyty). Zaś na CD to przechodzi jedno w drugie, dlatego też:

Pink Floyd MONEY 1973 The Dark Side of the Moon
w BTW od: ok. 2000




(tu sobie pozwoliłem na ekstrawagancję i wrzuciłem bootlega, koncert z Bristol w 1973)

Jak wspominałem wcześniej - pierwszy duży przebój grupy (pierwsza 20-ka w US). A w dodatku - jeden z niewielu wielkich przebojów, które są w nietypowym metrum. Tu konkretniej - 7/4 (a potem część "normalnie" na 4). Bardzo bluesowy kawałek, zarówno jeśli chodzi o to, że jest bliski 12-takciakowi (a w zasadzie to 24-takciak), jak i przez linię melodyczną, opartą głównie na skali bluesowej i pentatonice (szczególnie tą bluesowość słychać w tej powyższej wersji).

Bardzo lubię moment, kiedy ten złamany blues nagle przekształca się w tą część z chodzącym w kółko basem, a potem kiedy po agresywnym solo następuje wyciszenie, wygaszenie tła i ta zabawa kanałami stereo, dialog pomiędzy gitarą i klawiszami. Zresztą, pomysł na wywalenie wszystkich efektów w tym fragmencie i zostawieniem "suchej" taśmy, tak by stworzyć wrażenie słuchania zespołu grającego gdzieś obok nas, był autorstwa Gilmoura. Potem oczywiście następuje powrót przesterów i ech, narasta dynamika wzmacniana przez "walące się" bębny i znowu mamy szalony drive.

Dzięki temu, że taby linii basu w części śpiewanej były kiedyś wypisane w Estrada i Studio, szybko się jej nauczyłem i lubię sobie pograć z zespołem (bo potem jest bardzo łatwy fragment, do którego raczej nikt tabów nie potrzebuje Icon_wink2 ).

Ciekawostka: w pewnym momencie pojawia się saxofon Dicka Parry'ego, stałego współpracownika zespołu, który zasłynął z gry w Shine on you crazy diamond, ale pojawiał się potem wielokrotnie na koncertach i płytach, aż do The Division Bell i trasy Pulse.

Ciekawostka 2: mówiłem o tym kiedyś w Hey Joe. Aby dobrze dopasować "ścieżkę kasy", zespół znając ille taśmy przesuwa się w ciągu sekundy oraz wiedząc jakieś jest tempo utworu, wiedział ile trwa takt (i ile zajmuje to centymetrów), uciął dzięki temu takiej długości loop, żeby idealnie pasował do tempa utworu. To były czasy! Icon_smile2

[Obrazek: jswidget.php?username=Miszon&num...gewidget=1]
18.01.2013 10:32 AM
Znajdź wszystkie posty użytkownika Cytowanie selektywne Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Bezustanny Top Wszechczasów - odsłona I.3 (1982-1990) Miszon 161 28,241 28.10.2016 12:56 PM
Ostatni post: Miszon

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości